Dziś zapraszam cię na pełną śmiechu, ale i przepełnioną różnymi ciekawostkami rozmowę z Martą Ogórkiewicz, CEO KODA Bots, która tworzy chatboty!

Chatboty to programy pełniące funkcje wirtualnego doradcy lub przedstawiciela firmy. W większości przypadków ma on na celu odciążenie działu obsługi lub sprzedaży, ale są też boty dostarczające rozrywki lub interesujących treści.

 

 

Chatboty, zwłaszcza te na messnegerze FB, są coraz bardziej popularne. Z Martą rozmawiamy nie tylko o botach, ale i o sztucznej inteligencji, machine learning.

Marta to niesamowicie wesoła i pełna pogody ducha dziewczyna, z którą gdybym piła piwo to bym na niejedno poszła 😉

boty, sztuczna inteligencja

Żartów było co niemiara mimo tak poważnych tematów! Warto posłuchać Marty, bo jej wiedza o botach, technologii i ogólnie Internecie jest ogromna – same przegadałyśmy ponad 4 godziny! Ale spokojnie, podcast nie jest tak długi 😉 Ucięłam tu i ówdzie, choć nie było to proste zadanie.

A teraz nim przejdziemy do słuchania to wiesz – jak nie subskrybujesz jeszcze podcastu to zrób mi prezent na Mikołajki i daj suba i opinię na iTunes – nie dlatego, że jestem fanką iTunes, ale recenzje tam dają najwięcej mocy podcastowi. Będzie mi przeogromnie miło!

Tematy jakie poruszamy w odcinku “Boty, sztuczna inteligencja i Marta z KODA Bots”:

  • Czym są chatboty?
  • Jak działa bot po stronie marki?
  • Co to jest machine learning?
  • Jak pozyskiwać aktywnych użytkowników dzięki botowi?
  • Dlaczego boty pozwalają nam żyć produktywniej?
  • Jak zbierać dodatkowe dane od użytkowników przez bota?
  • Jak można wykorzystać dane zebrane przez bota?
  • Dlaczego komunikacja przez chatbota jest skuteczna i jak tego nie zepsuć?
  • Ile kosztuje zrobienie dedykowanego bota?
  • Dlaczego warto zainwestować z własnego bota, a nie takiego w modelu SaaS?
  • Ile kosztuje stworzenie chatbota?

Ciekawe chatboty do przetestowania:

 


przykład chatbot 4funtv

przykład chatbot Visit Wrocław

 

Jak skontaktować się z Martą, gdzie ją znaleźć:
Linkedin https://www.linkedin.com/in/ogorkiewicz/
Facebook https://www.facebook.com/ogorek.ogorek
Strona KODA Bots https://kodabots.com/

A może Ty znasz jakies ciekawe chatboty, które warto przetestować?

 

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Ponieważ interesuję się botami to z góry przepraszam wszystkie firmy, do których zagadam na facebooku, a potem odpiszę: sorki, sprawdzam czy macie bota 😉 Tak jest, tak się dzieje naprawdę 😉 Boty, o których mówi Marta polecam też przetestować, uważajcie tylko z botem Pudelka – co się zobaczy to już się nie odzobaczy 😉

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

 

Masz czasem wrażenie, że żyjesz w jednym wielkim chaosie? Mówię nie tylko o chaosie na biurku, ale także o tym chaosie w głowie? Chaos w głowie i ogólnie w życiu do niczego dobrego nie prowadzi stąd poprosiłam specjalistę od chaosu by dowiedzieć się jak ogarnąć chaos!

Masło maślane trochę mi z tego wyszło, ale cóż, chaos to chaos i jedyne określenie jakie mi przychodzi do głowy będące synonimem słowa chaos nie koniecznie powinno być wyartykułowane 😉

 

 

Ale wracając do tematu odcinka zapraszam Cię serdecznie do wysłuchania mojej rozmowy z Marcinem Kwiecińskim, autorem projektu “Ogarnij Chaos”. Marcin pomaga ludziom ogarnąć chaos w głowie i w życiu, a także wyjść z przepracowania, które często jest skutkiem tego chaosu.

Z Marcinem poruszamy temat nie tylko chaosu, ale także produktywności, wartości i wypalenia zawodowego. Mówimy też trochę o różnych aplikacjach i wartych obserwowania osobach oraz blogach.

Oczywiście zachęcam do subskrybowania podcastu FIRMA ON-LINE, bo wierzę, że kolejne odcinki Ci się spodobają i szkoda byłoby, gdybyś je przegapił!

 

 

O czym rozmawiamy:

  • czym jest produktywność?
  • skąd bierze się przepracowanie?
  • czym jest projekt Marcina “Ogarnij chaos”?
  • z jakich obszarów składa się produktywność?
  • jakie narzędzia do zarządzania i organizacji pracy poleca Marcin?
  • jak wykorzystać darmowe narzędzie OneNote?
  • czym jest Goalscape?
  • jak korzystać z aplikacji Goalscape?
  • jak nasze nastawienie wpływa na produktywność?
  • po co nam produktywność?
  • jak sprawdzić czy jesteśmy produktywni?
  • jak sprawdzić czy jesteś przepracowany?
  • jakie są objawy przepracowania?
  • jak sobie radzić z przepracowaniem i niechęcią do pracy?
  • dlaczego warto wprowadzać zasady naszej pracy i jakie to mogą być zasady pracy?
  • jak ogarnąć chaos?
  • jakie wyróżniamy poziomy, które musimy uporządkować, aby się zorganizować?
  • dlaczego ważne jest uświadomienie sobie swoich wartości?
  • dlaczego powinniśmy spisać swoje wartości?

“To co robisz wpływa na Twoje cele”

Podziwiam Marcina za to co robi i jak to robi i wierzcie mi lub nie, ale swoich zasad mocno pilnuje – sprawdzone info 😉 Tym bardziej jestem mu wdzięczna, że jeszcze przed urlopem znalazł czas na rozmowę! Polecam Ci blog Marcina, bo wiele na nim wartościowych treści, z których ja wzięłam dużo dla siebie!

A jak u Ciebie jest z wpadaniem w przepracowaniem?

chaos w głowie i w życiu

Osoby i blogi warte obserwowania:

  • Blog M. Hyatt
  • Blog i podcast Dominika Juszczyka
  • Krzysztof Skubis o wpływie emocji na nasze działanie
  • Mariusz Kapusta o zarządzaniu projektami
  • Bernard Fruga – na temat prowadzenia biznesu
  • Blog Michała Szafrańskiego

Książki, które poleca Marcin:
– Cała naprzód, Michael Hyatt 
7 nawyków skutecznego działania Stephen Covey 

 

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

 

Do usłyszenia za tydzień. I mimo, że zachęcałam do subskrybowania podcastu na początku to tak tylko przypominam 🙂 Będę też wdzięczna za opinię w iTunes, bo mi Twoja opinia da mi 100 punktów do fajności i w dodatku będę przeszczęśliwa.
Zmykam!

Niech konwersja i moc będą z Tobą!

Zastanawiasz się jaką platformę e-commerce wybrać? Dużo słyszałeś o Magento i zastanawiasz się czy postawić sklep na Magento? To wręcz wspaniale, bo w tym odcinku podcastu rozmawiamy właśnie o Magento – dla kogo Magento jest, jakie ma wady i zalety.

 

 

Poruszaliśmy nie tylko temat Magento, ale także temat e-commerce w ogóle. Rozmowa ta była dla mnie ważna z kilku względów.

Po pierwsze z Romanem Balutą z firmy Orba, moim dzisiejszym rozmówcą miałam przyjemność trochę popracować i dużo się od niego nauczyłam. Jak to w pracy związanej z IT bywa, lepsze i gorsze momenty bywały 😉

Po drugie rozmawialiśmy o Magento, platformie e-commerce, która jest wymagająca, ale w zamian bardzo dużo oferująca.

Po trzecie wiedza jaką podzielił się Roman myślę, że przyda się nie tylko osobom związanym z tematem e-commerce – mi też jak najbardziej! Roman jest osobą, którą darzę szczególnym szacunkiem, jest przykładem człowieka, od którego można się uczyć tego jak robić biznes.

Przeczytaj transkrypcję odcinka “Strona i sklep na WordPressie – nie taki diabeł straszny” tutaj >>

 

 

O czym się dowiesz słuchając tego odcinka podcastu “Magento – platforma do sprzedaży dla wymagających”?

  • Czym jest Magento?
  • Dlaczego Magento, a nie np. Prestashop lub woocommerce?
  • Czy Magento jest dla wszystkich e-sklepów?
  • Jak postawić sklep na Magento?
  • Czego Magento wymaga by postawić na nim sklep internetowy?
  • Jak wybrać hosting pod Magento?
  • Czy warto korzystać z szablonów Magento do sklepów internetowych?
  • Dlaczego tak trudno o programistów Magento?
  • Jak przenieść sklep na Magento?
  • Na co zwrócić uwagę przenosząc sklep na Magento?

Zapraszam do słuchania, komentowania i oczywiście subskrybowania podcastu jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.

 

 

Polecam Ci także posłuchać innych moich rozmów o wyborze platformy e-commerce:

Przykłady sklepów i platform e-commerce na Magento wdrożonych przez firmę Orba:

Magento - platforma do sprzedaży dla wymagających

Temat wyboru platformy e-commerce, na której postawić sklep internetowy nie należy do prostych tematów i trudno do niego podejść ogólnie. Wszystko zależy od wielu czynników oraz decyzji jakie trzeba podjąć. Często są to kosztowne decyzje. Dlatego jeśli zastanawiasz się nad Magento to śmiało pisz albo do Romana albo do mnie i chętnie Ci pomożemy lub wskażemy kierunek w jakim podążać.

Gdzie znaleźć Romana:
Roman Baluta na Linkedin
Strona firmowa Orby – firmy wdrażającej platformy na magento

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

——————————————————————————

Transkrypcja odcinka Strona i Sklep na WordPressie – nie taki diabeł straszny

Cześć! Dzięki, że zgodziłeś się ze mną porozmawiać. Na rozkręcenie imprezy powiedz coś o sobie, o tym, czym się zajmujesz i jak to się stało, że rozmawiamy?

Cześć! Nazywam się Roman Baluta. Rozmawiamy, ponieważ mieliśmy okazję współpracować przy jednym z projektów. Jako firma zajmujemy się e-commerce. Jestem założycielem firmy i na co dzień ją prowadzę. Firma nazywa się Orba. Mam nadzieję, że dla części słuchaczy jest ona znana, ponieważ na polskim rynku e-commerce działamy dosyć intensywnie od wielu lat. Z ostatnich ważnych informacji, jeśli chodzi o samą firmę, to jesteśmy od niedawna częścią grupy Lingaro. Dołączyliśmy do dużo większej organizacji, co ma nam pozwolić dalej rosnąć, jeszcze szybciej niż dotychczas. Do tego momentu, kiedy byliśmy samodzielni, udało nam się zbudować zespół 70 osób i 3 biura – w Warszawie, w Lublinie i Stanach Zjednoczonych – Cincinnati. Apetyty mamy dużo większe i chcemy rosnąć jeszcze szybciej. Stwierdziliśmy, że będzie dużo lepiej robić to z dużo lepszą organizacją. Połączyliśmy się Lingaro, który zajmuje się BigData, znana dla e-commerce. Myślę, że w przyszłym roku będzie się działo wiele ciekawych rzeczy.

Faktycznie szybko idziecie do przodu. Jak mieliśmy przyjemność, mam nadzieję ;-), współpracować, to od tego momentu macie już 3 biura? WOW! Fajnie. Bardzo się cieszę.
Myślę, że jesteście znani, bo jednak firm zajmujących się Magento w Polsce nie ma tak dużo. Jest kilka bardziej znanych, w tym wy – stąd też rozmawiamy. Powiedz mi, proszę, dla osób, które nie wiedzą, czym jest Magento? Co to jest? Jakbyś miał sprzedać tę platformę, to oprogramowanie, to jak byś to zrobił?

Magento, jest open source’ową platformą, na której każdy może sobie zrobić swój sklep internetowy. Myślę, że to tak w dużym uproszczeniu. Oczywiście mamy wersję dostępną bezpłatnie, która nazywa się open source. Kiedyś nazywała się community i taką wersję tego sklepu internetowego każdy może sobie pobrać, zainstalować na swoim serwerze i korzystać z niego jako ze swojego sklepu internetowego. Są też wersje płatne. Dzisiaj nazywają się one e-commerce. Wcześniej nazywał się Enterprise. Łącznie z wersją, która jest obsługiwana i hostowana przez Magento na ich infrastrukturze chmurowej. Pod spodem jest Amazon. Jest to oprogramowanie, które pozwala prowadzić swój własny sklep w internecie.

OK. Mówisz Amazon. To jest Amazona? Jakbyś mógł pociągnąć ten temat dalej.

Dlaczego Amazon, to pytanie bardziej do Magento. Nie jest to jako Amazon sprzedawca, ale Amazon jako dostawca usług hostingowych. Magento jakiś czas temu poszedł za tym, co się dzieje na rynku. Są coraz większe oczekiwania od klientów Magento kompletnej usługi, już bezpośrednio od samego producenta, czyli Magento, nie tylko oprogramowania, ale też utrzymania sklepu i jego serwisowania. Oni stworzyli usługę w oparciu o chmurę Amazona. Dzisiaj ta usługa Magento Commerce Cloud jest hostowane na Amazonie. Wkrótce będzie się to zmieniać, ponieważ kilka miesięcy temu Magento zostało przejęte przez Adobe. Adobe ma swoje rozwiązania chmurowe, więc następuje migracja. Te rozwiązania chmurowe Adobe, czyli Adobe Creative Cloud, którego częścią jest Magento w tej chwili. Podjęli taką decyzję, że Magento będzie oferowane w cloudzie Adobe. Technicznie Cloud Adobe jest naprawdę bardziej abstrakcją nad chmurami Microsoft Azure, chmurami Amazona. To dla osób, które bardziej są zainteresowane aspektami technologicznymi. W praktyce rzeczywiście jest tak, że do tej pory był to Amazon AWS, a w przyszłości będzie to chmura Adobe.

Magento będzie oferowanie w chmurze Adobe

To decydując się na Magento, ja muszę zaakceptować ich rozwiązania chmurowe? Czy mogę zainstalować to na swoim serwerze?

Są różne warianty. Cały czas jest dostępna wersja open source.

Ta darmowa tak?

Tak. Ona jest za darmo. Jest bezpłatna. Można ją zainstalować. Trzeba się zgodzić na warunki licencyjne, ale nie są one jakoś bardzo restrykcyjne. Myślę, że to nie jest problem.

Nie jest tajemnicą dla osób, które trochę znają platformę e-commerce, że Magento jest ciężkim oprogramowaniem. Zżera trochę zasobów serwera. Jak już jesteśmy przy rozwiązaniach chmurowych, serwerach, to twoje doświadczenia mówią, że faktycznie warto pójść w tak profesjonalne usługi hostingowe? Jeżeli mam polskie, popularne rozwiązanie, to też dam radę z Magento? Czy jednak trzeba się liczyć z potrzebą większych zasobów?

Magento jako oprogramowanie jest dosyć zasobożerne. Nie da się go w prawidłowy sposób uruchomić na hostingu współdzielonym, czyli najtańszym hostingu dostępnym w internecie za kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Potrzebny jest dostęp administracyjny do całej maszyny. Trzeba poustawiać inne procesy, które z tyłu działają. Nie da się tego zrobić z reguły na hostingu współdzielonym. Można hostować Magento samemu. Trzeba po prostu wykupić odpowiednio mocny hosting. Wcale nie jest tak, że musi to być nie wiadomo jaki serwer. Dobra usługa nawet współdzielona, z odpowiednimi uprawnieniami po stronie użytkownika albo dedykowana podstawowa maszyna, to jest wystarczające, aby postawić sobie sprawnie działający sklep na Magento. Jeśli mówimy o wdrożeniach, które obsługują wiele rynków na całym świecie i przetwarzają miliony rekordów, to wtedy te wymagania mocno rosną. Wiąże się to z odpowiednią wiedzą, jak optymalizować samo Magento i infrastrukturę dla niego. Są w Polsce firmy, które zajmują się tylko i wyłącznie hostingiem Magento. Wydaje mi się, że sam hosting nie powinien być problemem. Jest szeroka oferta. Wielu usługodawców zarówno w Polsce, jak i na świecie, z takich hostingów ogólnodostępnych ma specjalne oferty związane z hostingiem Magento. Tam są maszyny i konfiguracje, które są zoptymalizowane pod hosting Magento. Jeśli ktoś zaczyna i nie ma takiej wiedzy, aby samemu to Magento stawiać, to taki hosting specjalnie dla Magento wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Również pod kątem budżetowym. Sama chmura jest zdecydowanie dla dużych klientów, ponieważ chmura Magento jest dostępna tylko dla wersji płatnej Magento. Te licencje kosztują dużo w skali roku. To wszystko musi się biznesowo spinać, aby decydować się na coś takiego.

Magento jest zasobożerne. Nie da się uruchomić go na hostingu współdzielonym

Z tego, co dobrze wnioskuję – Magento nie jest rozwiązaniem dla wszystkich. Dla średnich e-commerce rekomendujesz Magento czy lepiej znaleźć prostsze platformy?

To zależy od tego jak oceniamy średni e-commerce. Na pewno Magento nie jest dla małych e-commerce czy dla firm, które zaczynają przygodę z e-commerce. W takim znaczeniu małych podmiotów, które chcą zacząć sprzedawać w Internecie lub startupy, które chcę sprzedawać. Jest on dosyć skomplikowany i bardzo dużo energii i środków trzeba poświęcić, aby go dostosować do swoich potrzeb, aby zbudować go dokładnie tak jak chcemy, żeby wyglądało. Czy chcemy, aby miało obsługę typowo polskich form dostawy czy płatności – do części tych elementów są dostępne moduły, do innych trzeba posiłkować się pracami programistycznymi. Na pewno nie jest to platforma, która jest bardzo dobra na sam początek. Myślę, że na sam początek, dla kogoś, kto zaczyna e-commerce, dużo lepszym rozwiązaniem są SaaS-owe usługi, które są zoptymalizowane pod dany rynek. W Polsce tych usług jest dużo. Wydaje mi się, że są całkiem dobrej jakości. Dla małego pod względem skali, ale strategicznego e-commerce, Magento ma więcej zalet. OK, koszt wejścia jest relatywnie duży. Wiemy, że chcemy ten e-commerce strategicznie rozwijać przez 5 lat i spędzić najbliższe 5 lat na innej platformie i wiemy, co chcemy w tym czasie osiągnąć. W strategii biznesu mamy e-commerce jako kluczowy element działalności. Wtedy ogromną zaletą i częścią budowania przewagi konkurencyjnej jest to, że kiedy dostosujemy Magento do swoich potrzeb, to ono jest naszą własnością i naszym know-how. Tutaj, jeśli chodzi o samą własność, to nie możecie traktować moich słów dosłownie, ponieważ w licencjach Magento są różnego rodzaju zapisy dotyczące kontrybucji, kodu. Trzeba to sprawdzić. W praktyce to, co się wytworzy, to działa na naszą korzyść. Stanowi to przewagę konkurencyjną nad innymi podmiotami. Nie ma rzeczy, których nie da się zrobić. Jest pytanie, które rzeczy mają biznesowy sens i się zwrócą. Nie ma rzeczy, których nie można zaprogramować w Magento. Jest to w pełni otwarta platforma z otwartym kodem. Ogranicza nas tylko kwestia czasu, pieniędzy i kreatywności.

Nie ma rzeczy, których nie można zaprogramować w Magento. Jest to w pełni otwarta platforma z otwartym kodem. Ogranicza nas tylko kwestia czasu, pieniędzy i kreatywności.

Potwierdzam, że wszystko da się wyczarować, nawet największe wymysły. Co udowodniliście mi nie raz. Plus dla was. Powiedz mi w takim razie, (nie będę pytała o WooCommerce, bo wiadomo, że jest to całkiem inna skala), czym się różni Magento od PrestaShop? To są dwa podobne rozwiązania. Jako specjalista możesz wskazać różnicę?

PrestaShop jest lżejszym systemem. Ma mniej zaawansowanych funkcjonalności. To taka najprostsza odpowiedź. Idąc trochę głębiej, to Magento można rozumieć jako duży, rozbudowany framework programistyczny. Taką platformę programistyczną dopiero do robienia konkretnych wdrożeń. Z założenia jest to coś, co będzie bardziej wykorzystywane do głębokich customizacji, niż wdrożeń w oparciu o standaryzowane szablony. Wydaje mi się, że to bardziej była charakterystyka Presty. Z drugiej strony, to rynek definiuje wykorzystanie tych platform. Presta również jest otwartą platformą. Tak samo można na niej zrobić wszystko. Patrząc na wykorzystanie tych platform okazuje się, że większości dużych czy średnich wdrożeń Magento zostało zweryfikowane jako lepsze rozwiązanie. Pierwszym elementem, który nie jest widoczny na pierwszy rzut oka, jest to, że środowisko Magento jest dużo większe niż środowisko Presty. Nie bez znaczenia jest to, że Magento jest amerykańskim produktem, który ma ogromny udział w rynku amerykańskim, który jest bardzo dynamiczny. Jest tam mnóstwo innowacji, jeśli chodzi o e-commerce. Jest to element bardzo zaawansowany, jeśli chodzi o świadomość konsumenta i e-commerce. Presta jest francuska. To też powoduje, że trudniej im się buduje szeroką społeczność deweloperów, niż komuś, kto wywodzi się z jednego z największych rynków e-commercowych na świecie. Nie czuję się merytorycznie przygotowany, aby w szczegółach opowiedzieć, jakie są przyczyny tego. Zdecydowanie środowisko, czyli liczba deweloperów, agencji, firm, które na świecie robią wtyczki lub szablony do Magento, firm hostingowowych, które się specjalizują w Magento, jest dużo większa niż w przypadku Presty. Można z tego punktu widzenia patrzeć na to, że łatwiej znaleźć dostawcę, który jest obyty w Magento. Z punktu programistycznego wydaje mi się, że Magento jest bardziej dojrzałe, jeśli chodzi o architekturę wewnętrzną czy inżynierię oprogramowania. To jest też taka rzecz, która fajnie obrazuje jak dynamiczny jest świat Magento vs Presta. Nasza polska firma Divante, nasi szanowni konkurenci, z którymi się spotykamy i cała społeczność Magento, o której wspomniałaś, kilka firm, które najwcześniej zaczęły z Magento i są najbardziej aktywne w tym community, to wszystkie te firmy się znają. Znamy się jako właściciele i mamy relacje. Jeśli chodzi o Divante, to oni zrobili wersję Magento Headless, czyli oddzielenie frontu od backendu. Zrobili swój open sourcowy projekt w Vue Storefront i ten projekt dzisiaj na Githubie jest bardziej popularny niż Presta. To też pokazuje skalę obydwu systemów. Projekt, który jest dzisiaj ogromnym sukcesem, ale jest dedykowany konkretnie dla Magento. Ten projekt jest większy niż Presta, jeśli chodzi o kontrybucję ludzi na świecie. Pokazuje to też potencjał obydwu systemów.

Magento jest dojrzalsze od Presty pod względem architektury wewnętrznej czy inżynierii oprogramowania

Powiem ci szczerze, że z Prestą miałam do czynienia raz. Nie chcę mówić, że Magento czy Presta jest lepsze. Wszystko ma swoje wady i zalety. Magento też mi zjadło trochę nerwów. Widziałam u klienta, że wiele problemów było z Prestą. Może to kwestia braku aktualizacji i innych czynników. Częściej miałam do czynienia z Magento. Z Divante też miałam styczność w swojej karierze zawodowej. Później w SuperKoszyk.pl współpracowaliśmy również na Magento. Jakoś to szło.

Wspomniałeś o szablonach. Czy takie szablony są podobne, jak stawiam bloga na WordPressie i mam szablon? Tutaj też mamy szablony sklepów?

Tak, są takie szablony. Są to szablony frontu, czyli tego, co widzi klient. One często mają w sobie zaszyte różne funkcjonalności, którymi można zarządzać w panelu administracyjnym. Bardziej rozbudowany system banerów, moduły do obsługi zapytań od klientów. Tego typu rzeczy często są w takich szablonach. Pierwsza rzecz, którą warto wziąć pod uwagę, jak się wybiera tego typu wdrożenie, to szablony często są robione, aby miały jak najwięcej wodotrysków, które fajnie się prezentują na serwisach, gdzie szablony się wybiera i kupuje. Jest dużo rzeczy, które na pierwszy rzut oka wyglądają super fajnie, ale w praktyce nie używa się ich, a są one ciężkie. Wydają za dużo dodatkowego kodu do aplikacji, w związku z tym trudno modyfikuje się taką skórkę. One są również wolniejsze, bo jest mnóstwo rzeczy, które nie są potrzebne. Są schowane pod spodem. Są też dobrej jakości skórki. Dostawców czy portali, gdzie można je wyszukiwać, są setki jak nie tysiące. Na pewno jest to opcja, aby postawić szybko Magento, które nam bardziej odpowiada, jeśli chodzi o wygląd, niż standardowa skórka. To, co jest siłą Magento, to to, że jest rozwijane przez amerykańską firmę. Siedziba Magento jest w Stanach od wielu lat. Początkowo system powstał w oparciu o zespół pracujący na Ukrainie, jako własność amerykańskiej agencji. Skoro jest tak bardzo pomyślane pod kątem rynku amerykańskiego, to pudełkowe Magento nie nadaje się od razu do wprowadzenia polskiego sklepu. Nie chodzi tylko o paczkę tłumaczeń, bo ona jest do pobrania i jest przygotowana. Nasi konkurenci z Poznania zbudowali taką paczkę w ramach swojej działalności Community. Ona jest od wielu lat dostępna, więc nie jest problemem samo tłumaczenie. Fakt, że nie ma integracji z polskimi kurierami, z polskimi płatnościami. Trzeba wynajdywać moduły, które to robią. Są takie rzeczy typowe dla Stanów. Jest trochę inny format adresu niż typowy dla Europy. Trzeba sobie to dostosować, powyłączać, skonfigurować, zanim zacznie się ich używać. Prozaiczna rzecz jak invoice, który w prostym tłumaczeniu jest fakturą, zupełnie nie ma wspólnego z fakturą VAT w Polsce. To jest PDF. To nie ma nic wspólnego z tym, jakie wymagania ma polski Urząd Skarbowy co do faktury. Pod tym kątem na pewno sama skórka nie wystarczy, aby uruchomić sklep działający w Polsce. Skórek jest bardzo dużo i niektóre są bardzo fajne.

To taka pozorna oszczędność. Tak samo jest z porównaniem do szablonów na WordPressa. Kupujesz coś, co pięknie wygląda. Jak to instalujesz, to zupełnie inaczej wygląda. Trzeba trochę pogrzebać w kodzie, aby to jakoś wyglądało. Też są to nakłady finansowe. Tak samo jest z każdym szablonem. To, co jest dla wielu, to nigdy nie jest spersonalizowane.

Myślę, że stawiając się w roli właściciela sklepu internetowego, te szablony są z reguły do wyboru, aby zrobić projekt Proof of concept. Coś, co chcemy sprawdzić, czy działa. Dużo zależy od tego, jak dużą ma dyscyplinę i silną wolę w swoim postanowieniu. On bierze ten szablon i godzi się na to, że nie wszystko będzie idealnie pod niego. Jeśli trzymamy się tego założenia, godzimy się na różnego rodzaju niedoskonałości, coś byśmy chcieli zmienić, ale wzięliśmy szablon, to nie chcemy tego dotykać. Jeśli trzymamy się tej dyscypliny, to jest wszystko OK. Natomiast, jeżeli na początku robimy sobie założenie, że weźmiemy szablon, aby nie robić całego frontu szytego na miarę, bo to będzie szybsze, tańsze, a potem jednak krok po kroku ten szablon staramy się przebudować pod swoje potrzeby, to nie jest efektywne. Te szablony nie są robione z myślą o tym, aby je modyfikować, tylko z myślą o tym, aby jak najlepiej wyglądały w takiej formie, jak są w pudełku. Nie dość, że musi modyfikować Magento, to musi brać pod uwagę to, jak ten szablon został zmodyfikowany. Z reguły jest to 5 razy więcej roboty niż napisanie od zera takiego frontu.

Korzystając z gotowego szablonu, trzeba wziąć pod uwagę, że nie będzie on szyty na miarę naszego biznesu

Wiem coś o tym. Może nie akurat na Magento, ale na innych szablonach, w innych systemach. Bardzo dobrze to rozumiem. Jak mówimy o modyfikacjach, to zawsze mnie coś zastanawiało – dlaczego tak trudno jest o programistów Magento. Ceny są z kosmosu. W tym momencie, gdybym choć trochę rozumiała programowanie, to już byłabym programistką Magento od dawna. Wytłumacz mi, dlaczego jest tak mało programistów Magento? Przez to ceny i stawki są wysokie. Może dla mnie nie są jak z kosmosu, bo się przyzwyczaiłam do nich. Nic mnie nie zdziwi. Więc o co chodzi? To jest tak trudne? Jest taka mała świadomość? 🙂

Na pewno jakbyśmy mieli opcję, aby tych programistów szybko mieć więcej w firmie, to przyjąłbym taką receptę bardzo chętnie. Zapraszam do aplikowania do nas. Szukamy dobrych ludzi. Stawki, mimo że wydają się bardzo wysokie, to w branży IT wcale nie są one najwyższe. Są dużo droższe technologie, nawet w e-commerce. Tak jak SAP Hybris, który jest zamkniętą platformą. Dużo trudniej jest wyszkolić osoby. Nie ma takiej wiedzy dostępnej ogólnie w internecie jak to robić. Nie jest tak, że Magento jest najdroższe. Jest na pewno drogie. Jeśli chodzi o samych deweloperów, to platforma jest skomplikowana. W międzyczasie przeszła zmianę, czyli było Magento 1. Teraz jest Magento 2, które jest kompletnie nowym oprogramowaniem. Od strony funkcjonalnej, biznesowej jest bardzo zbliżone do Magento 1. Od strony kodu jest to kompletnie nowa platforma z zupełnie inną filozofią i zupełnie innymi technologiami. Do tego dochodzi kwestia tego, co zrobiło Divante, czyli Headless front dla Magento. Zrobili taki open sourcowy projekt, który każdy może sobie pobrać. Tak naprawdę wynika to z głębszej potrzeby, która się dzieje na rynku i zmiany w podejściu do aplikacji internetowych ogólnie. Tak samo będzie się to tyczyło CMS-ów nie tylko e-commerce, gdzie oddziela się te warstwy. To powoduje, że potrzebujesz nie tylko programistów Magento, ale też programistów frontendowych, w technologiach typu Vue, Angular, czy React. Nie jest wcale prosto taki zespół zbudować i zmotywować. Programiści to są ludzie, którzy potrzebują ciągle nowych wyzwań. Stąd są takie ceny. Platforma nie jest platformą, którą programistycznie można się nauczyć samemu w dwa dni. To jest na tyle złożony system, że takie zmiany kosmetyczne nie są do zrobienia w chwilę. Trzeba to zrobić solidnie, ze sztuką, tak jak zostało to zaprojektowane i wymyślone przez Magento. Można wejść na stronę z treningami Magento, gdzie widać ile jest tych treningów z różnych obszarów samego Magento. Jest to złożona platforma i programistów na rynku ogólnie nie jest wielu. Do tego trzeba znaleźć programistów PHP, którzy chcą się nauczyć Magento albo takich, którzy mają już z tym doświadczenie. Takich ludzi jest bardzo mało.

Ciekawi mnie jeszcze czemu ludzie nie chcą spróbować. Rozumiem to, że nie jest to proste. Gdybym była programistą, to od razu uczyłabym się Magento – tak do tego podchodziłam.

Zdaję sobie sprawę, że mimo że my obracamy się w tym świecie Magento, to jest gro e-commerce, które zupełnie nie ma do czynienia i jeszcze nie aspiruje do Magento.

Przy tych dużych projektach zawsze można robić swoje customowe rozwiązania. Są firmy IT, które robią szyte na miarę rozwiązania bez żadnej platformy pod spodem. To też jest praktyka, którą się stosuje. Będąc programistą masz do wyboru Magento, ale tak samo masz do wyboru setki innych aplikacji czy obszarów. Możesz programować e-commerce, możesz programować gry komputerowe, możesz programować bankowość. Nie musisz się ograniczać do e-commerce. Ludzi programujących dobrze na rynku jest mało. Z drugiej strony jest tak, że jest duża potrzeba na ich usługi, ale też te technologie, na których oni pracują zaczynają być bardzo mocno specjalistyczne. Nie jest łatwo migrować się między poszczególnymi obszarami, jeśli ktoś już wyspecjalizował się w jednej technologii. Przejście i zaczynanie od zera zajmie mu od kilku miesięcy do dłuższych okresów. Nie wszyscy mają ochotę to robić.

Siedzę w e-commerce więc mam klapki na oczach. Widzę tylko e-commerce. Pewnie stąd to moje zaintrygowanie tematem.

Mogę powiedzieć anegdotę. Byłem na Politechnice, na swoim wydziale MiNI. Tam prezentowaliśmy rzeczy z Microsoftu odnośnie chmury Microsoft Azure i hostingu dynamicznego różnych złożonych aplikacji. Zainteresowanie naszym wykładem było średnie. Ludzie woleli słuchać jak programować drony, roboty, drukarki 3D i różne inne urządzenia. Temat webowych aplikacji nie jest taki seksi dla młodych programistów. Oni chcą robić dużo innych rzeczy. To też jest kolejny obszar. Jako firmy robiące Magento, pojawiają się takie inicjatywy większego promowania platformy. Wiem, że Bold z Krakowa próbuje robić takie rzeczy. Ogólnie to jest praca u podstaw, żeby ludzi przekonać do tego, że Magento jest fajne i może dać dużo satysfakcji. Rozwija się sklep internetowy, z którego korzystają dziesiątki albo setki tysięcy ludzi.

Na przykład ja. 🙂

Uważam, że to jest bardzo ważny kawałek tego, aby mieć poczucie, że praca jest wartościowa.

Tak naprawdę e-commerce cały czas idzie do przodu i się rozwija. Mogłabym mówić o sprzedaży internetowej dzień i noc. Ciężko mi obiektywnie na to spojrzeć ze strony programistów, których czasem nie rozumiem. To też jest specyficzna grupa ludzi. Nie można im odejmować inteligencji. Nie wiem, czy ty jesteś programistą. :), Jeżeli jesteś, to właśnie strzeliłam ci komplement. 🙂

Jestem. Jestem. Skończyłem MiNI na Politechnice i programowałem w różnych technologiach. Nawet teraz czasem wracam i coś programuję hobbystycznie. Niestety nie mogę już na co dzień programować. Mówię niestety, ponieważ to lubię.

Tak to jest, że jak coś idzie to już totalnie od wykonawstwa do przedsiębiorczości. Tak to niestety życie wygląda. Powiedz mi jeszcze. Zaczęłam sprzedawać w internecie. Super. Wszystko mi się rozwija. Zaczęłam na jakiejś platformie SaaS-owej, oprogramowanie pudełkowe. Czy łatwo jest przejść na Magento, czy to też zależy od platformy? Czy takie komplikacje to jest już większe wyzwanie?

Myślę, że to zależy od tego, jaką mamy motywację, aby przechodzić z platformy gdzie indziej. Jeśli nasz biznes wyrasta z tej platformy, czyli już nie jesteśmy w stanie tej platformy dostosowywać do naszych potrzeb, ona nie jest w stanie zapewnić nam takiej funkcjonalności czy obsługi ruchu tak, jak potrzebujemy, to są typowe bodźce, aby wyjść z pudełkowego rozwiązania. Oznacza to, że chcemy zbudować coś, co działa trochę inaczej. Wiąże się to ze zmianą designu całego frontu. Jest to dosyć często budowanie systemu od nowa. Czasami zdarza się tak, że przenosimy front, w miarę 1:1, jeśli chodzi o to, jak on funkcjonuje i wygląda. Większość migracji związana jest ze zmianą designu, czyli budowaniem nowego rozwiązania. Czy to zależy od platformy? Wydaje mi się, że największym czynnikiem, który będzie miał wpływ na to, czy ta migracja jest trudna, czy nie, będzie to z czym jesteśmy zintegrowani i z czego będziemy dalej korzystać. Jeżeli to jest platforma, która nie zapewnia nam żadnej bieżącej integracji, które są unikalne, to ta migracja nie będzie taka problematyczna, jak wtedy, kiedy na tej platformie dostępne są różnego rodzaju integracje, z których na bieżąco korzystamy, a do których nie ma dostępnych modułów na Magento. Oczywiście wtedy trzeba te moduły napisać. To jest jedna rzecz. Druga rzecz jest kwestią hostingu. Platformy SaaS-owe są hostowane u dostawców. Nie musimy się tym martwić. U Magento, jeśli nie decydujemy się Commerce Cloud, to ten hosting trzeba sobie zapewnić. Trzeba znaleźć dobrego dostawcę lub zrobić to u siebie. Trzeba mieć kompetencje. Trzeba zarządzać dostępnością tego sklepu. Przy dynamicznym rozwoju nie wgrywa się wszystkich zmian na bieżąco do tego systemu, który publicznie działa. Trzeba mieć środowisko testowe, gdzie pewne rzeczy się sprawa. Dopiero później wrzuca się to na środowisko produkcyjne. W zależności od tego, jak duży jest to projekt, to ta migracja może być różnie skomplikować.

Zaletą posiadania rozwiązania szytego na miarę jest to, że nie jesteśmy zależni od nikogo pod względem motywu czy hostingu

Nie ma prostych rozwiązań.

Dokładnie. To zależy.

Ulubiona odpowiedź 😉
Dzisiaj też rozmawiałam o e-commerce w innym podcaście. Moja odpowiedź zwykle była podobna. Rozmawiałam na mniej skomplikowane tematy, ale też odpowiadałam: „To zależy”.

Myślę, że to nawet nie jest kwestia e-commerce, tylko obszaru usług i pracy projektowej.

Jeżeli ja przyjdę do was z takim problemem i taką chęcią zmiany, przejścia na Magento, to wy te wszystkie środowiska testowe i inne, zapewniacie?

To zależy od klienta. Niektórzy klienci chcą, abyśmy robili takie rzeczy. Inni mówią, że mają swojego dostawcę hostingu i trzeba się z nimi dogadać. To oni będą te środowiska obsługiwać. Ogólnie jest to część usługi. Z reguły robimy to w oparciu o chmurę Microsoft Azure. Zajmujemy się wtedy przygotowaniem tych środowisk, utrzymywaniem ich, konfiguracją i optymalizacją.

Jak mówimy o was i o waszych usługach – jeżeli ja ogólnie mam zamysł na sklep internetowy. Mam też powody, dlaczego to ma być Magento, a nie rozwiązanie SaaS-owe. Duży biznes, dużo produktów. Poprowadzicie mnie za rączkę? Klient nie ma specjalisty jak ja, który powie mu, co ma być zrobione. 🙂 Czy pomagacie we wdrożeniu od A do Z?

Jako właściciel firmy mam taką wizję, że taką wartością kluczową tego, co budujemy, nie jest tylko kompetencja technologiczna. Ona jest fundamentem. Wiedza związana z segmentem rynku, na którym pracujemy z e-commerce. Lekcje dotyczące tego, co widzi klient, od tego jak zaprojektować odpowiedni front dla danego biznesu, dla danego obszaru, gdzie korzystamy z prototypów, badań z użytkownikami. Nawet przed tym, jak zaczniemy cokolwiek programować, to możemy zbudować interaktywną makietę, którą możemy zaprezentować użytkownikom czy kluczowym interesariuszom w projekcie. Wtedy jesteśmy wspólnie w stanie wypracować obraz tego, co chcemy na koniec dostać. Uważam, że jest to bardzo istotne narzędzie. Nie da się wszystkiego 1:1 zaprojektować w żadnym prototypie. Poziom precyzji tych prototypów budowanych z roku na rok się zwiększa. W tej chwili jesteśmy w stanie modelować w zasadzie sklep bardzo blisko do tego, jak on wygląda w rzeczywistości. Nie tylko od strony wizualnej, ale też od strony wszystkich mechanizmów, takich jak promocje, check-outy. Wszystkie te rzeczy są klikalne, interaktywne. Można to wszystko dosyć dobrze zaprojektować. Jest to szczególnie ważne przy tych złożonych wdrożeniach, nie tylko typowych B2C, ale też bardzo często B2B. Ta wiedza dotycząca tego, jak proces powinien wyglądać, często jest w głowach wielu różnych osób, z różnych obszarów działalności firmy. Często jest to też robione na bazie starego systemu, który działał od 15 lat. Chcemy go udoskonalić, przebudować, ale też z jakiegoś powodu ten system przez 15 lat działał w tej firmie. Nie można nie doceniać takich rozwiązań, które działały przez wiele, wiele lat. One z reguły mają prosty interfejs. On nie jest ładny, ale z reguły jest bardzo funkcjonalny. Te stare systemy są też bardzo szybkie. Jak najbardziej jesteśmy w stanie poprowadzić cię za rękę od designu do frontu, przez zaprojektowanie wszystkiego do celów biznesowych. Idą za tym techniczne procesy i integracje. Prowadzimy też poprzez logistykę i rozstawienie stanowisk do wydruku listów przewozowych. Robiliśmy to też do jednego z naszych klientów. Wydaje mi się, że to jest esencja tego, co my chcemy zrobić, czyli być partnerem dla firmy, która z nami pracuje, nie tylko od strony dostarczania linii kodu, ale od strony szeroko rozumianego e-commerce. Naszą rolą nie jest to, aby mówić naszym klientom, w jaki sposób mają robić biznes. Naszą rolą jest to, aby krytycznie oceniać to, co mają w głowie. Proponować różnego rodzaju innowacje, do których mamy dostęp, bo aktywnie się szkolimy cały czas. Działamy w obszarach związanych z e-commercem.

Jest to zrozumiałe. Fajnie jak ktoś z zewnątrz obiektywnie spojrzy na rzeczy, w których my od lat się kisimy. Nie widać wszystkiego. Nie mamy dostępu do całej wiedzy, jaką specjalistyczna firma czy specjaliści mogą mieć. To jest zawsze wartość dodana. Z mojego punktu widzenia, fajnie brać takie kompleksowe wsparcie. Nie tylko uważać, że wie się lepiej, ale zaufać czasem specjalistom. Tworzy się coś pełnego, funkcjonalnego, a nie tylko wycinek.

Mam pytanie odnośnie tego co lepiej. Wiem, że to zależy. 🙂 Jeżeli miałabym się zdecydować na coś dużego, to jaka jest przewaga, zaleta Magento od platformy stricte dedykowanej? Takiej, którą stworzy zewnętrzna firma programistyczna albo mój zespół programistów.

Myślę, że są dwie kluczowe rzeczy. Pierwsza jest taka, że w wersji bazowej część rzeczy jest zrobiona z e-commerce. Nie trzeba tego robić od zera. To są wszystkie rzeczy związane z obsługą podstawowych bytów takich jak klienci, zamówienia, koszyki. To jest out of the box. Nie trzeba tego pisać od zera. Wydaje mi się, że to jest kluczowa część, ponieważ w tych większych systemach wyprodukowanie samodzielnie podstawowego obszaru w całościowych kosztach nie będzie dominujące. Wydaje mi się, że kluczowa sprawa to brak uzależnienia od konkretnego jednego dostawcy. Nawet podczas naszej rozmowy wspomniałem o kilku agencjach, które tak jak my, rozwijają Magento. Jeżeli z jakiegoś powodu coś z daną agencją się wyczerpuje, czy to z winy agencji, czy z winy klienta, czy strony uznają, że czas na pójście w różne strony, to zawsze można pójść do innej agencji. Wiadomo, że ta druga agencja zacznie od analizy kodu i stwierdzenia, że tamta poprzednia średnio to zrobiła i trzeba wszystko poprawiać. Trochę żartuję. Często się tak zdarza, ale nie zawsze. Zdarzają nam się projekty, które przejmowaliśmy i były naprawdę dobrze zrobione. Wcale nie jest to regułą. Jak ktoś bierze odpowiedzialność za utrzymanie takiego systemu, to musi się z nim zapoznać. Nie ma magii, nie ma możliwości, abyśmy przewidzieli, jak jest zrobiona platforma. Trzeba się z nią zapoznać. Jest taka możliwość. Druga część jest taka, że może tych programistów Magento nie jest bardzo dużo, ale są na rynku. Można dodać własne zespoły u siebie w firmie. Nawet nie tylko po to, aby samemu rozwijać ten e-commerce i nie mieć zewnętrznego dostawcy, ale chociażby po to, aby w świadomy sposób kontrolować i mieć jedną czy dwie osoby, które na co dzień w tym projekcie nie programują albo programują bieżące, drobne rzeczy. One gwarantują ciągłość, gdyby z jakiegoś powodu dostawca wycofał się z kontraktu. Dostęp do wiedzy – budując dedykowane rozwiązania, z natury rzeczy stajemy się zależnymi od dostawcy. Czy to jest wewnętrzny, czy zewnętrzny zespół. Oni będą ekspertem w tym systemie. Przejęcie obsługi czy odbudowa tego systemu przez inną firmę jest dużo trudniejsze. Nie jest niemożliwe. Każdy system jest pisany w jakimś języku programowania. O ile jest dostęp do kodu, to można go przejąć. Jest dużo trudniejszy, bo jest mniej wiedzy.

To jest mój najczęstszy argument, kiedy ktoś się mnie pyta, jaką platformę wybrać czy dedykowaną, czy pójść w Magento. Wiązać się z kimś na lata. Rozwód trudniej jest wziąć. Z doświadczenia wiem, że agencji, która ma przeroby czasowe, żeby przejąć po innej agencji sklep na Magento, też nie jest łatwo. Akurat odbyłam takie poszukiwania. Nie było to takie prostsze. Na pewno byłyby prostsze i bardziej realne, jeżeli mamy pieniądze.

Zdecydowanie. Jeśli ktoś ma w sobie żyłkę hazardzisty i jest w stanie wystawić się na pewne ryzyko, to może szukać deweloperów Magento gdzieś daleko, w rejonach Dalekiego Wschodu. Na przykład w Indiach, gdzie tych firm jest bardzo dużo. Oczywiście są tam bardzo dobre firmy. Są to ogromne agencje, które robią największe sklepy na świecie. Jest bardzo dużo też firm o słabej renomie. Stawki freelancerów stamtąd są dosyć atrakcyjne.

To jest cecha wschodnia. Ceny są atrakcyjne, ale tę żyłkę hazardzisty trzeba mieć. Ja akurat jej nie mam, więc zawsze płacę więcej za wszystko. Czy są projekty, które byś mógł wspomnieć? Takie wasze, którymi się chwalicie? Jakieś przykłady?

Mamy tych projektów trochę zrobionych. Taki projekt, który bardzo lubię. On jest super świeży. Już parę lat pracujemy, ale cały czas się nim opiekujemy i aktualizujemy. Bardzo go lubię. To jest mkfresh.pl. Mk Café. Jest Super Koszyk, z którym cały czas pracujemy. Specjalnie dla Suwałk. Jest Rekman. Z modowych to Mohito, które robiliśmy parę lat temu. Stalgast z B2B, które obsługujemy z polskich firm. Są też tacy klienci, z którymi pracujemy teraz dużo, ale którymi nie mogę się niestety publicznie chwalić. Są to duże międzynarodowe korporacje, które uważają, że jakość usług u nas jest fajna i pracują z nami nad kolejnymi projektami.

Super. Gratuluję. Zapaliła mi się teraz żarówka w głowie. Projekty B2B i Commerce w Polsce są coraz popularniejsze? Nie mam rozeznania w tym temacie. Jak działaliśmy przy Super Koszyku, to ten rynek B2B nie był tak rozwinięty.

Według Forbesa w roku 2020 B2B będą wartością ponad dwukrotnie przekraczającą rynek B2C. Nie jest to może zaskakujące względem samej skali rynku obrotów. Mamy w naszym portfelu projekty, w których dodajesz do koszyka cysterny w panelu, więc wartość takiego koszyka jest liczona w setkach tysięcy lub milionach takich pojedynczych zamówień. Z drugiej strony, to co jest ciekawsze, to cały model dystrybucji się bardzo mocno zmienia. Firmy, które do tej pory miały sieci tradycyjnych dystrybutorów, to zaczynają sprzedawać bezpośrednio zarówno w kanale B2B do swoich końcowych odbiorców, czyli małych sklepów, ale też direct to consumer. Marki, które wcześniej nie miały takiej możliwości, sprzedawały przez tradycyjną sieć sklepów, gdzie nie byli ich właścicielami. Teraz próbują sprzedawać bezpośrednio. W B2B jest to bardzo ciekawy obszar. Jest to rzecz, która może przemówi wielu osobom do wyobraźni. Szacuje się, że około 2020 roku 30% obrotów B2B online będzie pochodziła z Chin. Rzeczywiście ta transformacja cyfrowa przełoży się realnie na gospodarkę. Na pewno online B2B jest bardzo ciekawe. Mamy sporo takich projektów w Polsce, ale też międzynarodowych. Są to dużo bardziej skomplikowane wdrożenia, natomiast Magento zdiagnozowało sytuację i mają dedykowane swoje moduły do obsługi B2B.

Transformacja cyfrowa przełoży się realnie na gospodarkę

Zupełnie zapomniałam o Chinach. Tam to wszystko jest ściągane. Jest to teraz często przez internet. Nie ma co ukrywać, że tutaj wartości zamówień są dużo większe. Cieszy mnie to, bo ogólnie mnie cieszy, kiedy e-commerce się rozwija. Super. Jakby ktoś był zainteresowany wdrożeniem Magento czy rozmową z tobą, a może zatrudnieniem się u was, to gdzie cię szukać? Jak cię znaleźć?

Proszę wysyłać bezpośrednio maila do mnie. Zapraszam do kontaktu. Oczywiście możecie zapoznać się z naszą firmą na stronie orba.pl i orba.co, gdzie są formularze kontaktowe i telefony do naszych biur.

Super. Ja podam maila i linki w notatkach. Do sklepów również. Tobie bardzo dziękuję za super pouczającą mnie rozmowę. Dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy. Będzie mi już łatwiej rekomendować różne rozwiązania w Magento. Rozwiałeś trochę moich wątpliwości. Dziękuje ci za to. Mam nadzieję do zobaczenia na konferencji albo przy okazji. 🙂

Super. Bardzo dziękuje za zaproszenie. W razie dodatkowych pytań jestem do dyspozycji. Pozdrawiam wszystkich. Dziękuje za czas zarówno twój, jak i słuchaczy, którzy zdecydują się na przesłuchanie całego podcastu.

Super. Dzięki. Hej!

Dzięki. Pa!

Promując się w Internecie na pewno słyszałeś o Influencer marketingu. Influnecerzy, mikrocelebryci, blogerzy, youtuberzy, instagramerzy… jak z nimi współpracować? Nie jest to takie proste zadanie jak mogłoby się wydawać. Poznaj dwie strony influencer marketingu!

Dziś o tym jak wykorzystać influencer marketing do promocji biznesu porozmawiam z Anną Pytkowską, influencerką i właścicielką agencji zajmującej się właśnie influencer marketingiem – BLOGmedia. Rozmawiamy praktycznie o wszystkich aspektach współpracy z influencerami, o tym jak ich dobierać, na co uważać i o czym pamiętać. Bo ten cały influencer marketing to nie taka prosta sprawa.

 

 

“Influencer marketing jest to obowiązkowy już w tym momencie element media planu, czyli strategii obecności w Internecie.”

Jeszcze nie subskrybujesz podcastu FIRMA ON-LINE to zrób to koniecznie, nie przegapisz żadnego odcinka, no i przy okazji zrobisz mi przemiły prezent! 🙂

 

 

W odcinku “Dwie strony influencer marketingu” poruszamy z Anią takie kwestie jak:

  • Czym jest influencer marketing?
  • Czy Pinterest w Polsce ma sens?
  • Jakie kanały social media angażują i mogą konwertować?
  • Dlaczego warto prowadzić grupę na Facebooku?
  • Co daje współpraca z influencerami?
  • Czy współpraca z influencerami ma sens jeśli naszym celem jest sprzedaż?
  • Jak uchronić się przed popularnymi błędami we współpracy z influencerami?
  • Jak dobierać influencerów do współpracy?
  • Jak briefować influencerów do jak najlepszej promocji produktów?
  • Jak zrobić zdjęcie z lokowaniem produktu, gdzie logo nie będzie odstraszać?
  • Czy jest jeszcze sens promocji na Facebooku? Czy marki i influencerzy powinny być na Facebooku po zmniejszeniu zasięgów?
  • Jak zorganizować kampanię z influencerami?
  • O czym pamiętać współpracując z influencerami?
  • Z kim lepiej współpracować (blogerzy, Youtuberzy, Instagramersi)?
  • Czy prowadząc sklep internetowy warto pracować z influencerami?
  • Czy influencer marketing ma sens w ecommerce?
  • Czy warto współpracować z influencerami za pośrednictwem agencji?
  • Jak agencja zewnętrzna pomaga we współpracy z influencerami?
  • Z jakimi kosztami trzeba się liczyć chcąc podjąć współpracę z influencerami? Jaki budżet reklamowy trzeba zaplanować?
  • Jak rozpoznać pseudo-influencerów? Jak nie dać się nabrać na boty i kupione polubienia oraz fanów?
  • Jest sens jeszcze pisać blogi czy od razu wideo?

“Za tym stoją ludzie, dlatego tak bardzo chętnie marki decydują się na współpracę z influencerami.”

dwie strony influencer marketingu

Aplikacje polecane przez Anię do weryfikacji kont na Instagramie:

Porady dla marek chcących współpracować z influencerami:

  1. Ustalić cele komunikacji i pod nie dobierać influencerów
  2.  Dokładnie sprawdzać statystyki, w tym zasięgi pojedynczych wpisów/zdjęć
  3.  Ustalaj wszystkie konkrety i terminy wcześniej

Porady dla influencera:

  1. Bądź miły w kontakcie
  2. Przygotuj swoje portfolio w postaci prezentacji
  3. Miej Google Analytics

Jak usłyszałeś trochę zabawy przy współpracy z influencerami jest. Influencerzy też nie mają łatwo z markami, dlatego warto ustalać wszystko na początku by współpraca przebiegła pomyślnie i obie strony były zadowolone! Jestem ciekawa czy współpracowałeś już z influencerami, a jeśli tak to jakie masz doświadczenia?

Przydatne linki:

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

Podobno wielkość ma znaczenie, ale według mojego dzisiejszego gościa to często małe sukcesy prowadzą nas do wielkich rzeczy. O tych małych sukcesach w życiu i firmie będziemy dzisiaj rozmawiać. Jak wdrożyć usprawnienia w firmie i w życiu za pomocą Kaizen.

Co to jest Kaizen? Jest to teoretycznie filozofia, ale dla mnie tak naprawdę to metodologia. Mówi jak osiągać swoje cele lub oczekiwane efekty za pomocą tzw. małych kroków. Pokazuje jak zauważać naprawdę małe zmiany i jak je doceniać, bo właśnie te małe, dla wielu nieistotne rzeczy mogą nas doprowadzić do wielkich rezultatów.

Kaizen łączy w sobie optymalizację, motywację i faktyczne działanie. I o tym właśnie porozmawiam z Tomkiem Milerem, który jest autorem bloga i książki o Kaizen.

 

Przeczytaj transkrypcję odcinka “Usprawnienia w firmie bez rewolucji” tutaj >>

 

 

Tomek podał ogrom przykładów jak wykorzystywać Kaizen w życiu osobistym i w firmach.

Jak sam Tomek powiedział, Kaizen to taka metoda, która mówi jak nic nie robić, a coś zrobić. Kwintesencją jest robienie małymi krokami rzeczy, które mogą nas przytłaczać. Wg. Tomka to bezpieczna droga do poruszania się do przodu. Małe kroki to nasze małe sukcesy, które razem tworzą coś wielkiego. Ważne jest jednak by te kroki nie były też za małe.

usprawnienia w firmie bez rewolucji

Małe kroki działają, bo mózg mamy złożony z 3 części – mózg gadzi, “gadzina zmian” – najstarszy element, który jest tylko po to byśmy przeżyli. Mózg gadzi torpeduje wszystko co nowe, co chcemy zmienić, on zawsze wraca do naszych starych, utartych schematów. On się nie boi małych rzeczy, on tego nie zauważa i nie boi się ich. Małe często jest łatwe, a my lubimy robić to co jest dla nas łatwe. Ważne jest jednak by zaczynać, a potem już wpadamy w tzw. flow. Kaizen przy okazji uczy wytrwałości.

Dzięki Kaizen uczymy się konsekwencji, nie samego nawyku, to uczenie się zaczynania i wytworzenie nawyku zaczynania.

Tomek opowiadał także o początkach Kaizen – gdzie i jak powstała ta filozofia.
Kaizen ma swój początek w firmach. Toyota jest wzorem Kaizen. Z Kaizen rozwinęła się metoda Lean. Myślenie i działanie zgodne z Kaizen w firmach to: nie szukam gdzie indziej, a szukam w tym co mam teraz, gdzie mogę tutaj codziennie coś polepszyć.
Kaizen nie oznacza, że robimy coś powoli. W Kaizen chodzi o to by robić i uczyć się na małych błędach. Sprawdzanie na małych elementach przed dużymi zmianami.

 

 

Nie uważaj siebie za najmądrzejszego, szukaj też wśród ludzi, których masz.

Z Tomkiem dużo nawiązywaliśmy do talentów Gallupa – w sumie dzięki nim się poznaliśmy. Poszczególne zasady Kaizen odnieśliśmy do różnych talentów. Czym są talenty Gallupa? Już o nich trochę na blogu i w podcaście było – zachęcam Cię do zajrzenia tu:
– Jakie są Twoje talenty? Czyli test Strengthsfinder i praca z talentami?
– 17 odcinek podcastu: Talenty Gallupa w biznesie, produktywność i ta Jedna Rzecz

Ważne jest by nauczyć się zauważać małe nawyki i małe sukcesy. One mogą być zapłonem kolejnych ulepszeń.

Ponadto z Tomkiem rozmawiamy też o tym:

  • Jak motywować pracowników do zmian?
  • Jak wspomagać rozwój pracowników?
  • Jak znaleźć motywację do działania dzięki partnerowi produktywności?
  • Kim jest partner produktywności?
  • Jak pracować z partnerem produktywności?
  • Jak talenty Gallupa wspierają działanie wg. Kaizen, a jak Kaizen wspiera nasze talenty?

 

 

Jeśli chcesz podpytać Tomka o kwestie związane z Kaizen lub inne tematy jakimi się zajmuje to możesz się z nim skontaktować w tych miejscach:
Strona internetowa Tomka 
Tomasz Miler na Linkedin
Tomek na Facebooku
Książka Tomka Kaizen. Jak osiągnąć wielkie cele małymi krokami

Książki, o których rozmawiamy w podcaście:

I jeszcze na koniec 10 zasad Kaizen

  1. Problemy stwarzają możliwości – jest jak jest, szukajmy rozwiązania w tym co mamy
  2. Pytaj 5 razy dlaczego – pogłębiaj, pogłębiaj, pogłębiaj
  3. Bierz pomysły od wszystkich – brać od innych ich perspektywę, inni widzą inaczej
  4. Myśl nad rozwiązaniami możliwymi do wdrożenia
  5. Odrzucaj ustalony stan rzeczy – szukaj coś nowego
  6. Wymówki, że czegoś się nie da zrobić, są zbędne
  7. Wybieraj proste rozwiązania, nie czekając na te idealne.
  8. Użyj sprytu zamiast pieniędzy – rozwijanie siebie, wyciągaj jak najwięcej z tego co masz.
  9. Pomyłki koryguj na bieżąco.
  10. Ulepszanie nie ma końca.

Znałeś Kaizen? Co sądzisz o tej filozofii albo jak kto woli metodzie działania? Ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem jej fanką, z drugiej często te małe kroki nie motywują mnie do działania. A może ja po prostu ustalam sobie za małe kroki?

Chętnie dowiem się czy stosujesz i rzecz jasna jak, metodę Kaizen w swoim życiu, jak dzielisz kroki na mniejsze kroczki. A może to nie dla Ciebie? Czekam na komentarze tutaj lub w Social Media 🙂

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

——————————————————————————

Transkrypcja odcinka Usprawnienia w firmie bez rewolucji

Cześć Tomku! Poznaliśmy się dzięki Talentom Gallupa, ale łączy nas jeszcze jedna rzecz – Kaizen. Ty się zajmujesz, a ja wierzę w tę filozofię. Próbuję ją wdrożyć w życie, choć nie zawsze mi to wychodzi. Proszę, powiedz coś o sobie i o Kaizen.

Witam serdecznie! Nazywam się Tomasz Miler. Jestem zafascynowany Filozofią Kaizen. Lubię to, kocham. Jest to metoda “jak nic nie robić, a zrobić”. Bardzo mi się spodobała wypowiedź jednej osoby na LinkedInie. Powiedziano mi, że ludzie nie chcą robić Kaizen, bo jest tak proste i banalne, że się nie opłaca. Po czasie, gdy ktoś to zrobi, mówi: „Kurcze, dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej”.

Myślę, że to jest taka kwintesencja Kaizen. Robienie małymi krokami rzeczy, które czasami nas przytłaczają. To bezpieczna droga do poruszania się naprzód. Gdy jest coś dużego, to nas przytłacza, zniechęca, a gdy to pokroimy, widzimy małe sukcesy, które robimy. Małe sukcesy są ważną rzeczą. Trzeba zauważać są sukcesami. One są paliwem do tego, żebyśmy zrobili coś większego, bo z tych małych wychodzi duże.

Kwintesencją Kaizen jest robienie małymi kroczkami rzeczy, które czasem nas przytłaczają. To bezpieczna droga do poruszania się naprzód.

Co rozumiesz przez „małe”?

Dla każdego to co innego.

Wytłumacz mi na przykładzie.

Ostatnio kolega mnie poprosił o to, żebym zachęcił go do robienia pompek. Mówię: „Robimy!”. Od ilu zacząć? – Od jednej. Mówi: „Od jednej to chyba trochę za mało”.
“A ile możesz w tej chwili? 5,10? Dasz radę?”
“No dam.”
“To zacznijmy od 10.“

Jak jest jeden to za mało i nie zauważamy tego. Mam też jeszcze jedną filozofię, że ważne jest zaczynać. Zacząć choć trochę i po tej 1 minucie robienia czynności wpadamy we flow. Może mieszam, ale z drugiej strony ważne jest to, że lubimy robić rzeczy gdzie mamy pułap wyznaczający, że nie jest to zbyt łatwe. Robimy coś, co możemy, ale to nie jest trudne przy wykonywaniu jednego dnia. 10 pompek nie jest trudne, więc zaczął to robić, aż doszedł do 25. Staramy się codziennie konsekwentnie to robić. Jesteśmy partnerami produktywności. Codziennie rano dajemy sobie znać plusem, czy ktoś zrobił, czy nie. Mała rzecz, ale uczy wytrwałości.

Ktoś powiedział, że Kaizen jest nudne, że powtarzanie to dyscyplina, a dyscypliny sam nie lubię. Robienie z przymusu od razu zniechęca. Sam się łapie na tym, żeby mówić „chcę” zamiast „muszę”. Wiem, że nauka takiego mówienia to proces dłuższy. W Kaizen nie zrobi się od razu, bo tak działa nasz mózg. Małe kroki działają, ponieważ mamy mózg stworzony z trzech części. Jest kora mózgowa, która jest najbardziej wykształcona, racjonalna. Jest mózg ssaczy i gadzi. Gadzi nazywam “Gadziną zmian”. Mózg gadzi to najstarszy element, ale działa tylko po to, żebyśmy przeżyli następnego dnia. Słyszałem fajne powiedzenie “Dla niego lepszy jesteś żywy niż spełniony i szczęśliwy”. Myślę, że dużo jest w tym racji. Mózg gadzi torpeduje wszystko, co robimy nowego. Co chcemy zmienić bądź jest do wykonania dużego, on zawsze wraca do tych starych, utartych schematów.

Mam chyba 90% tego mózgu.

Myślę, że proporcje są trochę inne. To naprawdę „Gadzina zmian”. Jeżeli coś chcemy zrobić, to mówi nam: „Nie, nie, nie”. Śmieje się, że on nie wie, że mam lodówkę. Musimy się maksymalnie najeść, żeby przeżyć jak najwięcej. Nie wie, że możemy otworzyć tę lodówkę w każdej chwili. Niby jest świadomy, ale gdy dojdziemy do dużej miski czegoś co nam smakuje, to będziemy się obżerać, aż skończymy. Mózg racjonalny mówi: “Tego nie rób, masz lodówkę”. Gadzi natomiast: „Najedz się, bo masz przeżyć”. Jedyną metodą, żeby go przekonać do czegoś, to stworzenie nawyku. Żeby się do czegoś przekonał, to nie może się bać. Nie boi się małych rzeczy. Jeżeli wprowadzam jakąś rzecz pomału, to się przyzwyczaja. Nie zauważa tego, że przeczytałem jedną stronę książki.

Przy założeniu, że będziemy czytać godzinę dziennie, to w kolejne dni się zniechęcamy i zaczynamy czytać 40 minut, później 30 minut, aż cały nawyk idzie na marne. Gdy zaczniemy od jednego, to nie będziemy się bać. To nie jest uczenie nawyku, lecz procesu konsekwencji. Będziemy coś robić codziennie i tę jedną stronę przeczytam. Gdy zaczynamy robić od małych zadań, to wpadamy we flow. Zaciekawia nas to. Kaizen to uczenie się zaczynania i wytworzenie nawyku zaczynania. Później ten flow można poprawiać, ulepszać o minutę, dwie, trzy minuty.

Można też wpaść w takie koło: “Okej, zrobię 5 pompek, jutro zrobię 5 i za rok również będę robiła 5, bo nie będzie mi się chciało iść dalej. Już coś robię, więc po co to zmieniać”. W Kaizen chodzi o to, żeby stawiać te większe kroki, iść dalej. Jeżeli będziemy cały czas na tych 5 czy 10 pompkach, to nie pójdziemy dalej.

Zdecydowanie uważam, że najpierw trzeba tworzyć nawyk, a dopiero później go rozbudowywać. Jak mamy nawyk, to chcemy go robić. Codziennie rano i wieczorem, wiem, że zrobię te pompki z kolegą. Nie robię tego co zamierzałem. Często jest tak, że lubimy osiągać sukcesy. Jak zakładam, że więcej zrobię, niż założyłem, to mam sukces. Robiłem też tabele z punktami. Kto lubi takie robić, polecam. Jeden punkt jest za to, że zacząłeś, dwa za to, co zrobiłeś, a trzy za to, że zrobiłeś coś więcej niż wczoraj.

Może być dodatkowa punktacja za to co zrobiłeś. Masz wtedy dodatkową motywację, że zrobiło się więcej niż wczoraj. Jeden za to, że zrobiłem jedną pompkę, dwa za to, że chciałem, a trzy za to, że zrobiłem więcej niż wczoraj.

To tylko dla siebie robisz, tak? Czy ktoś Ciebie ocenia ile punktów zdobyłeś? Ja jestem osobą, która ma motywację zewnętrzną. Takie punkty, może dwa dni będą mnie mobilizować, ale później o tym zupełnie zapomnę. Metoda kija i marchewki na mnie działa, albo kary i nagrody, ale to też musi być ktoś z zewnątrz.

Poznaliśmy się na spotkaniu Gallupa. Mam kontakt z różnymi osobami i wiem, że to inaczej działa. Mam podobnie jak Ty, lubię mieć kontakt, współzawodniczyć z kimś. Współzawodnictwo, nie jako bycie lepszym, a porównywanie siebie. Nie muszą to być osoby z domu, ale na moim poziomie, jakim mogę się porównać. To u mnie działa. Jak mam sam zrobić, to jest to dużo cięższe. Jak mam wizję zrobienia czegoś, to wtedy to działa. Jak pisałem książkę, to ciągle powtarzałem: „Mam skończyć chociaż trochę codziennie”. Miałem wewnętrzną motywację.

Przy innych rzeczach jest trudniej. Dobrze jest znaleźć Partnera Produktywności. To ważna cecha i sposób, w jaki będziemy się motywować. W zależności od osobowości, jedni tego potrzebują, a drudzy wolą sobie odhaczać. Mam kolegę, który biega. Ja przygotowuję się do biegów metoda partyzancką, a on ma codziennie rozpiskę ile przebiegnie i z jakim tempem. Na niej musi odhaczyć, że to jest zrobione według planu. Ja tak nie mam. Ważne jest też to, że każdy podchodzi do tego inaczej i należy znaleźć najlepsza własną metodę.

Można mówić, że Kaizen nie jest dla niego, bo ma tysiąc pomysłów na minutę i rytuały, powtarzalności to nie dla niego. Nauczenie wytrwałości to trochę inne słowo. Trzeba nauczyć się nie powtarzania, a wytrwałości w tym, co robimy. To już jest większa zachęta. Mój partner biznesowy ma tysiąc pomysłów na minutę i mówię, że Kaizen go uspokaja. Wizja pracy za 5,10 lat na to, co jest dzisiaj. Dzisiaj muszę to zrobić, żeby dojść do tej wizji za 10 lat.

Mówimy o naszych osobistych przykładach. W firmach to też działa? Można to wprowadzić, wdrożyć do zespołów, żeby to faktycznie pracowało? Nie przy jednym zadaniu, ale ogólnie.

Jak najbardziej. Kaizen wyszło z firm podczas II Wojny Światowej w Stanach Zjednoczonych. Trafiła do Japonii na świetny grunt i do dziś jest świetnym wzorcem, która korzysta z Kaizen. Teraz już tam przestało się to nazywać Kaizen. Jest to Lean, czyli uszczuplanie pewnych procesów. Jak najbardziej to metoda dla firm.

Kaizen jest bardziej filozofią, a Lean narzędziem, w którym wykorzystuje się filozofię Kaizen. W firmach wszelkie procesy, to co robimy i w jaki sposób, drobne ulepszenia działają w każdej firmie. Nie zauważamy, że musimy to zrobić. Massaki Imai, Guru Kaizen, powiedział: „Nie sztuką jest zrobić coś, gdy ma się olbrzymie zasoby finansowe i fantastycznych managerów. Sztuką jest zrobić coś, gdy się nie ma tych zasobów”. To jest myślenie Kaizen. Nie szukam gdzie indziej, tylko tego, co mam w tej chwili. Z tego, co mam szukam najlepszej opcji, zysków, gdzie mogę polepszyć codziennie u siebie, bądź w innej strukturze firmy.

Nie sztuką jest zrobić coś, gdy ma się olbrzymie zasoby finansowe i fantastycznych managerów. Sztuką jest zrobić coś, gdy się nie ma tych zasobów.

Poznałem szefa firmy, która zajmuje się produkcją jachtów. On wprowadził Lean u siebie. Jest zachwycony tym, jak to działa, jak funkcjonują ludzie. Każdy codziennie ma poprawić się o jedną rzecz. Chodzi osoba i sprawdza, co dzisiaj poprawiłeś. Chodzi o przykręcenie śrubki, o drobną rzecz będącą w otoczeniu. Mówi, że samo to, że ktoś ma coś wymyślić, stwarza większe zaangażowanie pracowników. Opowiadał, jak jego pracownicy w tej chwili stworzyli narzędzia, których nie można nigdzie kupić do wyciągania śrubek, czy kręcenia. Stworzyli własne urządzenie, żeby praca była łatwiejsza, prostsza i przyjemniejsza.

W Kaizen pracownicy się bardziej angażują. Nie sztuką jest uważać się za najmądrzejszego, ale żeby poszukiwać tego wśród innych. To jest też poszukiwanie zasobów w ludziach. Co kto ma, jak mogą to zrobić i w jaki sposób, co możesz polepszyć. Okazuje się, że gdy połączymy te minimalne, 1% zmiany, okazuje się, że 1+1+1 to nie jest 3, tylko gdy zwiększymy to w jednym miejscu i drugim, to polepszymy nie o 3% a o 5% czy 6%. Procenty się kumulują. To jest niezauważalne w firmach, że ten mikro proces można usprawnić i w tak znaczący sposób usprawnić działanie firmy. To nie 1%. Szukajmy 1% zysków po to, żeby ten zysk na końcu wynosił 15%, 20% czy 30%.

Tutaj jest firma stricte produkcyjna, przemysłowa. Da się coś takiego zrobić też w agencjach marketingowych, czy w miejscach głównie z obsługą klienta?

Uważam, że wszędzie. W marketingowych ulepszeniach sama podpowiedziałaś mi ostatnio fajne rzeczy, żeby wysyłać karteczkę z podziękowaniem do Klienta. Uważam, że to fantastyczna rzecz odzywać się do bazy klientów, mieć kontakt z nimi. Zrobić procesy, które są drobne, czasami nawet niewidoczne, ale ten 1% polepszenia może okazać się, że klient zauważy. Karteczka włożona do opakowania: „Dziękuje za zakup”, a Klient mówi „O wow! On jest inny od pozostałych firm”. To wyróżnienie się.

Drobnostki działają wszędzie. Niezależnie czy firma jest marketingowa, produkcyjna czy duża korporacja prawnicza. Wszędzie można znaleźć takie dodatki, które są istotne. W jednej z książek czytałem o dyrektorce, która uważała, że jak był kryzys, to pracownicy są niezadowoleni dlatego, że sytuacja na rynku jest kiepska i muszą tu przychodzić. Okazuje się, że pracownicy byli niezadowoleni z tego, jak ona ich traktowała. Ani nie mówiła dobrze, ani nie dziękowała. Po zmianie jej postawy zaczęła mówić „Dzień dobry”, nauczyła się wszystkich imion ludzi współpracujących. Zaczęła rozmawiać z ludźmi i skupiać się na rozmowie, a nie na komórce. Okazuje się, że pracownicy po kilku miesiącach zaczęli mówić, że to lepsze miejsce do pracy. A jak pracownicy są zadowoleni, to wychodzi to na zewnątrz.

Większość pracowników ma takie powiedzenie: „Jaki szef, taka firma jest”. Raz, że szefowie dobierają sobie pracowników podobnych do siebie, a drugi, że to klienci widzą, jak ktoś przychodzi uśmiechnięty, zdenerwowany. To są niuanse jednoprocentowe, które widać.

Tak samo z Tesco – ciekawe jak oni wyjdą na podniesieniu kosztów dostawy, gdzie wszyscy idą w kierunku wprowadzenia darmowej dostawy. Ja nie zapłacę 20 zł za przesyłkę, nie ma takiej opcji. Płakałam przy 10 zł, a tutaj 20 zł. Ja też mam takie doświadczenie z firmami, w których faktycznie szefowie są bardzo zaangażowani. Chcą usprawnień, czy nawet nauki i rozwoju pracowników. Chce dla nich dobrze, nie tylko dla samej firmy. Wie, że zadowoleni pracownicy, to dobrze działająca firma. To jest bardzo fajne podejście, tylko pracownicy tego nie chcą. Co w tym momencie? Są na to metody? Chce się dobrze, ale Gadzina zmian nie chce.

Jest to trudne. Myślę, że trzeba popracować nad pracownikami i ich zaangażować. W jednej z książek Covey’a było napisane: “Danie zaangażowania pracownikom, jest jak 400% podwyżka”. W Kaizen też jest coś takiego, że wyszukujcie pomysłów do poprawy. Z dziećmi jest tak samo. Gdy się je zaangażuje, że mają coś robić, to bardziej to doceniają. Są zaangażowane, bo muszą coś zrobić. „O! Zobacz tato, ja to zrobiłem!” Myślę, że z pracownikami jest podobnie. Jak się pokaże, że pracownik ma wpływ na to co robimy, że jego pomysły są ważne, że on nie tylko powiedział, ale zostało to wprowadzone, to staje się bardziej zaangażowany. To jest jedna z metod.

A metoda „kija i marchewki” działa w Kaizen? Są różne podejścia. Czasem, jeśli ktoś pije za dużo alkoholu, czy jest alkoholikiem, ma z tym problem, to czy jeśli zamknie się go w jakimś szpitalu, czy miejscu, gdzie będzie mógł przejść te kilka miesięcy bez, to on sam pewnie nie zacznie? Najpierw trzeba na siłę, a później sam podejmuje decyzję, czy tego chce. Czy Kaizen zakłada metodę zmuszania na początku? Rzucanie palenia też nie przychodzi od razu. Trzeba walczyć z sobą i czasem zakluczać w mieszkaniu.

Co do alkoholika, uważam, że czasami są osoby, z którymi nie można współpracować, bo się nie dogadujemy. Czasem trzeba podjąć drastyczne metody i się pożegnać. Nikogo na siłę trzymać nie można ani być czy współpracować. Jestem za tym, że każdy powinien być zadowolony z tego co robi, w Kaizen jest podobnie. Jeżeli ktoś nie chce pracować, angażować się, to nie musi tu być.

Tu nie chodzi o pracę. Chodzi o małe zmiany.

W swojej książce napisałem o Whale Done (whale, czyli wieloryb): „Jak przekonać wieloryba, żeby ćwiczył w oceanarium?”. Taka 5 tonowa orka machnie ogonem i prowadzący nie żyje. Poleci kilka metrów dalej i niestety nie da się inaczej. Była metoda pozytywnego uczenia. Wyszukuj i chwal to, co jest dobre. Dziś nie piłeś jeden dzień-świetnie, zobacz jak sobie radzisz. Myślę, że metoda chwalenia, ale nie takiego głupiego chwalenia, typu „O! Jesteś genialny!”, tylko za to, że coś zrobiłeś – “O, udało Ci się, zobacz, już 5 minut nie palisz!”.

Już masz sukces. Potwierdzam, że to jest dobre.

Pokazanie komuś tych małych sukcesów, działa na ludzi. Ludzie lubią sukcesy, a jeszcze bardziej jak ktoś inny je zauważa.

Ludzie nie zauważają, że małe rzeczy to też sukcesy. Są nauczeni, że sukces to jak stoisz na podium i masz medal. A to nieprawda, sukcesem może być to, że udało Ci się coś zszyć, bądź nie zapomniałeś zakręcic mleka, wstawiając je do lodówki. To też sukces, początek nawyku. Dla jednych może wydawać się to głupie, ale ja się ciesze codziennie, że w końcu zaczęłam odkładać rzeczy na miejsce. To też nie było tak, że ćwiczę swoją dyscyplinę. Odkładanie rzeczy na miejsce wydaje się łatwe. Mam 33 lata, to nie jest proste i zawsze miałam z tym problem. A jak cieszy taki sukces, mimo że to głupota. Nie daje mi to ani pieniędzy, ani medalu też nie da.

Ludzie nie zauważają, że małe rzeczy to też sukcesy. Sukcesem może być to, że udało Ci się coś zszyć, bądź nie zapomniałeś zakręcic mleka wstawiając je do lodówki.

Jak się tego nauczyłaś?

Pilnowałam siebie. Nie miałam jakiejś metody specjalnej. Było to zwyczajnie osiągalne i wiedziałam, że muszę sobie poradzić z tym.

To, że się nauczyłaś, to jest Twoja kula zamachowa na inne zmiany. Gdybyś chciała zmienić coś innego, to pamiętaj, że jedna rzecz Ci się już udała.

Mówisz, że będę co tydzień myła podłogę?

Najważniejsze, żebyś była usatysfakcjonowana z tego co robisz. Najważniejsze jest stworzenie w sobie małych nawyków, które zauważamy. Jedną z trudności jest to, że tych małych rzeczy nie zauważamy. Ja nie lubię zapisywać sobie różnych rzeczy, ale wiem, że jak odhaczę kilka rzeczy i zobaczę, to wtedy widzę i myślę: “O kurcze, wow! Przez miesiąc codziennie coś zrobiłem. A jak coś zrobiłem, to mogę i inne rzeczy”. Niezależnie czy to chodzi o oszczędzanie, czytanie, czy zarządzenie w pracy. Skoro Ty nauczyłaś się odkładać rzeczy na miejsce, to tak samo dobrze Ci pójdzie z innymi rzeczami.

Myślę, że prosty nawyk, który się wprowadza, jest siłą zamachową na kolejny. Mózg ssaczy, który jest emocjonalny, współpracuje z gadzim. Jak te sukcesy się pojawiają, to mózg ssaczy przekonuje gadzi, że zrobił coś nowego. Są pozytywne emocje, więc wiemy, że możemy zrobić więcej. Wczoraj spotkałem się ze znajomym, który nauczył się żonglowania kulkami. Mówi, że zajęło mu to trochę czasu, ale to super sprawa. Zaczynał od trzech kulek, później stopniowo jakieś figury za plecy, przed plecy. Gdy nauczył się jednej figury, to od razu chciał kolejnej, nawet tej prostej.

Nie cenimy tych małych rzeczy, ale trzeba traktować je jako rozpęd do kolejnych. Zapamiętajmy, że skoro potrafię to zrobić, to będę w stanie i coś więcej wykonać. Z małych rzeczy budujemy duże. One się nakręcają, taka spirala. Jak zrobisz jedno, chcesz więcej. Wytrwałość przy robieniu 5 pompek, będzie nas napędzać do łatwego robienia nowych rzeczy. Kaizen to nauka wytrwałości. Nauka poprawy siebie i codziennej wytrwałości. Jak nauczę się jednego, to i więcej, bo mam sukces. Przyznam, że mam problemy z zapisywaniem. Codziennie wieczorem staram się zapisywać swoje sukcesy, żebym wiedział, że coś zrobiłem.

Te małe też pamiętasz?

Staram się jak najwięcej zapisać. Niech będzie 10 czy 20, nie wiem ile. Każdy sukces, który jest istotny wpisuje.

Te małe nie zawsze jesteśmy zapamiętać wieczorem.

Wpisz ile możesz. To jak siebie odbierasz jest lepsze dla Ciebie. Często nie zauważamy tych małych czy nawet średnich rzeczy.

Myślę, że na wiele osób, w tym na mnie, tak działa motywacja zewnętrzną, że jak widzimy, że inni nie wstydzą się chwalić małymi sukcesami, to my zaczynamy nasze dostrzegać i chcemy się czymś pochwalić. Inni robią takie sukcesy, tyle ich mają, a ja nie mam nic. Drugą sprawą jest to, że jeśli ktoś kolejny raz podaje jakiś sukces, to samemu zaczynamy szukać ich w sobie. Chyba że komuś zupełnie się nie chce, wtedy takiemu człowiekowi się nie pomoże, ani się go nie zmieni. Sama obserwuję siebie wstecz. Lubię być w towarzystwie osób, które coś robią, działają, bo mi też się wtedy coś chce. To nie jest zazdrość, a podziw i chęć do przekonania się, czy ja też potrafię.

Myślę, że otoczenie też dużo może zdziałać. Bazą jest znalezienie drugiej osoby, które coś robią, działają. Nie wiadomo, czy to działa u każdego. Znalezienie partnera produktywności to jednak coś fajnego. Ja wraz ze swoim partnerem wysyłamy sobie trzy rzeczy najważniejsze, które mamy zrobić tego dnia. Wieczorem, niezależnie czy zrobiłeś, czy nie, odpisujesz. Te trzy rzeczy najistotniejsze staram się tego dnia zrobić. Nie 10, tylko 3. Nawet jak nie zrobię, to też się nic nie stanie. Trzeba mieć świadomość, że ktoś jest ale nie będzie mnie oceniał.

Ktoś jest, komu pokażę, że jednak zrobiłem. Jeżeli tam są jakieś proste rzeczy, to wstyd, głupio.

Nawet 5 minut przed wysyłką można usiąść i to zrobić, skoro się obiecało.

My z Basią się zwykle tak spotykamy. Partner produktywności to jest osoba, z która nawzajem się wspierasz w działaniu. Najpierw mówisz co zrobisz a później siebie sprawdzacie. Są różne tego metody. Niektórzy partnerów produktywności wykorzystują do przegadywania różnych tematów, proszą o sprawdzenie pomysłów z boku. Różne są szkoły i metody, ale najprostsza to raz w tygodniu wymienianie się planami, mówienie, dlaczego tak mało, bo wiemy, że innych rzeczy mamy dużo w danym tygodniu. Później, Ja z moją Partnerką Produktywności od angielskiego, spotykamy się w niedzielę i mówimy co zrobiłyśmy, czego nie i co planujemy. Często i gęsto jest tak, że weekend mamy tak angielski, bo to trzeba zrobić, a w tygodniu się nie robiło. Jest jednak coś takiego, że głupio powiedzieć, że nic nie zrobiłam.

To jest motywacja zewnętrzna.

Tak, jest motywacja. Napisałeś książkę. Jest ona o Kaizen. Co możemy w niej znaleźć?

Tam są moje pomysły jak Kaizen stosować na co dzień. Staram się nie tyle opisywać reguły, choć one też są opisane, ale jak można wprowadzać te małe kroki. Sposób na swoją produktywność. Tam jest kilka przykładów, jak tych 10 porad stosować na co dzień. Jest masa przykładów z mojego życia i różnych książek. Jest to ciekawa pozycja dla osób, które boją się zmieniać swoje życie i zaczynać coś robić. Kaizen jest takim “Zacznij”. To co rok temu wydawało nam się nieosiągalne, teraz wydaje się czymś, jesteśmy zaskoczeni. To jest książka dla tych, którzy chcą się przekonać, że za rok może być lepiej, że możesz się poprawić i zrobić coś, o czym marzysz.

Na swojej stronie masz napisane o coachingu i szkoleniu. Robisz to na full time? Jak to wygląda? Ja Ciebie kojarzę głównie z Gallupa i metodologii, filozofii Kaizen. Powiedz coś więcej o szkoleniach, coachingu, jak to u Ciebie wygląda?

W tej chwili szkolę z kilku rzeczy. Moim ulubionym tematem jest Marginal Gains. Jest to odmiana Kaizen, często stosowana u sportowców. Marginal Gains to wyszukiwanie marginalnych, 1% zysków. Szkolę z tego, również startupy z tworzenia modeli biznesowych, canvasów. Na tę chwilę tyle, choć z kolegą zajmuje się bardziej doradztwem dla firm i tworzeniem ich trochę lepszymi. Mam pomysł, żeby stworzyć platformę firm, gdzie przenosimy firmy, które mają mało klientów, od zera do stu.

A jak ktoś ma więcej niż 0?

To też szukamy jakichś pomysłów strategicznych czy jednoprocentowych, co zrobić, żeby firma lepiej działała.

Wykorzystujesz tam Kaizen?

Jak najbardziej. Uważam, że to jest wszędzie. Podam fajny przykład. Współpracuję z firmą, która jest na rynku i zajmuje się myciem psów. Okazało się, że mieli klientów na miesiąc do przodu, co oznacza, że rynek potrzebował ich jak powietrze. Bali się podnieść cen. Zaproponowałem im fajną zmianę, żeby jednego dnia zrobili sobie ekstra time, gdzie za podwójną cenę mogli zrobić tę samą usługę, ale bez kolejki. Pomysł świetnie się przyjął. Robili tę samą robotę, ale mieli ekstra time. Klient, żeby mniej czekać, gotów był zapłacić dwa razy więcej. Oni byli zadowoleni, bo więcej zarabiali, a klienci, bo nie musieli czekać w kolejce. Drobne usprawnienie, z którego jestem niezmiernie dumny, tak samo, jak oni. Drobne zmiany, które okazuje się, że działają i przynoszą zyski.

To jak w e-commerce, wprowadzenie więcej metod płatności, bądź metod dostawy?
Ludzie mają swoje preferencje i trzeba im to dać. W dzisiejszych czasach nie przeżyję tego Tesco – 20 zł za dostawę.

Może po podcaście zmienią.

Mam nadzieję, bo niby mam blisko, ale jednak trzeba iść. Faktycznie, to co mówisz jest bardzo fajne. Skoro w tym kierunku, to kiedy podcast o Kaizen?

Myślę, że każdy powinien robić to co lubi. Wiem, że są takie podcasty, robi to Marcin Kądziołka i nazywa się 3 procent lepszy .

To nawet nie słyszałam.

Uważam, że ma genialny tytuł. Słuchałem kilka odcinków, one są bardzo krótkie, kilkuminutowe, ale polecam. Jest genialny i z 3 procent lepszy podcastu można wyciągnąć masę drobnych rzeczy, które możemy naprawić u siebie.

Wiesz, że mamy dwa podobne talenty Gallupa? Zgodność i indywidualizację. Rywalizacja nie wchodzi u nas w grę. Mam wrażenie, że te dwa talenty bardzo się ze sobą uzupełniają. U mnie jest bardzo widoczna harmonia i to, że wszyscy byli zadowoleni, żeby każdy człowiek tutaj się liczył. Czy Ty widzisz, że Twoje talenty w jakiś sposób wspierają działanie zgodnie z Kaizen? Albo Twojego aktywatora do działania?

Zaraz przytoczę Ci te wszystkie 10 zasad i się do nich odniosę. Uważam, że chyba dlatego, że mam te swoje talenty takie, a nie inne-relatora, indywidualistę, dewelopera, czyli rozwijanie innych, harmonię i aktywatora.

Może powiemy po jednym zdaniu o każdym? Indywidualizacja to wiemy, że jednostka jest ważna. Każdy człowiek jest inny, odmienność jest super. Harmonia to jest zgodność, niech będzie Peace na świecie, love. Relator – co to jest?

Relator to osoba, która lubi dłuższe i głębsze relacje. W Kaizen jest to jako chęć długookresowej współpracy.

Długodystansowiec?

Relator jest taki, że lubi wchodzić w relacje głębsze i tak to pracuje. W Kaizen jest taka metoda “5 why”. Czyli sprawdzaj dlaczego, dlaczego, dlaczego. To jest pogłębianie czasem problemów. Te, które są na górze, są czasem zupełnie inne niż przyczyna. Może to trochę co innego, ale to pogłębianie relacji z klientem, przypominanie o sobie, o tym, że coś robisz, pamiętasz o nim, to też jest relacyjne i Kaizenowe.

Masz jeszcze aktywatora?

To jest talent, który lubię i nie. Lubię, dlatego, że lubię zaczynać nowe rzeczy, rozwijać się. Ciągle mam chęć do zaczynania nowych i muszę się hamować. Pisałem ostatnio na blogu, że hamuję się poprzez to, że staram się znaleźć jakiś daleki cel i sprawdzam, czy jestem na tym kursie, czy nie. To jest aktywator. Ostatnio rozmawiałem z Twoją partnerką Basią i ona powiedziała, że jak rozmawiamy, mamy tak samo w tym i w tym. Powiedzieliśmy chyba wszystkie talenty, jakie są Kaizenowe podpunkty. Pierwsze to problemy stwarzania możliwości. To też aktywator. Nawet jeśli coś nie wychodzi, to poszukaj nowego rozwiązania. Jakiś plus jest, więc nie jest beznadziejnie, kiepsko. Trzeba zaakceptować, że jest jak jest i szukać rozwiązania. Pytanie 5 razy dlaczego, to pogłębianie, sprawdzanie gdzie może być problem.

To jest analityk? Ja mam analityka. U mnie „dlaczego” i „po co” jest na dzień dobry.

Widzisz, to by było dla Ciebie bardziej może. Indywidualizacja jest po to, by wyszukiwać, gdzie kto ma jakie spostrzeżenie, czy inną perspektywę. Ja mogę mieć zupełnie inną, niż osoba, która jest 5 metrów dalej.

O tym mówimy, że Partner Produktywności jest potrzebny wtedy właśnie, że widzi z drugiej strony.

Masz rację. Później odrzucają ustalony stan rzeczy, czyli też szukają czegoś nowego. Aktywator wnosi cały czas coś nowego. Wymówki, że się czegoś nie da zrobić są zbędne. Szukaj rozwiązań w tym co masz. Masz zasoby, czy to Twoi znajomi, czy inne możliwości, ale nie można siedzieć i narzekać, że się nie da. Siadamy i szukamy prostych rozwiązań, nie czekając na idealne.

To jest banalne, ale chcemy mieć od razu mercedesa, a nie mam prawa jazdy. Miałem ostatnio fajny przykład. Jadąc do pracy muszę dojechać trzema środkami lokomocji, autobus, metro i tramwaj. Jadę pół godziny. A na Veturilo, które jest prostsze, jadę 15 minut i jestem bardziej zadowolony. Prostsze rozwiązanie a dużo lepsze. Użyj sprytu zamiast pieniędzy. To też deweloper, indywidualizm, aktywator.

Szukaj rozwiązań w tym co masz. Nie można siedzieć i narzekać, że się nie da. Siadamy i szukamy prostych rozwiązań, nie czekając na idealne.

Szukanie i rozwijanie.

Deweloper tu działa. Messaki Imai mówił „wykorzystuj to, co masz”. Możesz z tego wyciągnąć jak najwięcej, a wielu osobom się udało. Jest masa historii, którzy nie mieli nic, a osiągnęli bardzo dużo. Ty i inni mogą tak samo. Niezależnie czy szybko, czy wolno. Kaizen to nie jest tak, że robimy coś powoli. Ma on coś takiego jak plan “Do Check Act” . Zaplanuj, sprawdź, czy działa i wprowadzaj. Chodzi o to, by uczyć się na małych błędach, a nie dużych.

Rozwaga też tu działa.

Rozwaga, żeby uczyć się, robić na małych błędach. W Lean Startup były powiedzenia, że zanim zaczniesz biznes, sprawdź, czy ktoś będzie chciał, czy masz wartości. Sprawdź, zanim zaczniesz robić na dużą skalę, na tych nowych elementach.

To jest też analityk, który szuka. Czasem też input, który zbiera całą wiedzę i doświadczenia.

I mierzy. Liczy, czy to działa, czy też nie. To jest Kaizenowe podejście. Pomyłki koryguj na bieżąco, czyli PDCA. Ostatnia zasada mówi, że ulepszanie nie ma końca. To aktywator w dalszym ciągu, ciągle coś można robić i robić. Inne talenty też się w tym odnajdą.

Tak, ale nie znamy wszystkich. Otworzyłam właśnie talenty i zaczęłam się wymądrzać o inpucie czy też rozwadze. Talenty można wszędzie znaleźć.

Stratyk, analityk się tam odnajdzie. Focus czy maksymajzer który będzie wyszukiwał doskonalsze pomysły, choć Kaizen mówi, że lepsze jest coś prostszego niż idealne.

Czy osoby indywidualne też mogłyby się do Ciebie zgłaszać, jeśli chciałyby coś z Kaizen podziałać?

Jak najbardziej. Moja strona internetowa to www.tomasz-miler.pl . Jeżeli będę mógł coś pomóc, to powiem o Kaizen. Zachęcam również do zakupu książki. Jest w większości księgarni internetowych. Nie ma już w wydawnictwie, z czego się trochę cieszę.

Planujesz pisać drugą część?

Na razie jeszcze nie. Jest książka, którą chciałbym napisać, ale jest już napisana. Jest książka, którą wszystkim polecam. Nazywa się Metoda czarnej skrzynki.

Mam ją. Nie przeczytałam, ale ją mam.

Taka pomarańczowa.

Tak, ja mam e-booka.

Uważam, że jest genialna. I jak jej słuchałem, to właśnie chciałem taką napisać.

Lista moich książek do przeczytania, cały czas się tasuje. Nie mam kiedy ich czytać, bo cały czas coś robię. Tą wrzucam na początek.

Ja też mam taki problem, jak Ty. Książek do czytania mam zawsze dużo. Kiedyś nawet w plecaku woziłem po 2-3, bo nie wiedziałem, jaką będę miał ochotę czytać. W tej chwili odpuściłem. Jedna książka i jeden zeszyt do pisania w plecaku. Muszę się skupić na jednej rzeczy, a nie rozpraszać. To takie małe usprawnienie, żeby nie trzy zeszyty nosić, wyrzucić pewne rzeczy.

Ja mam Kindle, więc mam go zawsze ze sobą. Teraz ostatnio mam tak, że czytam bardziej wymagającą książkę, czyli jakąś zawodową, psychologiczną, naukową, a oprócz tego jakiś kryminał, żebym jednak faktycznie miała tę zmianę. Po ostatnich dwóch przypadkach, że czytałam takie dwie na raz książki, tak się wciągnęłam w kryminał, że do tamtej musiałam później znowu wracać.

A co polecasz z książek?

Jestem fanką książki Esencjalista. Ona mi rozwaliła wszystko w pozytywnym znaczeniu. Czytałeś ja?

Czytałem.

Teraz czytam 18 minut. Jest to całkiem fajna książka, rozwojowa. Tam jest dużo wszystkich metod, do których fajnie wrócić. Tym bardziej że jest napisane innymi słowami, więc zawsze można z tego coś wyciągnąć. To jest skupione na tym, żeby wybierać, być asertywnym, dokonywać dobrych wyborów, rezygnować z czegoś. Bardzo dużo jest tam przykładów i mam dużo podkreśleń, żeby zapamiętać uderzające rzeczy. Czasem nie rozumiem, gdy usłyszę coś dziesięć razy, dopiero za jedenastym, innymi słowami powiedziane do mnie dojdzie. A Ty polecasz jakieś książki? Może coś z Kaizen czy Lean Startup’u?

Z Lean Startup polecam książkę Diany Kander Startup. Postaw wszystko na jedną kartę.

To jest o rowerach?

Tak, o rowerach. Jest pisane teoretycznie jako poradnik, ale jako powieść. Uważam, że to genialne połączenie i świetnie się ją czyta. Fajne wyciąga się przemyślenia dla siebie. Jak stworzyć startup, nawet biznes. W którymś podcaście Dominika też był aktywator i było powiedziane, że oni czytają poradniki. Uważam, że ta książka jest rewelacyjna. Jeszcze bym polecił Mathew Syed Metoda czarnej skrzynki. Z pozostałych wielkie wrażenie zrobiła na mnie Łukasza Grassa Najlepszy. Jest ona o triathloniście Jurku Górskim. Film był genialny, książka jest równie dobra, a nawet lepsza. Historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć. Nawet z najgorszych rzeczy można wyciągnąć się przy wytrwałości i determinacji.

Podlinkuje wszystkie te książki, Twoją stronę. Jeszcze raz Ci bardzo dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.

To ja dziękuję za zaproszenie. Przyznaję, że czułem się onieśmielony, że tutaj było już tyle osób ciekawych i interesujących.

Tyle mądrych rzeczy powiedziałeś i faktycznie, uważam, że Kaizen jest super filozofią, metodą. Dla mnie to jest styl życia, działania. Filozofia może być stylem życia, ale jakoś dla mnie to metodologia. Analityk-musi być twardo, dowodowo.

Z tym analitykiem ja mam trochę inaczej. Jestem bardziej relacyjny. Kiedyś się ludzie dziwili jak można lubić Kaizen, te procesy, dłubanie w tym. Ja mam to jako zabawę w usprawnianiu, że to są zyski, a nie straty. Twoje zyski to to, co możesz zrobić. Twoje Kaizen jest szukaniem zysków i uczeniem się wytrwałości poprzez wyszukiwanie zysków.

Ja zawsze mówię, że marketing internetowy i ogólnie działalność, wszystko jest rozrzuconymi puzzlami. Każda część kontent marketing, pozycjonowanie, social media marketing się uzupełniają. Wszystko się da poukładać w jedną piękną układankę, która będzie przedstawiała obrazek, na którym oczywiście będzie kupka dolarów. Małe cząstki, które się uzupełniają. Dziękuję Ci ślicznie jeszcze raz! Cześć!

Narazie! Hej!

Dziś coś co lubię najbardziej, dziś o konwersji i content marketingu. Mój gość, Milena Majchrzak, opowie o tym jak tworzyć content, który konwertuje. Temat powinien zainteresować każdego, gdyż content jest wszędzie! I w SEO, i w SEMie, i Social Media Marketingu. No wszędzie!

 

 

Przeczytaj transkrypcję odcinka “Jak tworzyć content, który konwertuje?” tutaj >>

Na szkoleniach, które prowadzę blok o content marketingu pojawia się zawsze, bez względu na to czy to jest szkolenie z marketing automation, e-mail marketingu, czy ogólnie o e-commerce. O szkoleniach z content marketingu rzecz jasna nie wspominam 😉

Na tych moich różnych szkoleniach zawsze pojawia się pewne narzędzie, narzędzie, które powstało do wynajdowania słów kluczowych pod pozycjonowanie i reklamę w wyszukiwarce Google. Jednak wraz z rozwojem i coraz większą świadomością istotności treści rozwinęło o dodatkowy moduł – moduł pomagający tworzyć dobrej jakości treści. Narzędzie to pozwala tworzyć takie treści, które nie są pisane tylko pod wujka Google, ale także pod użytkowników.

Tym narzędziem jest SEMSTROM. Współtwórczyni tego narzędzia, Milena Majchrzak, zgodziła się porozmawiać ze mną o i opowiedzieć trochę o jego możliwościach.

Jak tworzyć content, który konwertuje?

Nie chcę tutaj promować SEMSTORM, bo nie mam co robić, po prostu kto nie chciałby podglądać co robi konkurencja, szybko znajdować inspiracje do publikowanych treści, sprawdzać ich jakość i poprawność?

Kiedyś już rozmawiałam z Mileną (wywiad możesz przeczytać tu), jednak od tego czasu narzędzie jeszcze bardziej się rozwinęło. A ja niezmiennie od lat jestem jego fanką i myślę, że i Ty możesz zechcieć z niego skorzystać.

 

 

W podcaście “Jak tworzyć content, który konwertuje?” usłyszysz:

  • o tym czym jest narzędzie SEMSTORM i jak wspierają oni klienta w tworzeniu treści oraz reklamie w wyszukiwarkach
  • internetowych. Trzy główne obszary działania to SEO, SEM i content.
  • jak tworzyć wartościowe treści zrozumiałe dla czytelnika (nie tylko treści pod pozycjonowanie)?
  • jak mierzyć działania content marketingowe?
  • co mierzyć w działaniach content marketingowych?
  • czy tworzenie person zakupowych (tzw. buyer persona) ma sens?
  • jak SEMSTORM wspiera tworzenie treści?
  • jak zrobić research słów kluczowych, a innymi słowy jak określić słowa kluczowe?
  • jak wykorzystać narzędzie do tworzenia treści i słów kluczowych w e-commerce?
  • jak wykorzystać słowa kluczowe w płatnej reklamie?
  • czym jest Google Ads (dawne Adwords)?
  • jak wykorzystywać sezonowość w sprzedaży i w reklamie Google Ads?
  • dlaczego warto prowadzić działania SEO i SEM jednocześnie?
  • jak wykorzystać analizę konkurencji pod kątem słów kluczowych?
  • ile słów kluczowych wybrać do pozycjonowania?

Jakie możliwości daje SEMSTORM?

  • wspiera ustalanie słów kluczowych – podpowiada jakie frazy i zapytania użytkownicy wpisują do wyszukiwarki
  • jakie nagłówki stosować w tekście
  • edytor treści – sprawdza poprawność tekstu i jego poziom zrozumienia, a także poprawność SEO – ile razy słowo kluczowe zostało użyte w tekście i czy jest to wystarczająca ilość razy.
  • edytor treści pozwala także zoptymalizować opisy produktów w sklepie internetowym
  • generator tematów na podstawie wstępnych słów kluczowych podpowiada na podstawie wyszukiwań w Google proponuje temat artykułu

 

 

I co? Fajny ten SEMSTORM no nie? Serio może ułatwić pracę i osiąganie celu jaki stawiasz tworzonym przez siebie treściom. Może on się przydać nie tylko osobom zajmującym się pozycjonowaniem stron i reklamą w Google, ale także copywiterom, blogerom i sklepom internetowym.

Zapisując się na mój newsletter możesz otrzymać 30% zniżki! Hohoho, warto co? 🙂

Linki:

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

——————————————————————————

Transkrypcja odcinka Jak tworzyć content, który konwertuje?

Cześć, dziękuję Ci, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać. Nim przejdziemy do głównego wątku naszej rozmowy, powiedz coś o sobie i o tym, czym się zajmujesz.

Cześć! Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie, jestem Milena Majchrzak i reprezentuje SEMSTORM – narzędzie do analityki w wyszukiwarkach. Na co dzień zajmuję się obsługą klienta, czyli mam styczność ze wszystkimi problemami z jakimi spotykają się nasi użytkownicy w ich działaniach marketingowych. Prywatnie bardzo lubię astrofotografię i interesuje się mitologią.

Mitologią?

Tak. Uważam, że jest świetna w zrozumieniu drugiego człowieka. To w co my wierzymy i w co wierzyliśmy na przestrzeni czasów, pozwala mi zrozumieć pewne mechanizmy, które nami rządzą.

To brzmi bardzo ciekawie i musimy o tym porozmawiać. SEMSTORM – narzędzie do analityki w wyszukiwarkach. Mogłabyś to bardziej to rozwinąć?

W SEMSTORM staramy się tak naprawdę towarzyszyć przedsiębiorcy w każdym etapie jego budowania widoczności w wyszukiwarce. Pomagamy mu wybierać słowa kluczowe, dostarczamy tematów na artykuły, wspieramy go w pisaniu tekstów. Dodatkowo pozwalamy kontrolować wyniki na samym końcu, dajemy mu wgląd w to, co robi konkurencja i możliwość porównania. Wszystkie te elementy, które można podjąć w ramach marketingu w wyszukiwarkach. Wspieramy w tym użytkownika.

SEM, czyli Google ads, SEO i content? Content chyba podchodzi pod SEO? Wszystko to się ze sobą łączy, tak?

Dokładnie tak! Wszystko się ze sobą łączy, ale content jest dla nas ważny również z innego punktu. Bardzo stawiamy na to, żeby content był zrozumiały dla końcowego użytkownika, żeby nie był taką „papką” pod SEO, którą fajnie czyta Google, a człowiek zastanawia się o co w ogóle chodzi, tylko aby równocześnie pomóc naszym klientom pisać dobre teksty pod człowieka i dobre teksty pod SEO.

Tak, to jest istotne. Nie wiem czy to tylko w naszym kraju tak jest, nie chciałabym oceniać, ale trudno jest o dobre treści po polsku. Kiedy już czegoś szukam to szukam już po angielsku, tam też są robione treści pod SEO, bo każdy je robi pod SEO, ale tam jest więcej konkretów.

To niestety jest prawda, bo nawet w branży SEO, w której my działamy, obserwuję różne grupy na Facebooku i jeżeli ktokolwiek spyta o źródła, są podawane źródła polskie, ale przeważnie podaje się Moz’a, Searchmetrics, czy inne, więc angielskie przeważają. Tam jednak można znaleźć fajne, przydatne rzeczy i rewelacyjne opracowanie.

Zawsze język można poćwiczyć i można coś ciekawego napisać, nie konkurując przy tym z innymi, którzy faktycznie przyciągają ludzi swoimi treściami. Jeżeli już zostaniemy przy tych treściach to wiemy, że fajne są pod SEO, pod SEM też, bo to jednak wpływa na wynik jakości, natomiast ostatnio bardzo popularny jest content. Można w jakiś sposób mierzyć działania content marketingowe?

Oczywiście, że można mierzyć i należy je mierzyć, natomiast wydaje się, że trudno w marketingu online prowadzić jakiekolwiek działania, których nie mierzymy. Jest jednak pewien problem, w którym wydaje się, że ten pomiar jest ciężki, ponieważ content marketing może trwać długo, kampanie marketingowe mogą trwać nawet dwa oraz trzy tygodnie. Ważne jest, aby mierzyć pod kątem tych wskaźników, które są najważniejsze w firmie. To znaczy – jeżeli naszym celem w firmie jest zmniejszenie zapytań klientów do supportu, to content marketing powinien spełniać te warunki. Powinniśmy tak go pisać, aby odpowiadał na problemy naszych klientów. Jeżeli chcemy zwiększyć sprzedaż to oczywiście w długiej perspektywie, ale powinniśmy patrzeć czy ta sprzedaż rzeczywiście idzie do góry. Jeżeli użytkownicy wchodzą na naszą stronę z wyszukiwarki, czy mediów społecznościowych, to musimy sprawdzić, czy oni do nas wracają i realnie coś kupują, czy tylko konsumują treści. Trzeba sobie postawić konkretny cel i w perspektywie kilku miesięcy sprawdzać, czy ten cel nam rośnie tak jak zakładaliśmy. Jeżeli nie, być może coś w naszych działaniach należy zweryfikować. Być może język jest nieodpowiedni, czasem mogą być promowane nie w tych źródłach, w których są klienci. Możliwości jest naprawdę bardzo wiele.

Należy postawić sobie konkretny cel i w perspektywie kilku miesięcy sprawdzać czy on nam rośnie tak, jak zakładaliśmy

Zwłaszcza, że content też na różnych etapach lejka spełnia różne funkcje i różne typy treści należy przygotowywać.

Zupełnie inaczej reagują na treść użytkownicy, którzy dopiero szukają informacji, a zupełnie inaczej reaguje ktoś, kto ma np. pytanie reklamacyjne. Jeden wymaga konkretów, a drugi wymaga trochę „lania wody”, ale jedno i drugie sprowadza się do tworzenia treści.

Zwłaszcza, jeżeli ktoś jest nieświadomy czy swojego problemu, czy naszej usługi, to tak naprawdę musi przejść przez kilka etapów nim stanie się faktycznie naszym klientem. Nawet w sklepie internetowym nie jest tak, że jeśli klient szuka jakiegoś produktu wchodzi do sklepu i wrzuca do koszyka. Zwykle jest kilka wejść na stronę sklepu przez różne źródła, nim on kupi.

Ścieżki wielokanałowe potrafią być istotnym problemem, natomiast chciałabym się jeszcze odnieść do tego, o czym mówiłaś wcześniej. Bardzo dobrym pomysłem jest zrobienie person, bo zupełnie inaczej kierujemy swoją komunikację do samotnej matki, która chce kupić ubrania dla swojego dziecka, bo ona nie ma czasu na przeglądanie wszystkich stron i ona musi dostać konkretną informację, a zupełnie inaczej kierujemy ten sam komunikat do kobiety, która aktualnie przebywa na urlopie macierzyńskim i ma tego czasu nadmiar.

Dobrym pomysłem jest zrobienie person – inaczej kierujemy treści do innych ludzi

To się przekłada na różne potrzeby użytkowników. Moja bliska koleżanka jest fanką innego podejścia, nie stricte do person, chociaż ja to ze sobą łączę. W Polsce jeszcze nie jest to tak popularne, ale istnieje coś takiego jak job to be done, czyli jaka praca musi być przeze mnie zrobiona, aby klient coś kupił. To jest faktycznie zrobienie pracy dla klienta, ale jeśli wiemy kim jest nasz klient, jaka jest ta persona, to wiemy co dla niego musimy zrobić i łączy się to ze sobą.

To pojęcie jest akurat dla mnie nowe, ale dokładnie tak jest. My to trochę zawieramy w personach, ponieważ w każdej personie mamy informacje o największych problemach danego użytkownika i o elementach, które muszą być wykonane, aby jego życie stało się lepsze. To może zabrzmi banalnie, ale wszyscy do tego dążymy, bo człowiek nigdy nie kupi czegoś, co spowoduje pogorszenie jego jakości życia.

Może kupi, ale zwróci bardzo szybko, bo stwierdzi, że jednak mu to nie jest potrzebne.

Pewnie, ale od razu pojawia się drugi problem, czyli opinia jaką nam później wystawi.

Tak, dokładnie. Jak SEMSTORM wspiera tworzenie treści i content marketing?

Działamy na dwóch etapach. Pierwszy to sam dobór słów kluczowych, bo nadal jesteśmy narzędziem do wyszukiwarek, więc naszym celem jest to, aby nasza treść była widoczna w Google, czy innej wyszukiwarce. Zaczynamy od słów kluczowych. Mamy specjalne narzędzia przygotowane pod content, które podpowiadają z jakimi problemami ludzie zwracają się do wyszukiwarki, jakie pytania wpisują, co ich najbardziej „boli”. Mając te informacje można bez problemu zaprojektować sobie cały plan artykułów i oczywiście wybrać jakiś do pisania. Tak naprawdę z tych pytań użytkownika pięknie składają się nam nagłówki, które później można zastosować w tekście.

Nie mamy się co czarować, dziś mamy strasznie mamy czasu, większość z nas artykuł czyta po nagłówkach i po tym sprawdzamy czy tu w ogóle jest coś czy nie ma. Sama tak robię, więc jeżeli nagłówki będą odpowiadać na problemy to tak naprawdę jesteśmy już w połowie drogi.

Drugi element, który jest u nas od niedawna i ma wspierać tworzenie treści – to jest nasz edytor. On działa tak naprawdę jak „word na sterydach”. To znaczy, można tam przekopiować treść z jakiejś strony, jeżeli chcemy ją zmodyfikować lub od podstaw zacząć w nim pisać.

Oczywiście też definiujemy główne słowo kluczowe na jakie ma być artykuł i nasz edytor sam sprawdzi czy dobrze jest sformułowany tytuł, czy w tekście są nagłówki, które zawierają to słowo kluczowe, jak poprawny jest ten tekst, jak poprawny, bo tutaj też inaczej będziemy pisać artykuł o potrzebach, które wszyscy mamy, bo musi być tak dostosowany, aby każdy go zrozumiał, a inaczej będziemy tworzyć artykuł ekspercki.

Poziom zrozumienia tekstu jest zatem bardzo ważny. Sprawdza oczywiście tak jak word błędy ortograficzne, ale też w tekście sprawdza ile razy zostały użyte słowa kluczowe, podkreśla jeżeli są zbyt często, informuje jeżeli ich nie ma w ogóle. Ma również kilka ocen poprawności składniowo – ortograficznej, poprawności SEO i czytelności. Następnie utworzony artykuł ze wskazówkami można przekopiować na swoją stronę, do wordpress czy do innego systemu.

Skąd wziąć słowa kluczowe?

To jest właśnie ten pierwszy etap o którym mówiłam, czyli ten research słów kluczowych. Na przykład – jeżeli główny temat, o którym chcemy napisać jest np. buciki dziecięce, to wpisujemy tę frazę do podpowiadacza tematów i jest to główne słowo, o którym chcemy pisać. Później z podpowiedzi tematów pojawia się np. że internauci najczęściej pytają o rozmiary bucików dziecięcych, więc naszym drugim słowem kluczowym będzie automatycznie rozmiar bucików i w ten sposób to przechodzi dalej.

Później te buciki, rozmiary wrzucam do generatora tematów tak? Zauważyłam, że macie coś takiego i chciała, zapytać jak to działa.

To działa w ten sposób, że podając wstępne słowo kluczowe rozszerzamy je, sprawdzamy w Google jakie pytania związane z tym podanym słowem kluczowym wpisują internauci. Zbudowaliśmy całą bazę zaimków pytających dla 22 języków. To nie jest tak, że powstało to z automatu, ale rzeczywiście pracowały nad tym osoby, które znały język i zbudowały dla nas takie bazy. Do każdego z tych zaimków generujemy słowa, czyli np. sprawdzamy pytania ze słowem „jak” dla języka polskiego (np. jak zmierzyć rozmiar bucika dziecięcego), albo ze słowem „jaki” (np. jakie buciki dziecięce kupić dla niemowlaka), z drugiej strony np. po angielsku to nie jest kalka.

Robiąc taki raport faktycznie dostaje się takie najbardziej sensowne wyniki dla każdego języka i nie trzeba się martwić, że będzie to bełkot, ale zawsze staramy się aby te dane były jak najbardziej przydatne i jakościowe.

Czym to się różni od wyszukiwarki Google? Tam też można wrzucić i też na dole podpowiada różne frazy, rozwinięcia.

Tak i my też mamy takie podpowiedzi, ale w SEMSTORM mamy kilkadziesiąt zaimków pytających i nie musisz wpisywać tyle razy tej frazy z tym zaimkiem, więc nie trwa to tak długo. Wychodzimy z założenia, że jeśli można coś zautomatyzować to warto.

Jako taki młody przedsiębiorca, np. jako sklep internetowy – jak mogę wykorzystać Wasze narzędzie, w opisach produktów czy w jaki jeszcze inny sposób?

Sklep internetowy może także skorzystać z innych elementów systemu, ale jeżeli chodzi o content to blog sugerujemy najbardziej, bo będzie mieć najkorzystniejsze przełożenie na pozyskanie nowych użytkowników, na zbudowanie wizerunku eksperta. Opisy produktów też, ale to wszystko zależy od tego, ile ktoś ma opisów produktów. Jeżeli nasi klienci przychodzą do nas z takim problemem, czy muszą teraz opisywać te 20000 produktów to zawsze mówię, aby wybrali te, które są dla nich najlepsze, sprzedają się najczęściej, mają najwyższą marżę i na tych skupili się na początku. W tym SEMSTORM jest również bardzo dobrym narzędziem, bo dzięki niemu możemy sprawdzić jakie słowa związane z produktami ludzie wpisują najczęściej.

Takie pytania warto zawrzeć od razu, aby użytkownik od razu przeszedł na kartę naszego produktu przechodząc z Google, tutaj skracamy jego drogę jeżeli jest skłonny do zakupu już na tym etapie ścieżki zakupowej. Natomiast jesteśmy w stanie pomóc również dalej, na przykład napisać, czy też sprawdzić czy strona z dostawami jest dostatecznie zrozumiała, czy zgłoszenia reklamacyjne nie są napisane np. zbyt trudnym językiem, który nie jest zrozumiały, ponieważ to wszystko rzuca obraz na całość sklepu, ale też generuje dodatkowe pytania do supportu, a nie po to publikujemy treści, aby jednocześnie na te same pytania odpowiadać na czacie, Facebooku czy mailowo. Kładziemy nacisk, aby można było sprawdzić jak prosty jest tekst, czy nie ma dodatkowych zagmatwanych elementów, czy nie ma błędów itd.

SEMSTORM jest bardzo dobrym narzędziem, bo możemy sprawdzić jakie słowa związane z produktami ludzie wpisują najczęściej

Jak to sprawdzić? Tym narzędziem?

Tak, narzędziem, edytorem. Nie ma problemu – wystarczy przekleić tekst i sam się sprawdzi.

Pokazuje, że coś jest zagmatwane? Jak to wygląda?

Tak, dokładnie pokazuje. Mamy trzy rodzaje paragrafów. Paragraf dobry, wygląda tak samo jak go ktoś przekleił. Drugi paragraf, który jest średnio trudny, to taki, który bez problemu zrozumie np. student, ktoś kto skończył zawodówkę i nie jest ekspertem w dziedzinie może mieć problem ze zrozumieniem tego. Oczywiście nie jest to jednoznaczne z tym, że nie zrozumie, ale może mieć trudności. Trzeci paragraf to tekst bardzo trudny, dobrze zrozumiały przez magistrów i doktorantów. Takich tekstów powinno się unikać. Te są zaznaczane na czerwono.

Teksty zamieszczane w Internecie powinny być na takim poziomie, aby bez problemu mogła zrozumieć osoba z maturą. Warto, więc zawsze sprawdzić czy w tekście, który publikujemy np. wszystkie akapity nie są pozaznaczane na czerwono. Czasem nie jest to takie banalne, bo sprawdziłam pierwsze swoje teksty i jest to katastrofa, nie przyznaję się do nich, bo są całe na czerwono.

Czasem może być tak, że naszą grupą docelową właśnie są doktoranci. Czyli zawsze trzeba patrzeć do kogo piszemy. Mówiłaś, że contentowo Wasze narzędzie wspiera sklepy. Jak jeszcze? Chodzi o SEO, SEM?

Tak dokładnie, chodzi o działania pozycjonowania i optymalizacji oraz Google ads (Google adwords). Jeżeli chodzi o Google ads to przede wszystkim podpowiadamy słowa kluczowe, jest to bardzo proste narzędzie. Wpisujemy temat, który nas interesuje i otrzymujemy propozycje. Znacznie trudniejsze jest od strony SEO, który wymaga czasu. Zazwyczaj jeśli chcemy się zacząć pokazywać na jakąś frazę, albo być na tę frazę wyżej niż konkurencja to musimy poświęcić masę czasu. Adwords jest znacznie prostszą metodą do tego. To oczywiście nie jest dobre dla każdej branży, bo jeśli np. ktoś ma aptekę i sprzedaje leki to leków nie będzie mógł reklamować, zresztą podobnie jak broni, są jednak branże w których coś takiego całkiem dobrze się sprawdzi.

Jeżeli ja sama promuję swój sklep, czy firmę to czy ja sobie sama poradzę z tymi działaniami, czy sugerujecie jednak poprosić o pomoc specjalistów? Tak z Twojego doświadczenia.

Wszystko zależy od tego ile ktoś jest w stanie czasu poświęcić. Jeżeli osoba, która chce się zająć adwordsem wie, że nie będzie w stanie na to poświęcić czasu, to na pewno zarekomendujemy zatrudnienie specjalisty, czy podpisanie umowy z agencją. Wymaga to bowiem przynajmniej od czasu do czasu zajrzenia do panelu, sprawdzenia czy ktoś się nie pojawia na słowa wykluczające. Przytoczę tutaj anegdotę z życia wziętą, bo gdy jeszcze nie pracowałam w SEMSTORM i byłam konsultantem miałam przyjemność prowadzić szkolenia.

Prowadziłam szkolenie na żywym koncie analitycznym i w pewnym momencie zrobiło się zamieszanie i przerwaliśmy całe szkolenie. Zebrał się wtedy sztab kryzysowy, ponieważ okazało się, że strona sprzedawała akcesoria dla zwierząt i na zwierzęta reklamowała się w tym szerokim rozszerzeniu. Pojawiły się tam frazy pornograficzne. To dlatego, że konto adwords nie było dopilnowane wcześniej i pojawiły się słowa wykluczające.

Zatem jeśli ktoś wie, że nie będzie mieć czasu na to aby się tym sam zająć to zdecydowanie odradzam, bo możemy sobie tym zafundować straty wizerunkowe. Na szczęście dziś Google ma znacznie lepsze algorytmy i już pewnie nie dopuściłby do tego, żeby na taką frazę wyświetliły się reklamy. Zła informacja jednak jest taka, że jeśli nie wykluczymy fraz nieodpowiednich spadnie nasz wynik jakości, a gdy do tego dojdzie – będziemy płacić za adwords jak za zboże. Czasem szkoda tych pieniędzy i lepiej oddelegować tę pracę na kogoś innego i robić ten współczynnik jakości.

Dokładnie tak. Też mam takie zdanie, że nie wszystko można robić samemu i lepiej poświęcić ten czas na coś, na czym się już znamy. Nawet jeśli mamy ten czas i poświęcimy go to i tak jest jeszcze wymagana do tego wiedza. Osobiście zupełnie wykluczyłam zajmowanie adwordsem, bo po pierwsze nie czuję tego, nie jest to coś co lubię, a kolejna rzecz, że ciągle się to zmienia.

Tak, druga rzecz jeszcze jest taka, że adwords jest bardzo dynamiczny. Nie wykorzystujemy sezonowości i nie zmieniamy oferty. Była kiedyś sytuacja, że w lipcu reklamowane były jeszcze stroiki komunijne. Tutaj też zupełnie szkoda tego budżetu, który jest w takich sytuacjach wykorzystywany tylko dlatego, że ktoś nie miał czasu przepiąć tych fraz. Nie płacimy już tylko wynikiem jakości, ale realnymi pieniędzmi. W momencie kiedy ktoś wchodzi przypadkiem na ten stroik komunijny to podejrzewam, że w lipcu i tak go nie kupi.

Jeszcze wspomniałaś o tym, że możemy podebrać frazy od konkurencji, że możemy analizować konkurencję. O co w tym chodzi? Jak to możemy zrobić? Poza tym jeśli my możemy na nich patrzeć to czy oni mogą podglądać też nas?
Tak, niestety oni nas też mogą podglądać, to wielka bolączka. Jednak ogólnie to co mamy na stronie to publiczna informacja, więc oni i tak wiedzą, korzystają z porównywarek cen, więc też wiedzą co i za ile sprzedajemy. Do tego zatem trzeba się przyzwyczaić, bo w Internecie wszystko jest publiczne. Pytanie tylko jest takie czy konkurencja wykorzystuje tą wiedzę, czy w ogóle ją zdobywa.

Osoby korzystające z SEMSTORM mogą dokładnie sprawdzić dokładnie na jakie słowa kluczowe ich konkurencja pojawia się w wyszukiwarkach sieciowych. Wystarczy tylko wpisać adres strony konkurencji i automatycznie cały raport zostanie wygenerowany. Można też porównać swoją stronę do strony konkurencji i wyznaczyć takie słowa na które konkurencja jest na pierwszej stronie, a my zupełnie gdzieś tam z tyłu. To są właśnie dobre słowa do adwords zanim jeszcze zdobędziemy odpowiednią widoczność, bo dzięki adwords nie musimy nic robić, bo od razu jesteśmy wysoko, tak długo oczywiście jak długo płacimy, więc i tak warto robić działania SEO.

Druga sprawa jest taka, że możemy wyznaczyć frazy na które konkurencja istnieje, a nas jeszcze w ogóle na te frazy nie widać. Na to też warto zacząć się pozycjonować i reklamować, zwłaszcza jeśli są to frazy istotne z punktu widzenia naszego biznesu. Taka sytuacja może pojawić się na przykład w momencie, kiedy wprowadzamy nową linię produktową, która już istnieje u konkurencji.

Skąd mamy wiedzieć, że warto na te frazy się pozycjonować, czy reklamować jeśli nam narzędzie pokaże, że konkurencja jest wysoko na frazę np. „woda mineralna w butelce”?

To jest niestety taka informacja, którą trudno jest sprawdzić, zatem tutaj wrócimy do naszych person i wszystkich innych sposobów. Nie jesteśmy tego w stanie określić, bo są to bardzo chronione informacje, ale dzięki personom możemy stwierdzić i określić. Nie jest też tak, że SEMSTORM spozycjonuje wszystko, my dostarczymy pewny inspiracji, ale ich obróbka musi się odgrywać mając główny cel wspólny, czyli w przypadku e-commerce zawsze będzie to sprzedaż i zdrowy rozsądek.

W SEMSTORM można dokładnie sprawdzić na jakie słowa kluczowe nasza konkurencja pojawia się w wyszukiwarkach sieciowych

Wymyśliłam sobie pewien przykład. Przypuśćmy, że mam sklep internetowy z akcesoriami dla zwierząt. Jest też drugi – moja konkurencja. Powiedz, co ja powinnam zrobić zakładając konto w Waszym systemie, chcąc wykorzystać możliwość podglądnięcia konkurencji?

Wszystko zależy od tego czy współpracujesz już z jakąś firmą, czy nie. Jakie rzeczy jej delegujesz lub nie. Tutaj założymy, że hipotetyczny właściciel sklepu chce zrobić sam. Najpierw zupełnie serio zajęłabym się SEO, bo jest to temat najdłuższy i na jego wyniki będziemy czekać najdłużej, warto więc opracować dobrą strategię. W takich sytuacjach jeśli robię analizę dla klienta to wyznaczam jego głównych konkurentów, bo konkurentem dla sklepu może być na przykład bardzo rozbudowany blog o akcesoriach dla zwierząt. Oni celują w tą samą grupę tylko dostarczają innych usług: jedna informacyjne, a druga sprzedażowe.

To narzędzie – SEMSTORM pozwala coś takiego zrobić?

Dokładnie tak, wyznaczy konkurentów i pozwala na porównanie. Porównując sprawdzam, w których dziedzinach, dla których słów ja sobie radzę lepiej, a dla których słów gorzej, czyli na które mnie w ogóle nie ma. Z tych słów wyrzucam oczywiście te, które nie są związane z moją działalnością. Czasem mamy sklep z akcesoriami dla zwierząt i są tam również akcesoria dla pająków i jaszczurek, których my w ofercie nie mamy, w takim przypadku trzeba te wszystkie słowa wyrzucić. Spisuję takie słowa, staram się uświadamiać klientom, aby wybrali najbardziej istotne i zaczęli nad nimi pracować i z biegiem czasu zwiększali ten zakres.

Bardzo łatwo też się zniechęcić gdy pracujemy i nie widać efektów i rozbiegamy się na kilka różnych tematów. W następnej kolejności do tych słów kluczowych na które sklep nie jest widoczny staram się dobrać stronę produktową, wpis na bloga, która mi odpowiada. Jeżeli takiej nie znajduję, a wiem, że sprzedaje podobny produkt to na pewno zarekomendowałabym stworzenie wpisu czy wprowadzenie produktu do opisu odpowiadającego dla zapytania. Jeżeli taką stronę znajdę i nie jestem na nią widoczna to trzeba przyjrzeć się czy jest ona dobrze napisana pod SEO, bo może się stać, że jest świetnie napisana pod człowieka, ale dopóki nie będzie dobrze zrobiona pod SEO to ciężko jest oczekiwać, że Google nas jakoś doceni. Sprawdzam wtedy czy użyte są w środku słowa kluczowe, czy mogę zawrzeć synonimy, czy tytuł jest odpowiedni, czy mam zastosowane nagłówki – takie zupełne podstawy. Sprawdzam także czy np. prowadzą do niej jakieś linki.

Jeśli prowadzę bloga, który jest komplementarny, może warto dodać z tego bloga do tej naszej strony link, który pomoże nam w działaniach. Jest też grupa słów kluczowych w których moja konkurencja jest wyżej ode mnie, podglądam strony konkurencji, sprawdzam jak mają zbudowane nagłówki, jak piszą ofertę. Nie jest to po to by kopiować, ale sprawdzam czy nie mają lepszej treści i czy mogę podejrzeć i zrobić lepiej u siebie. Jeżeli na przykład w opisie produktów mówią jednoznacznie dla jakich ras psów odpowiednia jest ta sprzedawana miska, bo jest mniejszego rozmiaru i nie może być sprzedawana dla wszystkich, ja tego nie mam, ale chciałabym się pokazywać na te słowa związane z rasami słów to jest właśnie informacja czego mi brakuje. Działania porównawcze są zawsze bardzo pożądane.

Jeśli ja jestem wyżej, a konkurent niżej robię dokładnie to samo. Sprawdzam stronę konkurenta, ale na odwrót. Sprawdzam co ja takiego mam, czego konkurent nie ma. Zapisuję takie porównanie, aby móc wykorzystać w dalszej strategii, aby móc stwierdzić co robimy dobrze, co się sprawdza i warto to powielać.

Mówisz o tym, aby słowa zapisywać i porównywać, ale czy te słowa, które ja sobie zapisuję, czy one są jakoś w narzędziu porównywane? Można je jakoś eksportować? Jak to wygląda?

Zapisywane nie jest, ale można takie słowa dodać do dziennego monitoringu i wtedy sprawdzać codziennie pozycję mojej strony i konkurentów. Można natomiast eksportować i formatów eksportu jest kilka. Jest raport standardowy dla excela, ale można też wygenerować raport PDF.

Powiedziałaś o audytach, które przygotowujesz dla klientów. Można do Was zgłosić się po taki audyt?

Mamy całą sekcję audytów. Tam są również elementy związane z SEO, ale my stawiamy głównie na to, aby czytelnikowi strony dobrze się daną stronę czytało. To czy ona dobrze się ładuje, jej content, czy jest zastosowany certyfikat w dużej mierze wpływa na SEO. Audyt jednak robimy pod końcowego użytkownika, który przegląda, czy osoby z niepełnosprawnościami mogą daną stronę przeglądać, całe grono osób widzących czy niedowidzących może bez problemu przeglądać strony, jeśli nasz sklep na to nie pozwala być może tracimy jakąś grupę naszych klientów.

Dzięki SEMSTORM możemy również sprawdzić porównawczo, na przykład jak wygląda konkurencja na naszym tle.

Dzięki SEMSTORM możemy sprawdzić jak wygląda konkurencja na naszym tle

Skąd pomysł na takie narzędzie?

Tak naprawdę na SEMSTORM wpadliśmy z Wojtkiem i historia jest niezbyt długa, ale dokładnie pokazuje, że jeżeli ktoś się zmaga z jakimś problemem to jest fajny pomysł na biznes. Przez kilka lat pracowałam jako analityk i pomagałam firmom wdrażać rozwiązania analityczne, generować raporty i interpretować wyniki. Najczęstszym pytaniem, które padało gdy zabieraliśmy się do wdrożenia, było: „Chciałbym wiedzieć co robi konkurencja, czy za pomocą tego systemu będę to mógł zrobić”. Za każdym razem wtedy odpowiadałam, że nie ma takiej możliwości. Można zobaczyć wszystko, co dzieje się na Waszej stronie, ale nie ma możliwości podglądania konkurencji.

Zagłębiając się jednak bardziej w SEO dostrzegłam, że w zagranicznym systemie jest już taki sposób wdrożony To były takie systemy jak Sermac czy Searchmetrics. Gdy zapoznałam się z tymi programami, zaczęłam pracować z Wojtkiem Karwowskim, który jest prezesem SEMSTORM, wychodził z SEO, był prezesem SEO, a ja przyszłam do niego z konkretnym pytaniem czy jest na Polskę taki system. Okazało się, że nie ma, więc stwierdziliśmy, że skoro tam się sprawdzają świetnie, to może by zrobić. W efekcie tej pracy w 2012 roku powstał prekursor Sem24, który miał bardzo dużo użytkowników, rozwijał się bardzo szybko, a na jego kanwie później w taki sposób powstał SEMSTORM.

To wszystko tak pięknie wygląda, ale wyobrażam sobie, że tam było bardzo dużo ciężkiej pracy. Powiedz jak się promujecie?

My w ogóle całkiem sporo zrobiliśmy w poprzednich latach. Byliśmy na polskim rynku narzędziem zupełnie nieznanym, to było pewne novum u nas, więc dużo nam zajęło, aby zdobyć świadomość rynku. Później okazało się jednak, że zainteresowanie jest ze strony e-commerce, ale też traktowani byliśmy jako narzędzie dla agencji dla SEO. Wkładaliśmy, więc mnóstwo pracy w to, aby się zrepozycjonować. Raz dla agencji SEO, a drugi raz dla narzędzi e-commerce. Robimy to w różny sposób.

Dla naszych użytkowników robimy webinaria. To jest też o tyle fajne, że to nie jest jak spotkanie gdzie mamy jedną, dwie osoby, ale dzięki temu możemy np. 400 osobom pokazać jak działa SEMSTORM. Działamy dość mocno w marketingu, publikujemy artykuły na naszym blogu, ale też mamy wpisy gościnne na innych blogach, które mają za zadanie pokazać naszą markę eksperta. Przed wakacjami działaliśmy także dość intensywnie w social media.

Natomiast jeśli chodzi o remarketing. Nie działamy pozyskując fanów dla samych fanów, tylko działamy tak, aby przynosiło to efekty. Wiele osób dziwi to, że my nie reklamujemy się w adwords. Akurat wyszło tak, że mieliśmy trzy podejścia do adwords. Koszt pozyskania klienta był tak ogromny, że przez 3 miesiące wydaliśmy dobrych kilka tysięcy złotych i mieliśmy za to osiem sprzedaży na niecały 1000zł. Jest dla mnie w miarę jasne, że pewne rzeczy trzeba ustawić i wszyscy o tym wiedzieliśmy, ale te osiem sprzedaży w trzy miesiące to jakbym chodziła po ludziach i rozdawała im ulotki podejrzewam, że efektywność byłaby podobna. Pierwszy raz zrezygnowaliśmy, kolejny raz spróbowaliśmy znowu i było dokładnie tak samo tylko sprzedaży było jeszcze mniej. Trzeci raz stwierdziliśmy, że poprosimy o to agencję aby tę kampanię nam ustawiła i aby się nią zajmowała. Efekt był taki sam, a robili to specjaliści, którzy zajmowali się tym na co dzień.

Rozwiązanie jest proste, dzisiaj z perspektywy zastanawiam się jak mogliśmy na to nie wpaść. Adwords to jest forma reklamy, my trafialiśmy do agencji, a agencje pracujące z adwords nie zwracają uwagi na reklamę. Niektórzy mają nawet reguły ustawione na reklamy, żeby ich nie wyświetlać. To po prostu nie była nasza grupa docelowa. Zrezygnowaliśmy zatem na stałe z adwords, działaliśmy tylko w sieci partnerów, bo tylko to dawało nam jakieś rezultaty.

Faktycznie – to wydaje się logiczne.

To jest klątwa wiedzy. Do tej pory dziwię się, że próbowaliśmy aż trzy razy. To była jakaś zaćma umysłowa.

Niestety czasem wiedza kosztuje. Myślałam raczej że szewc bez butów chodzi, bo ja czasem tak mówię. Dlaczego ja nie robię marketing automation, podczas gdy się tym zajmuję?

Tak trochę mamy z optymalizacją naszej strony. Przez długi czas mieliśmy angielski tytuł w polskiej wersji i nikt nie miał na to czasu. Dopiero po wprowadzeniu nowej strony to poprawiliśmy, a zajęło nam to półtora roku.

Znam ten ból, sama szkolę z content marketingu, a sama mam problem z napisaniem wpisu na blog, ale to jest właśnie to o czym rozmawialiśmy. Nie chcę pisać, by pisać i tylko pod Google, a z drugiej strony każdy mój wpis to jest taki mały e-book, więc to też sporo czasu zajmuje i sama myśl, że to będę długo pisała powoduje, że myślę sobie, abym lepiej nie zaczynała z pisaniem. Wiadomo, nie każdy typ reklamy pasuje do każdego biznesu. Wy na contencie też bardzo dużo działacie.

Tak, dokładnie. Jestem autorem tych bardziej technicznych tekstów na blogu, ale mam dwa fajne teksty do opublikowania, jeden ma około czterdziestu stron i nie mogę się zebrać aby je złożyć. Drugi to jest do e-commerce, o którym rozmawiamy, o to też się nas pytają ludzie co zrobić żeby wprowadzić słowa kluczowe. Mam cały artykuł na ten temat i nie mam czasu żeby to wprowadzić, przesłać do korektora, który mi to sprawdzi. Muszę jednak nad tym popracować.

Pojawiło mi się pytanie odnośnie tego artykułu na czterdzieści stron. Już sobie pomyślałam, żeby zrobić e-booka, ale druga myśl, że to bardzo dobrze działa pod SEO. Co Ty radzisz w takich sytuacjach?

Plan cały już jest, nigdy nie radzę nikomu prowadzić działań content marketingowych bez planu, bo to jest jeden wielki chaos i tragiczna frustracja. Mamy plan, czekamy na zebranie się. Pójdzie to jako e-book w pdf. Natomiast są też techniki, że Google jest w stanie odczytać tego e-booka. Oczywiście nie będzie to działać jako dobrze zoptymalizowana strona. Części tego artykułu będziemy publikować u siebie na blogu. Google w wynikach wyszukiwania dokładnie zaznacza co jest pdf.

Jeśli ktoś nie ma czasu czytać długich treści, to nie kliknie w wyszukiwarce PDF, zatem warto niektóre treści, podsumowanie czy konkrety zawrzeć we wpisie, a potem już bezpośrednio podlinkować, czyli masz takich użytkowników, którzy czytają krótkie teksty i możesz zdobyć tych, którzy czytają długie.

Zwłaszcza takie streszczenia są bardzo fajne do promocji na LinkedIn. Publikujemy tam artykuły. Fajnie tam one chodzą.

Przyjęło się, że content marketing to jest świetny sposób na SEO, że zwiększa widoczność i to jest prawda, ale content marketing, żeby też fajnie budował wizerunek eksperta musi być promowany i LinkedIn, Facebook to świetne miejsca. SEO przychodzi z czasem.

Niestety, zapewne są pewnie jakieś techniki na pozyskiwanie lepszego ruchu, jedne lepsze, drugie gorsze. Jedne lepiej widziane przez Google, inne mniej. Podobnie jak content pod SEO, różne są cele tego contentu.

Jest dokładnie tak jak mówisz. Można mieć masę działań, które spowodują że strona pojawi się wysoko, ale nie sugerujemy tego naszym klientom, bo nigdy nie wiadomo czy tak będzie. Jeżeli dokładnie ktoś wie co robi i wie z czym to się robi to niech tak robi.

To jest marketing, wszystkie chwyty dozwolone o ile tylko są zgodne z prawem, ale staramy się podsyłać tylko bezpieczne rozwiązania naszym klientom, bo może to być ktoś kto jest na początku ścieżki, nie zna się na marketingu i nie czułabym się z tym dobrze gdybym podpowiedziała mu coś czym mogłabym mu zaszkodzić.

Mówiłaś, że robicie webinary, czy to tylko dla Waszych klientów, czy też mogą się na nie zapisać osoby, które nie są Waszymi klientami?

Może się zapisać do nas każdy. Webinary robimy jako live na YouTube, ma to lepsze zasięgi, natomiast jest to zrobione w ten sposób, że mamy stronę naszego wydarzenia na Facebooku i oczywiście to wydarzenie jest promowane. Nie definiujemy jednak czy ma przyjść na nie nasz klient czy ktoś z zewnątrz.

Nasi klienci natomiast z tego, co do nas piszą chcą mieć to webinarium nie tyle z technik SEO, ale chcą żeby pokazać jak korzystać z narzędzia, jak wyznaczyć sezonowe frazy, jak pracować ze słowami kluczowymi, więc pewnie, zapraszamy każdego, tylko jeśli ktoś nie będzie chciał korzystać z SEMSTORM to może to być dla niego stracony czas.

Czyli polubić Was na Facebooku?

Wysyłamy też naszym klientom, naszym użytkownikom maila lub informację na czacie.

Można się zapisać do newslettera?

Nie, już sobie newsletter ze względu na RODO podarowaliśmy, tylko nasi użytkownicy dostają informację na mail. Przestaliśmy się zastanawiać nad tymi rzeczami związanymi z RODO.

Bardzo dziękuję. Podlinkuję do stron i Facebooka. Powiedz jeszcze, gdzie Ciebie można znaleźć jeżeli ktoś by chciał i miałby pytania.

Najłatwiej znaleźć mnie na Facebooku, LinkedInie lub bezpośrednio na czacie u nas na stronie. Zajmuję się u nas w firmie obsługą klienta, nie jedynie, ale jednak na czacie jestem najczęściej.

Czyli jak nie odpowiesz na Facebooku, to na czat.

Na Facebooku chyba częściej niż na czacie, ale gdyby ktoś zapomniał mojego nazwiska, można odezwać się na czacie.

Dziękuję jeszcze raz bardzo i życzę dalszych sukcesów.

Ja też bardzo dziękuję za rewelacyjną rozmowę.

Super, dzięki. Hej

Hej,hej.

Zapraszam Cię na rozmowę z Bartoszem Gadzimskim z firmy Zenbox. Będzie o tym co to jest transfer, dlaczego domeny są za 1 zł i jak wybrać serwer? Oczywiście serwer, na którym postawisz swoja stronę internetową lub sklep.

 

 

Na pewno niejednokrotnie stawałeś przed istotnym z wielu względów wyborem: jaki hosting wybrać! Ja od lat nie mam tego problemu, bo jestem zadowolonym klientem jednej z firm hostingowych, ale pamiętam jak kiedyś i mnie ta decyzja dopadła i musiałam jakiś serwer pod swoje blogi wybrać. Nie było to proste zadanie, zwłaszcza, że nie bardzo wiedziałam skąd wziąć informacje o tym jaki transfer potrzebuję, co oznaczają dziwne skróty przy specyfikacji poszczególnych opcji i gdzie to wszystko sprawdzić. A jak wiadomo serwera nie zmieniamy co miesiąc i jest to raczej decyzja na wiele lat.

Ponieważ tak jak pisałam jestem zadowoloną klientką jednej z firm hostingowych, a konkretnie z Zenbox, poprosiłam jej założyciela o wyjaśnienia czym się kierować przy wyborze hostingu, jak sobie z tym wszystkim poradzić i o co chodzi z tą chmurą, czyli hostingiem w chmurze.

Serdecznie zapraszam Cię do posłuchania, niekoniecznie w celu przekonania Cię do przejścia na Zenbox, nie mam w tym żadnego interesu. Po prostu warto coś tam o tych serwerach wiedzieć i wiedzieć też z czym to się wszystko wiąże.

 

Aha! Jeśli chcesz otrzymać 15% zniżki na hosting w Zenbox to zapisując się na mój newsletter otrzymasz nie tylko tą zniżkę, ale także zniżkę na kilka innych ciekawych narzędzi! A zapis na newsletter o tu.

 

jak wybrać serwer?

Jak wybrać firmę hostingową? Na co zwracać uwagę chcąc zakupić domenę i jak wybrać serwer?

Najlepiej o hosting podpytać znajomych albo w Social Media. Wszystkie firmy oferują podobne usługi, różnią się szczegółami. Np. Zenbox chcąc uprościć płatności rozlicza na podstawie ruchu na stronie – unikalnych użytkowników. W przypadku Zenbox także postawiono bardzo mocno na obsługę klienta co osobiście mogę potwierdzić – obsługa błyskawiczna i rewelacyjna!

Czym są tajemnicze skróty takiej jak DNS czy DNSSEC, SSH, CPU itd.? Czy to z pozycji zwykłego blogera czy właściciela sklepu internetowego jest istotne?

 

Są to potrzebne rzeczy, ale one są wypisane w celu zabezpieczenia zarówno użytkownika, jak i hostingodawcy – jeśli coś się zepsuje, strona zaczyna wolniej działać lub wolno działa, to można się do czegoś odnieść. Można sprawdzić czy właściciel strony przekroczył jakieś limity czy z kolei wina leży po stronie hostingodawcy.

Co oznacza transfer, gdy kupujemy hosting?

To po prostu przesyłanie danych po sieci. Zupełnie jak w przypadku telefonów komórkowych, gdy mamy internet. Obecnie oferowany jest bardzo duży więc nie trzeba się tym przejmować. Transfer wykorzystywany jest przy wejściach na stronę – ściągane są dane ze strony – im więcej ludzi odwiedza stronę tym więcej transferu jest wykorzystywane.

Jak często robić kopie zapasowe czyli tzw. backupy?

Kopie zapasowe zwykle tworzy się raz na dobę, jednak w Zenbox backup robiony jest cztery razy dziennie co 6 godzin. Taki backup przechowywany jest 3 miesiące, bo czasem klienci proszą o przywrócenie danych po tak długim czasie.

Bartek odpowiada też na pytania takie jak:

  • Co oznacza hosting w chmurze?
  • Czy można samemu stworzyć stronę internetową – czy można samemu zainstalować stronę na hostingu i jak podpiąć domenę?
  • Jak zadbać o rewelacyjną obsługę klienta?
  • Czy zenbox nadaje się dla sklepów internetowych?
  • Dlaczego domeny kosztują 1zł, a potem przedłużenie jest o wiele droższe?

 

 

Już jakoś te serwery, chmury i inne dziwne rzeczy nie wydają się tak skomplikowane, prawda?. Jeśli masz jakieś dodatkowe pytania to zadaj je w komentarzu lub od razu skontaktuj się z zenboxem, na pewno chętnie Ci odpowiedzą, nawet jeśli nie jesteś ich klientem.

A jeśli chcesz przetestować sobie zenbox to zapisuj się szybko na mój newsletter tam jest 15% zniżki na ów hosting w chmurze 😀

Jeśli chcesz skontaktować się z Bartkiem to chyba najlepiej przez Linkedin

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

KONTAKT

 

Wysyłając do mnie wiadomość powierzasz mi swoje dane osobowe. Będę dbać o ich bezpieczeństwo i wykorzystam je jedynie do korespondencji z Tobą. Więcej możesz przeczytać w polityce prywatności.