4
Sty
zakup-mieszkania-i-kredyt

Dlaczego zdecydowałam się na zakup mieszkania i kredyt

Często spotykam się z opinią, że zakup mieszkania na kredyt to głupota. Podobno to stara praktyka i na zachodzie nie jest to popularne. Nie ma sensu wiązać się do śmierci z bankiem, płacić ogromne odsetki i tak naprawdę przepłacać za mieszkanie. Na zachodzie się tego nie praktykuje, ludzie wynajmują mieszkania przez całe życie i są “wolni”. Tylko Polacy mają manię posiadania mieszkania i wiążą sobie stryczek na szyi w postaci kredytu hipotecznego – mało kogo stać na zakup mieszkania za gotówkę, zwłaszcza w Warszawie.

Zgadzam się poniekąd z tym, zwłaszcza, że rzeczywiście płacimy bankowi często 2 razy więcej niż od niego bierzemy.

Zatem dlaczego zdecydowałam się na zakup mieszkania i kredyt hipoteczny?

Odpowiem na to w kilku punktach odnosząc się do powyższych argumentów za tym, że zakup mieszkania na kredyt to głupota.

1.Inna kultura wynajmu

Moim zdaniem w Polsce nie ma jak ja to mówię “kultury wynajmu”. Wynajmujemy mieszkania na jakiś czas – zarówno wynajmujący, jak i najemcy. Można powiedzieć, że zmieniamy mieszkania jak rękawiczki. Na zachodzie często ludzie mają swoje meble i nawet przy zmianie najmowanego mieszkania można je zabrać ze sobą, bo wynajmowane mieszkania są puste. U nas jest inaczej. Najmujemy już umeblowane mieszkania, mamy niewielkie możliwości urządzenia ich pod nasz gust i często nie czujemy się jak u siebie. Czasem nawet wynajmujący nie zgadza się na powieszenie obrazka czy przemalowanie pokoju. Niby możemy sobie dokupić jakieś meble, ale co potem z nimi zrobimy, jeśli przyjdzie nam zmienić najmowany lokal?
Oczywiście nie jest to regułą, ale przyznam szczerze, że tak jest najczęściej.

2.Mieszkanie to inwestycja

Własne mieszkanie to pewna inwestycja. Jeśli dobrze zarabiamy to chcemy zainwestować w coś odłożone pieniądze. Mało kto zarabia aż tyle by odłożyć całą sumę na mieszkanie, więc trzeba wspomóc się kredytem. Niestety odkładanie na koncie oszczędnościowym lub lokatach da nam niewielki zysk, zakup akcji jest ryzykowny i warto się na tym znać, a inwestować w złoto można, ale ja jednak wolę własne 4 kąty.

zakup mieszkania i kredyt

3. Za wynajem też trzeba płacić

No więc właśnie. Płacisz albo ratę kredytu do banku i spłacasz coś swojego, albo płacisz wynajmującemu za coś jego. Tu i tu trzeba płacić. Często słyszę jak ludzie mówią: nie mogę stracić pracy, bo mam kredyt hipoteczny na głowie. No świetnie, a co ja wynajmując mieszkanie nie miałam “kredytu”? Też musiałam zapłacić i niby można się dogadać z wynajmującym, że zapłaci się za miesiąc, ale dla mnie to była rzecz święta i zawsze za mieszkanie w pierwszej kolejności płaciłam – zupełnie jakbym miała kredyt. Tylko, że wtedy płaciłam, a nie spłacałam. To jest różnica.

4. Pewien rodzaj poczucia bezpieczeństwa

Tak, właśnie mieszkanie, nawet obarczone hipoteką, daje mi pewne poczucie bezpieczeństwa. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, bo przecież to jednak do momentu spłacenia kredytu i odsetek jest własnością banku, ale jednak….

5. Nikt nam nie mówi co możemy, a czego nie

Już o tym pisałam powyżej. Jak pobrudzę ściany to nie stresuję się, że nie zdążę ich pomalować przed wizytą właściciela. Mam w nosie jak zrobię wiertarką dziurę w ścianie – taką na wylot – kiedyś sobie zakleję lub nie. Nikogo nie muszę pytać czy mogę pomazać ścianę w przypływie artystycznego wyładowania. No i mogę mieć kotka!

6. Mieszkanie wcale nie wiąże z danym miastem

Słyszałam też opinię, że zakup mieszkania uziemia Cię w danym mieście. A figa z makiem i w dodatku z pasternakiem. Prawie 6 lat mieszkałam w Warszawie mając swoje ukochane mieszkanie w Toruniu. Kupując mieszkanie w Toruniu żyłam w przekonaniu, że zostanę tam na wieki. Wymieniłam sobie sprzęt AGD, wstawiłam mega drogie drzwi…i parę miesięcy później spakowałam się i wyruszyłam w świat. Nie była to prosta decyzja, ale wiedziałam, że muszę. Mieszkanie w Toruniu wynajęłam i mimo upierdliwości całego zabiegu – nie łatwo jest szukać lokatorów mieszkając w innym mieście (wielkie podziękowania dla sąsiadki) – to się dało. W Warszawie też nie wiem czy zostanę na zawsze. Na pewno nie mam poczucia, że zakup mieszkania związał mnie z tym miastem na wieki.

To mój punkt widzenia, ale myślę, że wiele osób ma podobne zdanie do mojego. I wcale nie uważam, że jest to jakaś mania posiadania, a raczej przemyślana inwestycja.

Muszę dodać jeszcze, że to nie jest tak, że w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu nic nie mogłam. Akurat miałam ogromne szczęście i trafiłam na przecudnych właścicieli, z którymi nie jedną noc przegadałam jak wpadali na chwilę do Polski. Mimo, że mi pozwalali na wiele to w głowie miałam to coś: muszę zapytać, inwestuję w nie swoje, mogą się nie zgodzić, o nie- zrobiłam dziurę w ścianie!

I właśnie dlatego zdecydowałam się na zakup mieszkania i kredyt hipoteczny.

Wpis ten należy do mojego małego cyklu “Projekt mieszkanie”, w którym opisuję moje przygody ze sprzedażą i zakupem mieszkania oraz kredytem hipotecznym. Jeśli jesteś ciekawy co mnie spotkało, zaskoczyło lub przeraziło przeczytaj także poprzedni wpis pt. “Od urządzania mieszkania wolę html..” oraz kolejne, które będą pojawiać się pod tagiem “mieszkanie”.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco

  • Asia

    Zgadzam się z tym co napisałaś. Chociaż spłacanie dwa razy więcej niż się dostało uważam za złodziejstwo… tylko jaki mamy wybór w Polsce? Ja mieszkam w Norwegii i pół roku temu kupiłam dom. Odsetki wynoszą tylko 25% wartosci kredytu. Tutaj każdy dąży do tego żeby mieć coś swojego. Mieszkanie to inwestycja, szczególnie teraz, gdy ceny nieruchomości rosną jak szalone. Ludzie nie przywiązują się zbytnio do miejsca w którym mieszkają. Jak znajdą lepsza prace to sprzedają dom i kupują gdzie indziej, to żaden problem. W Polsce panuje przekonanie, że jak raz coś kupisz to już na całe życie i pewnie większości ludzi nie przyjedzie nawet do głowy, że można inaczej. Wynajmowałam mieszkanie ponad dwa lata i uważam że straciłam przez to mnóstwo pieniędzy.

    • z tym złodziejstwem niestety muszę się z Tobą zgodzić, ale cóż zrobić 🙁 albo zarabiamy miliony albo zostaje nam kredyt….

  • Asia

    Zgadzam się z tym co napisałaś. Chociaż spłacanie dwa razy więcej niż się dostało uważam za złodziejstwo… tylko jaki mamy wybór w Polsce? Ja mieszkam w Norwegii i pół roku temu kupiłam dom. Odsetki wynoszą tylko 25% wartosci kredytu. Tutaj każdy dąży do tego żeby mieć coś swojego. Mieszkanie to inwestycja, szczególnie teraz, gdy ceny nieruchomości rosną jak szalone. Ludzie nie przywiązują się zbytnio do miejsca w którym mieszkają. Jak znajdą lepsza prace to sprzedają dom i kupują gdzie indziej, to żaden problem. W Polsce panuje przekonanie, że jak raz coś kupisz to już na całe życie i pewnie większości ludzi nie przyjedzie nawet do głowy, że można inaczej. Wynajmowałam mieszkanie ponad dwa lata i uważam że straciłam przez to mnóstwo pieniędzy.

    • z tym złodziejstwem niestety muszę się z Tobą zgodzić, ale cóż zrobić 🙁 albo zarabiamy miliony albo zostaje nam kredyt….

KONTAKT

 

Wysyłając do mnie wiadomość powierzasz mi swoje dane osobowe. Będę dbać o ich bezpieczeństwo i wykorzystam je jedynie do korespondencji z Tobą. Więcej możesz przeczytać w polityce prywatności.