Dziś Dzień Dziecka i dlatego dużo radości i zabawy Ci życzę! Ten odcinek jest nietypowy, bo także jak rok temu kilkudziesięciu podcasterów (w tym i ja) bierze udział w Podcastowym Dniu Dziecka organizowanym przez organizację Lokomotywa – Stacja Northampton. Wspólnie wspieramy zbiórkę pieniędzy na kosztowną operację przeszczepu dla Julka Świdurskiego z Sanoka – chłopca u którego “działa tylko pół serduszka”. Jestem pewna, że razem możemy mu pomóc.

Więcej o tym jak pomóc Julkowi tutaj. 

Podcastowy Dzień Dziecka 2019

Podobnie jak rok temu podcasterzy zamienili się w wierszykowo-bajkowych czarodziei i przeczytali wierszyki czy fragmenty bajek. Mojego wierszyka tu nie usłyszysz, bo zła królowa śniegu namieszała w podcastowym serwerze i mój podcast trafił do innego podcastera. Za chwilę natomiast usłyszysz wierszyk Stefek Burczymucha w wykonaniu Konglomeratu Podcastowego.

 

 

Zanim zaczniesz szukać mojego wierszyka u innych podcasterów (powiem tak w tajemnicy, że o fajnym ptaku jest ;)) to pamiętaj aby wesprzeć choć drobną sumką Julka!

podcastowy dzień dziecka 2019

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

Trzymaj się ciepło!

Czy da się opowiadać ciekawie o branży technologicznej? Czy można prowadzić podcast w biznesie IT? Jak dotrzeć do programistów, którzy nie są zbyt aktywni w Social Media?

Mam nadzieję, że nikt nie obrazi się za tytuł tego odcinka podcastu, ale dla wielu jest to trudna, a wręcz czasem nudna działka. Mam na myśli programowanie, które w pewnym sensie może się kojarzyć z nieustannym klepaniem kodu. Ja wiem, że tak nie jest, wie to też mój rozmówca Krzysztof Kempiński, którego możesz znać z podcastu “Porozmawiajmy o IT”.

 

 

W 44 już odcinku podcastu FIRMA ON-LINE “Jak ciekawie opowiadać o “trudnej branży?” poruszamy takie tematy jak:

1. Jak opowiadać o “nudnej branży”? Czyli jak opowiadać np. o tematach technicznych?
2. Czy przez podcast da się nauczyć programować?
3. Jakie tematy poruszyć w branży IT aby zaciekawić słuchacza?
4. Czy tworzyć treści po polsku czy po angielsku?
5. Jaki typ treści spotyka się z największym feedbackiem od słuchaczy, czytelników czy oglądających? Gdzie najczęściej zostawiają komentarze lub toczą się dyskusje?
6. Jak zachęcać do komentowania odcinków podcastów?
7. Jak promować podcast  biznesowy o IT? Jak dotrzeć do osób, które nie są aktywne w Social Media?
8. Czy warto inwestować w płatną reklamę na Facebooku?
9. Jak wykorzystać podcast w biznesie technologicznym?
10. Czy podcasty mają szansę osiągnąć sukces w Polsce, sukces taki jak Youtube?
11. Jakie korzyści daje firmom tworzenie podcastu?

Jestem ciekawa Twojej opinii o podcastach o takiej tematyce? Słuchasz może podobnych?

Ten odcinek jest kolejnym odcinkiem z cyklu, który współtworzę z magazynem Marketer+ w celu rozpowszechnienia podcastów w Polsce.

podcast biznesowy w IT

Zachęcam Cię do wysłuchania dwóch poprzednich odcinków z owego cyklu o podcastach w biznesie:

Z kolei na stronie Marketer+ znajdziesz 2 artykuły o tym jak wykorzystać podcast biznesowy w promocji firmy:

No i zerknij na stronę Pyrcaster.pl i przeczytaj o spotkaniu fanów podcastów (podcasterów, przyszłych podcasterów i słuchaczy) w Poznaniu – to już 11 czerwca 2019 r.! Temat przewodni to podobono podcast biznesowy ale także jak nagrywać podcasty i je montować.

Krzysztof Kempiński w Internecie:

 

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

Audyt UX czy też inaczej audyt strony internetowej to temat zawsze aktualny i bardzo istotny z perspektywy wzrostu konwersji. I właśnie o audycie strony internetowej rozmawiam z Damianem Ramsem, którego miałeś okazję poznać w 33 odcinku podcastu.

 

 

Poprzednim razem poruszyliśmy kwestie analityki, użyteczności, testów AB w ujęciu takim ogólnym. W tym odcinku skupiamy się na tym jak sprawdzić dlaczego konwersja jest niska lub spada, jak przeprowadzić badania użyteczności strony i jakie narzędzia warto wykorzystać podczas audytu strony internetowej.

Tak przy okazji poprzednia rozmowa z Damianem spotkała się z naprawdę dużym odzewem od Was i prośbami o więcej, tak więc jest więcej i tematu i Damiana 😉

Z odcinka “FO 043 Czy twoja strona potrzebuje audytu UX?” dowiesz się:

  • Czym jest audyt strony?
  • Jakie są rodzaje audytów stron internetowych?
  • Czym się różni audyt UX od audytu e-commerce?
  • Kiedy warto wykonać audyt strony internetowej? Jakie są oznaki, że warto taki audyt wykonać?
  • Czy audyt strony internetowej lub sklepu możemy wykonać sami?
  • Jak poszukać specjalisty, który przeprowadzi audyt ux, jak zweryfikować czy zna się na robocie?
  • Na co należy zwrócić uwagę podczas audytu strony internetowej?
  • Czy istnieje dobra checklista rzeczy do sprawdzenia podczas audytu UX?
  • Czym są badania z użytkownikami?
  • Dlaczego warto przeprowadzać badania z użytkownikami podczas audytu strony internetowej?
  • Czym jest heurystyka jeśli chodzi o UX stron internetowych?
  • Ile osób powinno wziąć udział w badaniu z użytkownikami?
  • Ile trwa badanie z użytkownikami?
  • Jakie są wady i zalety nagrań zachowania użytkowników na stronie?
  • Na czym polegają badania z użytkownikami?
  • Jak zrobić badania z użytkownikami / testy użyteczności przy mniejszym budżecie?
  • Jakie narzędzia wykorzystać w czasie audytu UX?
  • Jak wybrać osobę/firmę zewnętrzną, która przeprowadzi audyt UX?
  • Ile kosztuje Audyt UX?

Poprzedni odcinek z Damianem: A co Ty wiesz o analityce internetowej?

Jestem ciekawa jakie Ty masz doświadczenia z audytami stron internetowych. Robiłeś? Planujesz robić audyt UX? A może szukasz specjalisty? Ja Damiana szczerze polecam, bo miałam okazję z nim współpracować.

Czy twoja strona potrzebuje audyt UX

Jeśli masz jakieś pytania do Damiana to uderzaj do niego śmiało, najwyżej nie odpisze lub wystawi FV. A tak serio poniżej wklejam linki do miejsc, gdzie Damiana można łapać.

Jeśli spodobał Ci się ten odcinek i uważasz, że jest wartościowy to prześlij go znajomym również zainteresowanych tematem audytu stron internetowych oraz konwersji. Będzie mi miło także jak podzielisz się swoją opinią o podcaście na iTunes lub w innej aplikacji do słuchania podcastów (poniżej piszę jak to zrobić). Niewiele Cię to kosztuje, a wywoła uśmiech na mojej twarzy 🙂

Narzędzia przydatne podczas audytu UX:

  • Smartlook
  • HotJar
  • Usability Hub
  • Google Analytics

Książka, którą poleca Damian:
Nie każ mi myśleć! O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych, Steve Krug

Artykuły polecane przez Damiana dotyczące audytu UX:

Damian w sieci:

 

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

Chcesz rozkręcić swój biznes w Internecie? Chcesz zacząć zarabiać na swojej pasji dzieląc się wiedzą i doświadczeniem na blogu? Nie wiesz od czego zacząć by efektywnie rozkręcić biznes w Internecie i zarabiać na blogu, czyli treściach, które tworzysz?

Jeśli tak, to posłuchaj mojej rozmowy z Bartkiem Czekałą, który jest znany z tego, że umie się uczyć i wciąż się uczy 🙂 Zobacz jak rozkręcić biznes on-line za granicą.

 

 

Bartek to człowiek wielu specjalności i umiejętności, swoją pasję do zgłębiania wiedzy o sposobach nauki i systemach pamięciowych wykorzystuje do zarabiania na kilku płaszczyznach. Po pierwsze uczy ludzi jak się uczyć, po drugie sam się uczy by jeszcze więcej uczyć innych, po trzecie …. no dobra, już nie będę zapędzać się dalej.

Bartek nie tylko uczy uczenia się, ale i języków obcych, których zna kilka. Co ciekawe swoją przygodę z biznesem online rozpoczął od razu globalnie pisząc najpierw bloga po angielsku, a następnie tworząc kurs internetowy skierowany głównie do osób anglojęzycznych (choć Polacy też z niego korzystają, w tym ja). I właśnie o tym rozmawiamy – jak to się zaczęło, jak rozkręcało i jakie wnioski Bartek wyciągnął dla siebie i dla innych.

jak rozkręcić biznes on-line

W tym odcinku “FO 042 Jak rozkręcić biznes on-line za granicą?” rozmawiamy o tym:

  • kiedy warto zacząć monetyzować bloga?
  • jaka jest różnica między czytelnikami polskimi, a zagranicznymi?
  • jak zarabiać w Internecie anglojęzycznym?
  • jak zarabiać na blogu?
  • od czego zacząć zarabianie na blogu?
  • jak określić jak prowadzić bloga?
  • jak określić grupę docelową, która będzie od Ciebie kupować?
  • jak poznać potrzeby Twoich klientów?
  • skąd wiedzieć jaki produkt stworzyć, aby był kupowany?
  • jak tworzyć treści marketingowe i sprzedażowe?
  • co gdy naszą konkurencją są ogromne firmy?
  • jak poznać czy pomysł ma sens i przyniesie dochód?
  • gdzie szukać pomysłów na produkty?
  • czym jest mapa konkurencji i po co ją tworzyć?
  • jak pozyskać pierwszych klientów?
  • ile inwestować w reklamę przy promocji produktu?
  • kiedy odpuścić i zmienić strategię?
  • ile trzeba prowadzić bloga, aby zacząć zarabiać na blogu?
  • jak osiągnąć sukces pisząc bloga lub ogólnie tworząc treści w Internecie?
  • czy da się zarabiać na reklamach na stronie i afiliacji?

 

 

Ciekawe no nie? Nie dziwi mnie decyzja Bartka o wyjściu od razu na rynek międzynarodowy. Sama często zachęcam do tego osoby, które znają dobrze język angielski. Wychodząc do klienta anglojęzycznego Twoja grupa docelowa zwiększa się wielokrotnie, a ceny jednostkowe mogą być o wiele wyższe. To co u nas wydaje się bardzo drogie, na zachodzie często jest nie odczuwalnym wydatkiem.

Ze swojej strony zachęcam Cię do odwiedzenia blogów Bartka, a także posłuchania jego rozmów z Dawidem Straszakiem z Podcastu Charyzmatycznego. W jednym odcinku poruszają temat nauki języków obcych, a w drugim- efektywnej nauki. Ten drugi odcinek jest ciekawy pod tym kątem, że Bartek obala teorie szybkiej nauki przez mapy myśli, zakreślanie czy naukę szybkiego czytania – o tym mogliście posłuchać u mnie w odcinku FO 032 – Jak rozwijać kompetencje, gdy brak czasu – sposoby i metody na szybką naukę. Mega ciekawe kontrargumenty do zastanowienia 🙂

PCh 005: Jak uczyć się języków obcych, nawet jeżeli jesteś miękką bułą? Z poliglotą Bartkiem Czekałą 
PCh 023: Jak uczyć się efektywnie

Bartosz Czekała w sieci:
Anglojęzyczny blog Universe of memory
Polskojęzyczny blog Universe od memory
Kurs jak się uczyć języków Vocabulary Labs
Bartosz Czekala na Linkedin

Ja Ci dziękuję, że jesteś, słuchasz i dzielisz się feedbackiem! To dla mnie naprawdę bardzo ważne 🙂

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

Jeśli słuchasz podcastów, nie tylko mojego, to zapewne znasz mojego dzisiejszego gościa. W sumie to już jego czwarty występ tutaj! Taka niespodzianka 🙂
Dziś rozmawiam z Dominikiem Juszczykiem o tym jak zbudować wierną społeczność dzięki zasadzie “Dawaj i bierz”.

 

 

Dominika mogłeś usłyszeć także w odcinku:

Dominika zaprosiłam w ramach cyklu, który tworzę z magazynem Marketer+ (to nie jest kryptoreklama) ku chwale i promocji podcastów w Polsce. W ramach tego cyklu rozmawiałam już z Markiem Jankowskim z podcastu Mała Wielka Firma FO 037 Jak wykorzystać podcast w biznesie?

Zasada “Dawaj i bierz” w promocji biznesu

Dominik jest zajefajnym przykładem jak dzięki podcastowi zbudować społeczność ludzi, którzy zaczynają być po prostu “wizytówką” Ciebie. Chodzi o społeczność ludzi, którzy pomagają Ci w promocji tego co jest dla Ciebie ważne i czym chcesz zarażać ludzi, a ponadto po prostu mówiąc o Tobie innym zwiększają Twój zasięg. Stworzenie takiej społeczności wymaga naprawdę dużo pracy, odwagi i pomysłowości. Niewielu to się udaje, dlatego teraz masz okazję dowiedzieć się jak to zrobił introwertyk, do tego bardzo skromny introwertyk! 🙂

A jeśli chodzi o cykle o podcastach, który właśnie współtworzę z Marketer+ to w ostatnim wydaniu ukazał się mój artykuł “Podcast w promocji biznesu – czy warto uwzględnić podcasty w swojej strategii content-marketingowej?”

Z podcastu FO 041 Zasada “Dawaj i bierz” w promocji biznesu dowiesz się:

  • jak to się stało, że Dominik zaczął nagrywać podcast
  • jak dotrzeć z podcastem do coraz większej grupy osób
  • czy robić grupę zamkniętą czy otwartą na Facebooku?
  • jak dbać o porządek na grupie na Facebooku?
  • jak radzić sobie z konfliktami na grupie na Facebooku?
  • gdzie leży granica transparentności w Internecie?
  • jak tworzyć newsletter, który będzie czytany?
  • czy rozmowa i budowanie relacji ze społecznością to praca czy też nie?
  • jak pogodzić czasowo budowaniem społeczności z innymi obowiązkami?
  • dlaczego podcast, a nie Youtube?
  • jak dzięki podcastom uwiarygadniać siebie jako specjalistę w danej dziedzinie?

 

Zasada "Dawaj i bierz" w promocji

 

Budując społeczność wokół swojej osoby czy biznesu ważne jest by:

  • wiedzieć dlaczego to robisz
  • być regularnym
  • ustalić zasady uczestnictwa w tej społeczności i samemu ich też przestrzegać
  • tworzyć miejsce, w którym sam chciałbyś być

Od kogo Dominik uczy się o budowaniu społeczności:

  • Pat Flynn
  • Chris Ducker
  • Ola Budzyńska – Pani swojego czasu

Dominik Juszczyk w sieci

Naprawdę jestem pod wrażeniem tego co osiągnął Dominik. Zebrać wokół siebie tylu pozytywnych ludzi, którzy chcą Ci pomagać, bo widzą wartość jaką im dajesz, to jest naprawdę rzadkie na świecie. Dominik jest zwykłym człowiekiem, takim jak ja czy Ty, który po prostu dając innym “coś” od siebie, otrzymuje “coś” od innych. Warto się nim inspirować. Ale taka rada ode mnie, mniej z tyłu głowy, że Dominik jest fanem produktywności i mało kto jest w stanie zrobić tyle w ciągu dnia co on, więc jeśli będziemy dawać innym choć 50% tego co on to świat będzie fajniejszy. No to tym słodzącym Dominikowi akcentem żegnam się ciepło i chętnie dowiem się od Ciebie co sądzisz o takiej strategii i czy może znasz inne przykłady budowania społeczności wokół marki lub osoby.

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

 

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

Czy próbowałeś zbudować kiedyś społeczność wokół sklepu internetowego? Jeśli tak to zapewne wiesz jakie to trudne zadanie. Dziś porozmawiam z osobą, która wie jak zbudować społeczność w e-commerce – co więcej zaangażowaną społeczność.

 

 

W tym odcinku podcastu rozmawiam z Joanną Borucką, którą mogłeś już poznać w 18 odcinku podcastu FIRMA ON-LINE. Rozmawiałyśmy wówczas o sklepie internetowym jaki stworzyła Asia i który sprzedaje vouchery na przeżycia, a konkretnie o Katalogu Marzeń rozmawiałyśmy. W tym odcinku rozmawiamy o czymś naprawdę WOW i to z kilku powodów!

  • WOW – bo sam pomysł na akcję marketingową angażującą tak dużo ludzi i mającą tak duży zasięg przy stosunkowo niewielkim nakładzie finansowym.
  • WOW – bo to dokonanie czegoś bardzo trudnego w e-commerce, a mianowicie zbudowanie aktywnej społeczności wokół sklepu internetowego
  • WOW – bo to podejście do biznesu, podejście które nie zakłada jedynie zysków, a także danie czegoś więcej, działania w zgodzie z wyznawanymi wartościami. Kasa jest ważna, ale nie jest to głównym celem.

Ja tu o WOW WOW, a pewnie chcesz konkret. Zatem posłuchaj o case study budowania społeczności wokół sprzedającego biznesu, poznaj #ChcęToPrzeżyć

A jeśli wolisz czytać, to na samym dole znajdziesz transkrypcję odcinka “Zbuduj społeczność w e-commerce – case study #ChcęToPrzeżyć”

Na samym dole jeszcze 3 ważne ogłoszenia, o których mówię na początku odcinka 🙂

 

 

Wspominałam, że jak oglądam zdjęcia z poprzednich edycji to czuję emocje tych ludzi. To prawda, to niesamowite uczucie. Zresztą zachęcam Cię do odwiedzenia profili społecznościowych akcji #ChcęToPrzeżyć i zobaczeniu tej radości i energii na własne oczy.
#ChcęToPrzeżyć na Facebooku
#ChcęToPrzeżyć na Instagramie 
#ChcęToPrzeżyć strona, gdzie można się zgłosić do akcji
A jeśli słuchasz tego przed 30 kwietnia 2019 r. to możesz się również zgłosić i przeżyć to samemu. 

zbuduj społeczność w e-commerce

zbuduj społeczność w ecommerce

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

“FO 040 Zbuduj społeczność w e-commerce – case study #ChcęToPrzeżyć” – transkrypcja odcinka

Agata: Cześć Asiu.
Asia: Cześć.

Przyznam się, że jeszcze nie nagrywałam tak wcześnie podcastu. Jest co prawda chwila po 8.00, ale wstając o 5.00 rano, to już pora na drugie śniadanie. Miałyśmy przyjemność rozmawiać już w 18. odcinku podcastu i rozmawiałyśmy trochę o tym, jak spełniać marzenia, o e-commerce, który sprzedaje vouchery na przeżycia. Osoby, które słuchały tamtego odcinka, to już Cię pewnie kojarzą, ale powiedz proszę, w skrócie, coś o sobie.
– Cześć wszystkim raz jeszcze. Co Wam mogę o sobie powiedzieć? Odnośnie tej rozmowy, najważniejsze jest to, że prowadzę firmę Katalog Marzeń, która oferuje prezenty w formie przeżyć, które pozwalają na spełnianie marzeń. Jestem też zaangażowana w mniejszym stopniu w kilka innych firm. W każdym przypadku najważniejsze jest dla mnie to, żeby firma miała charakter pozytywny. Żeby dawała coś pozytywnego zarówno pracownikom, jak i klientom – czy też społecznościom wokół nich zgromadzonych.
Prywatnie jestem mamą trójki dzieci i nieustannie myślę o tym, jak je wychować, by w życiu dorosłym były w stanie spełniać jak najwięcej swoich marzeń.

Fajne, ale trudne zadanie.
Tak, nie jest łatwo, ale to na następny podcast może.

Tak, tak, na pewno. A powiedz mi, bo spotkałyśmy się, żeby porozmawiać o akcji „Chcę to przeżyć”, która też, z tego co wiem, ma za zadanie spełniać marzenia. Teraz trwa jej 3. edycja. Powiedz proszę, o co chodzi w tej akcji?

Bardzo dobrze to ujęłaś, bo w największym skrócie chodzi właśnie o to, by umożliwić ludziom spełnianie marzeń, a przynajmniej takie było nasze początkowe założenie. Tak naprawdę okazało się, że „Chcę to przeżyć” jest czymś zdecydowanie większym. Jest akcją, która motywuje ludzi do tego, żeby zrobić coś fajnego, aktywnego, żeby brać życie w swoje ręce. Żeby wstać z kanapy, a nie siedzieć tylko przed telewizorem, żeby spełniać swoje marzenia.

Dobrze, ale jak spełniać te marzenia?

Spodziewałam się, że zapytasz o ten konkret. Zapraszamy do akcji niemal każdego. Jedynym ograniczeniem jest wiek – trzeba mieć ukończone 18 lat. Niektóre atrakcje są po prostu dostępne tylko dla osób pełnoletnich. Jest jeszcze jedno ograniczenie, w akcji niestety nie mogą brać udziału pracownicy Katalogu Marzeń.

A rodzina pracowników?

Też, przypomniałaś mi, pracownicy i najbliższa rodzina. Jednak patrząc na ogół społeczeństwa w Polsce, tych wykluczeń jest jednak nie wiele. Zapraszamy wszystkie osoby, poza tymi wymienionymi przed chwilą, żebyście się zarejestrowali w naszej akcji. Żebyście opowiedzieli w kilku słowach, dlaczego chcecie wziąć udział. Żebyście też podali linki do swoich profili w mediach społecznościowych, za chwilę wyjaśnię, dlaczego.

Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń, wybierzemy określoną liczbę osób. W tym roku będzie to, podobnie jak w zeszłym, 600 osób, które zaprosimy do spełniania swoich marzeń. Wszystkie osoby będą mogły wybrać spośród kilku – kilkunastu marzeń, atrakcji – jedno. Każda osoba, która dostanie się do akcji będzie mogła zrealizować chociaż jedno swoje marzenie.

Powiedziałam o linkach do profili w mediach społecznościowych, powiedziałam o marzeniach, a teraz połączmy to w całość. Ideą akcji jest to, żeby osoby, które w niej uczestniczą, publikowały relacje ze zrealizowanych marzeń na swoich profilach. Żeby umieszczały zdjęcia, filmiki, czy dowolne inne formaty przez siebie wymyślone. Następnie, żeby pisali szczerze, jak im się podobało, jakie odczuwali emocje, czy zrealizowaliby jeszcze raz coś podobnego. Generalnie, nie narzucamy ani formy, ani treści, tylko prosimy o relacje ze zrealizowanych marzeń.

Następnie spośród wszystkich osób wybieramy grupę, którą zapraszamy do kolejnego etapu, w którym będą do zrealizowania nowe marzenia. I proces się powtarza. Ponownie z osób, które umieszczą relację na swoich profilach w mediach społecznościowych w drugim etapie, wybieramy grupę osób, która przejdzie do trzeciego etapu. W trzecim etapie są do zrealizowania marzenia, na które najwięcej osób czeka. Numerem jeden spośród marzeń jest skok ze spadochronem. Na drugim miejscu jest lot balonem. Są też inne atrakcje, na przykład wyprawy off-road, ale z doświadczenia wiemy, że największą popularnością cieszą się właśnie skok i lot. Dodam jeszcze, że spośród finalistów wybieramy trójkę zwycięzców, którzy otrzymują abonament na spełnianie marzeń. W Katalogu Marzeń, oczywiście. Zwycięzca otrzymuje roczny abonament, drugie miejsce – półroczny, a trzecie miejsce – kwartalny abonament.
Roczny abonament to 12 voucherów, drugie miejsce – 6, a trzecie miejsce to 3 vouchery na spełnianie marzeń.

Spełniają marzenia, dzielą się tym w mediach społecznościowych, ale co Wy z tego macie? Nie są to influencerzy. Jakie były założenia biznesowe na początku?

Zacznę od samego pomysłu, bo to dużo wyjaśnia. Pomysł miał charakter bardzo spontaniczny. Kiedyś w ramach spotkania poświęconego naszym projektom, działaniom marketingowym, budżetom, kosztom związanym z poszczególnymi działaniami, zadaliśmy sobie pytanie – co można zrobić, jakie działania podjąć, żeby przekierować pieniądze, które idą do dużych korporacji do Google’a, Facebook’a na coś mającego pozytywny efekt społeczny, a jednocześnie uzyskać efekt marketingowy. Efekt komunikacyjny, wizerunkowy, zasięgowy. Wcześniej myśleliśmy o projektach tzw. ambasadorskich, żeby rozbudować sieć ambasadorów w Katalogu Marzeń, ale nie mieliśmy precyzyjnej koncepcji, jak to zrobić, ale gdzieś to z tyłu naszej głowy było. W momencie, gdy myśleliśmy, jak przekierować te budżety, by było o nas słychać, dzięki tym nowym działaniom, wtedy jeszcze nie wiedziliśmy jakim, to tak od słowa do słowa w toku dyskusji wyszło, żebyśmy właśnie zaprosili ludzi, którzy by realizowali nasze atrakcje i publikowali relacje z ich realizacji w mediach społecznościowych.

To była pierwotna idea, a potem zaczęliśmy na niej budować i zastanawiać się, jaki zastosować mechanizm, żeby faktycznie relacje były publikowane. Żeby cel biznesowy, którym jest budowa komunikacji, budowa świadomości, po pierwsze produktu, takiego jak voucher na prezent w formie przeżycia. A po drugie budowanie świadomości, że Katalog Marzeń taki produkt oferuje, że jest firmą, której zależy na spełnianiu marzeń ludzi. Wizerunku pozytywnej firmy, tak to w największym skrócie określam. Żebyśmy mogli osiągać te cele, to potrzebne są zasięgi.

Zastanawialiśmy się nad mechanizmem, dzięki któremu te relacje by powstawały – nie lubię używać tu słowa konkursu, on co prawda ciśnie się na usta, chciałam powiedzieć mechanizm konkursu, ale chcemy to przeżyć jako akcje zarówno wizerunkową, marketingową, ale również społeczną, która daje coś pozytywnego ludziom. Powstał zatem mechanizm etapowy, gdzie na pierwszym etapie de facto „w ciemno” umożliwiamy spełnianie marzeń ludziom, licząc na to, że ludzie jednak są pozytywni, że jak umożliwimy im spełnienie marzenia, to podzielą się tym w mediach społecznościowych, a poza tym, że będzie im zależało, by przejść do kolejnego etapu i realizować następne marzenia.

I faktycznie to się sprawdziło. Nie wiedzieliśmy, czy tak będzie. Pierwszy etap był pilotażowy, na niewielką skalę, tylko w Warszawie. Wtedy do uczestnictwa zaprosiliśmy 60 osób. Już przy tej skali wszystkie nasze założenia zweryfikowały się pozytywnie, a tak naprawdę osiągnęliśmy więcej, niż zakładaliśmy. Efekt był oszałamiający. Zobaczyliśmy, że to nie jest zwykła akcja marketingowa, tylko, że jest to akcja społeczna, aktywizacyjna, promująca spełnianie marzeń i pozytywne podejście do życia.

Z tego co mówisz, to widzę, że zaprosiliście do współpracy nie mikroinfluencerów, ale nanoinfluencerów, którzy mimo że nie mają dużych społeczności, to też mają wokół siebie ludzi, którzy są Waszymi potencjalnymi klientami. Bo chyba każdy chce spełniać swoje marzenia?

Dokładnie tak. Nam zależało na autentyczności. Wyszliśmy z założenia, że zaproszenie „zwykłych ludzi” do akcji i nie narzucanie w żaden sposób formuły uczestnictwa w naszej akcji oraz żadnej formy relacji, jak ma wyglądać, pozwolą nam właśnie na pokazanie autentyczności. To też się w 100% sprawdziło. Filmiki, które dostaliśmy, zaangażowanie ludzie, którzy robili kubki, koszulki, czapeczki z naszym logo, malowali je sobie na policzkach – logo akcji „Chcę to przeżyć” czy Katalogu Marzeń, to było niezwykłe. Ja bym nie wpadła na taki pomysł przy współpracy z influencerami o większym kalibrze, a tu ludzie samodzielnie to wymyślili. Z takich ciekawostek, to w drugiej edycji dostaliśmy misia z logo „Chcę to przeżyć”, to było słodkie. Dostaliśmy bransoletki z hasłami akcji. To też było niezwykłe.

Pozwoliliście spełniać marzenia, o ile oczywiście jest to marzenie np. skok ze spadochronem dla osób, które nigdy tak naprawdę nie byłoby na to stać, bo to nie jest tania przyjemność. Więcej osób w tym samym budżecie, bo ja tu jednak myślę przez pryzmat biznesowy – przy mniejszym budżecie więcej osób miało fun.

Tak, dokładnie. Skok spadochronowy czy jazda gokartem, quadem, to nie są potrzeby podstawowe. Ludzie wolą wydać pieniądze na coś, co ma postać fizyczną, co będą mieć po zakupie, ale to się zmienia. Widzę bardzo silny trend w tę stronę, że coraz więcej prezentów jest kupowanych w formie przeżyć. Widzę to po wzroście Katalogu Marzeń w ostatnich latach, ale też obserwując w życiu prywatnym – na urodzinach u rodziny, znajomych, przyjaciół, jakie prezenty są wręczane. Coraz więcej jest prezentów niematerialnych i ludzie się z tego cieszą. Później opowiadają, jak było fajnie – na kolacji w ciemności, masażu czy podczas skoku spadochronowego.

Wrócę może do tego aspektu biznesowego. Na początku, podczas pierwszej edycji, nie zakładaliśmy sobie żadnego celu biznesowego. Nie zdefiniowaliśmy go dlatego, że był to unikalny pomysł w skali Polski, de facto nawet nie wiedzieliśmy, jaki cel liczbowy moglibyśmy sobie postawić. Co do kierunku działania, czyli świadomości rynku, na którym działamy oraz wizerunku Katalogu Marzeń, to wiedzieliśmy, że to chcemy osiągnąć, ale nie mieliśmy celu związanego z jakimś konkretnym zasięgiem, czy innymi znacznikami. Po prostu pomyśleliśmy, że brzmi to naprawdę fajnie i spróbujmy na wielką skalę i zobaczmy, co nam to da. Zobaczmy, czy to „zarezonuje” z ludźmi. Udało się, sprawdziło. Drugą, zeszłoroczną edycję, zrobiliśmy na większą skalę, zapraszając 600 uczestników.

W tym roku robimy podobnie, ale jakbyś zapytała mnie o cele biznesowe dla zeszłego i tego roku, to tutaj też nie mamy precyzyjnego wskaźnika. Mówię o tym dlatego, żeby oderwać się trochę od prowadzenia biznesu stricte przez liczby, wyliczając ROI, inne KPI dla każdego projektu, żeby na podstawie tych liczb podejmować decyzje, czy my dany projekt chcemy zrealizować, czy nie. W „Chcę to przeżyć” popatrzyliśmy tak, czy projekt jest spójny z naszą misją, czy on jest spójny z naszymi wartościami, czy on z całym naszym zespołem „rezonuje”, czy my wiemy, że to jest to, że tego typu akcja pozwoli nam iść w tym kierunku, w którym chcemy. Ale to wszystko bez precyzyjnego wyliczania ROI czy zwrotu z inwestycji w ten projekt.

Tak, cel biznesowy, który jest też trudny do oszacowania liczbami, to również budowanie społeczności, prawda? Tutaj jest świetny przykład, jak zebrać wokół siebie ludzi, zwłaszcza, jak przeglądałam wzmianki o „Chcę to przeżyć” w Internecie, to piękne były.

Tak, są po prostu niesamowite. To, o czym mówiłam, przerosło moje oczekiwania. Ludzie mówili, że akcja „Chcę to przeżyć” to petarda, że nic nie jest takie same w ich życiu, że mogli wrócić do marzeń z dzieciństwa i je zrealizować. Że mogli się zmobilizować, by już później na własną rękę spełniać w życiu marzenia. Tyle pozytywnych słów, tyle pozytywnych emocji, które dostaliśmy od uczestników akcji, to było niewyobrażalne. Nie wiem czy słychać, jak duży uśmiech mam na twarzy, ale za każdym razem, jak przypominam sobie to, co pisali, mówili nam uczestnicy akcji, to uśmiech na mojej twarzy się pojawia.

To jest naprawdę mega fajne, bo trudno jest zdobyć ludzi, którym się nie płaci, a którzy tak dobrze mówią. Bo ludzie na ogół dużo mówią, jak coś pójdzie nie tak. A tutaj feedback i wdzięczność są widoczne tak naprawdę przez cały rok. Na przykład hashtagi na Instagramie cały czas się pojawiają.

Tak, dokładnie. Niesamowite jest to, że mamy cały czas kontakt z uczestnikami. Oczywiście nie ze wszystkimi, ale najsilniejszy kontakt mamy z uczestnikami 3. edycji, finałów – to z nimi byliśmy w ramach akcji najdłużej. Zapraszaliśmy ich do nas. Dotychczasowe akcje kończyły się finałami na żywo, więc mieliśmy szanse spotkać się z uczestnikami. To wzmacnia relacje i w zasadzie sprawia, że staje się ona stała. Mam nadzieję, że będą one na długo. Co ciekawe, dwie uczestniczki akcji pracują dzisiaj w Katalogu Marzeń, co pokazało, że akcja jest dla nas również narzędziem rekrutacyjnym, co też było nieoczekiwane.

Co jeszcze daje nam społeczność? Różne pomysły na działania, które podsyłamy na grupę. Do każdej edycji akcji mamy osobną grupę, gdzie podsyłamy pytania i radzimy się uczestników akcji. Dla nas jest to bardzo cenne doświadczenie – dowiedzieć się, co o naszych pomysłach myślą osoby, które już nas lepiej znają. Myślę, że dla uczestników też jest to ciekawe doświadczenie, jeśli firma pyta ich o zdanie odnośnie nowych produktów i pomysłów.
Jeszcze w innej formie mamy kontakty z uczestnikami, na przykład teraz podczas uruchomienia 3. edycji. Uczestnicy poprzednich akcji promują sami kolejną edycję i zachęcają do wzięcia udziału swoich znajomych. Stali się de facto ambasadorami akcji, czyli wracamy do tego, o czym mówiłam na początku, gdzie chodziło nam o to, by taki program ambasadorski zbudować. Zrobiliśmy nawet więcej, bo to są ambasadorzy, ale tak jak powiedziałaś, również społeczność. To są ludzie, z którymi czujemy prawdziwą więź.

Tak, to jest w ogóle niesamowite, że Ci ludzie są cały czas z Wami. Aplikują, możecie się poznać, tak naprawdę to można porównać ich do pracowników z polecenia. A jak ich zapraszacie? Skąd ludzie dowiadują się o akcji? Jak ją promujecie?

Podstawowym kanałem promocji jest Facebook i Instagram. Nasze własne kanały w mediach społecznościowych. Promocja przebiega na zasadzie organicznej, ale również prowadzimy działania reklamowe, żeby zachęcić uczestników do wzięcia udziału w akcji. To jest pierwszy sposób. Drugi dzieje się w zasadzie samoistnie, gdzie uczestnicy poprzednich akcji udostępniają nasze posty lub sami piszą, że rusza kolejna edycja i zachęcają do udziału w niej. Zespół Katalogu Marzeń również udostępnia posty i promuje akcje. Zatem największym kanałem jest tzw. poczta pantoflowa.

W zeszłym roku prowadziliśmy też działania reklamowe na uczelniach. Duża część naszych uczestników to studenci. Nie działamy bardzo silnie, bo taka też była idea, żeby nasz budżet marketingowy nie szedł w stronę Facebook’a i Google’a, ale w kierunku umożliwiającym realizację marzeń. Akcja marketingowa nie ma aż tak ogromnego zasięgu, nie jest też aż tak kosztowna, jednak osiągamy efekt – kilka tysięcy zgłoszeń. I ponownie będziemy mieć kłopot, jak tu wybrać 600 uczestników? Zgłoszenia są bardzo sympatyczne i trudno dokonać wyboru, to jest nasz największy ból i największe wyzwanie. Na każdym etapie, gdzie później z 600 trzeba wybrać 200, a następnie 30, nie można wybrać wszystkich i to jest dla mnie największy dyskomfort, ale niestety nie można inaczej.

Tak, ja rozumiem te emocje – jak tu się przygotować, żeby wygrać, co zrobić, by przejść do kolejnego etapu? Moja koleżanka rok temu brała udział. Znajomy z Krakowa też słyszał o tym, więc jest o tym głośno. A czy te akcje jakoś się przełożyły na sprzedaż?

Jestem przekonana, że tak. Jeśli chodzi o konkretne liczby, to ciężko jest to zweryfikować. Jesteśmy w stanie sprawdzić, jaka część uczestników jest również naszymi klientami, zakładając, że posługują się tymi samymi adresami mailowymi. Moglibyśmy to zweryfikować, ale nie o to chodzi. Dzięki temu, że uczestnicy publikują w swoich mediach społecznościowych relacje z akcji, docierają do innych osób, które dowiadują się o naszej ofercie. I te osoby mogą stać się naszymi klientami. I to już jest bardzo trudno zmierzyć.

Z roku na rok rośniemy, mam na myśli przychody i zestawiając to z budżetem marketingowym, widzimy tu pozytywną tendencję. Wzrost jest szybszy niż zakładaliśmy. Tak było w poprzednich latach i mam nadzieję, że tak samo będzie w tym roku. Koszty pozyskania klientów spadają, „powracalność” klientów rośnie. Może trudno jest dokładnie zmierzyć, jaki wpływ ma na to akcja „Chcę to przeżyć”, ale jestem przekonana, że jest to wpływ znaczący.
To, co jesteśmy w stanie zweryfikować liczbowo, to zasięgi akcji. Prosimy uczestników, żeby przy relacjach dołączali hasztag akcji #chcętoprzeżyć oraz #katalogmarzeń. Dzięki temu, korzystając z Brand24, jesteśmy w stanie sprawdzić do jakiej liczby osób docieramy. W zeszłym roku był to około 1 mln osób. To musi działać. Ogólny wzrost biznesu również jest potwierdzeniem, że to ma sens.

Ja nie traktuję tej akcji jako sposobu na pozyskanie klientów. Nie mam intencji, by precyzyjnie sprawdzać, jak akcja przyczyniła się do wzrostu sprzedaży. Zależy nam, by rozwijać biznes w sposób społecznie odpowiedzialny. Szukamy sposobów, by oddziaływać pozytywnie na różne społeczności wokół nas. „Chcę to przeżyć” jest naszym największym działaniem, ale nie ograniczamy się tylko do tej akcji.

A co jeszcze?

A właśnie, w zeszłym roku w okresie świątecznym mieliśmy akcję z fundacją Mam Marzenie, która spełnia marzenia chorych dzieci. Akcja polegała na tym, że za każde zamówienie last minute (zamówienie w formie vouchera elektronicznego w formie pdf) na konto fundacji naliczaliśmy 5 zł. Jesteśmy teraz w fazie zamykania tej współpracy, zachęcam do obserwowania naszych profili w mediach społecznościowych, na dniach będziemy publikować informacje o efektach akcji.

To fajnie się łączy. Mówicie o akcji spełniania marzeń i fundacji, która pomaga spełniać marzenia. Można połączyć działania wizerunkowe, contentowe, pod SEO i social media. Można inwestować nie tylko w reklamę, tylko działać. Trzeba mieć pomysł i czas. Super, że jako firma potraficie wymyśleć takie rzeczy, bo to jest niekonwencjonalne. Nie jest to typowy konkurs czy aplikacja. Proste a skuteczne.

Tak, ja jestem przeszczęśliwa, że ta rozmowa, do której nawiązywałam na początku, miała miejsce. Podeszliśmy do tego z otwartymi głowami. Padały różne pomysły, nie wszystkie wydawały się dobre. Otwarte podejście oraz połączenie biznesu z czymś pozytywnym dla ludzi – udało się. Ważne jest, by siadać czasami z otwartą głową i po prostu rozmawiać. Pozwalać rozmowie, by schodziła na boczny tor. Tamto spotkanie to nie były warsztaty poświęcone temu, by wymyślić coś nowego. To była zwykła, cotygodniowa rozmowa, status marketingowy. Pojawił się pomysł, daliśmy mu czas, pozwoliliśmy odejść od standardowej agendy i przerodził się w coś fajnego. Otwartość na tego typu sytuacje – u nas zaprocentowała.

Pokazuje to też kreatywność zespołu, otwartość, gdzie nie wszędzie jest na to czas, chęć i przestrzeń. Mam jeszcze jedno pytanie, jak jest duża społeczność, jest zawsze ryzyko kryzysu. Zawsze znajdą się ludzie, którzy chcą bojkotować. Mieliście jakąś poważną sytuację, że komuś coś się nie podobało i buntował wszystkich?

Nie. Dla mnie jest to niezwykłe, że przy takiej liczbie osób i złożoności projektu, nie mieliśmy żadnej poważnej sytuacji kryzysowej. Zdarzały się jakieś uwagi, pytania, dlaczego tylko skoki są dostępne w tym terminie, że odwołali mi lot paralotnią, a ja w innym terminie nie mogę itp. Lot paralotnią akurat jest uzależniony od pogody, więc takie rzeczy się zdarzają. Pewne narzekania i komentarze się zdarzały, ale to nic groźnego, samo życie. Nie mieliśmy żadnej, większej sytuacji kryzysowej, mam nadzieję, że tak dalej będzie.

Wydaje mi się, że wiem, z czego to się bierze. Kluczem do sukcesu jest proces przyjmowania uczestników do akcji. Zdradzę troszeczkę, jakimi kryteriami się kierujemy. Wśród nich jest spójność z naszymi wartościami, z pozytywnym podejściem do życia. Szukamy ludzi, którzy są pozytywni, którzy na swoich profilach w mediach społecznościowych piszą o rzeczach sympatycznych. O tym, że coś im się miłego zdarzyło. Posty są takie, że ludzie doceniają rzeczy, a nie, że coś piętnują, marudzą czy wywołują konflikty. Myślę, że to jest kluczem do sukcesu.

Dobre podejście. Też się o tym mówi, żeby patrzeć na takie rzeczy, zatrudniając pracowników. Jeśli masz jakieś wartości, to żeby ludzie myśleli podobnie, żeby to samo cenili, to samo było dla nich ważne. Tutaj to się sprawdza.

Dokładnie tak. Patrzymy, czy ludzie są uśmiechnięci, radośni, czy robią coś dla innych. To jest klucz to tego, że społeczność funkcjonuje wokół Katalogu Marzeń. Ludzie czują, że mają dużo ze sobą wspólnego.

I chcą. Są otwarci na ludzi, doświadczenia. Jak przeglądałam zdjęcia z „Chcę to przeżyć”, to widziałam emocje na twarzach ludzi skaczących ze spadochronem. I ja, która mogę ewentualnie przeżywać masaż, a wyobrażam sobie siebie skaczącą, to aż mam łzy w oczach. Myślę sobie „Kurcze, to musi być naprawdę super”. Zaraz potem pojawia się strach, ale wywołuje to niesamowite emocje i chęć spróbowania. Może kiedyś się odważę, a raczej na pewno, bo już siebie przekonałam, tylko muszę jeszcze rękę wyleczyć. Zatem akcja działa. Podsumowując, powiedz proszę, czego nauczyła Cię ta akcja oraz o czym należy pamiętać budując społeczność wokół biznesu opartego na sprzedaży?

Najważniejsza rzecz to, że warto podejmować działania, których nie mamy wyliczonych biznesowo. Nie mamy pewności, czy one nam się zwrócą. Podejmujemy ryzyko biznesowe, ale w sytuacji, kiedy wiemy, że nasze działanie jest spójne z naszą misją, wizją i wartościami, to warto. Można się zabezpieczyć, robiąc np. pilotaż czy testy na inną skalę. Jeśli wierzymy w to, co wymyśleliśmy, to spróbujmy. Dajmy sobie szansę, by sprawdzić czy nasz pomysł ma sens.

Pod kątem budowy społeczności, powtórzę słowo, które już padło – autentyczność. To jest clue, żeby wszystko było autentyczne – komunikacja, mechanizm. Zależało nam, by każdy, kto się do akcji dostanie, miał korzyści dla siebie. Zaufaliśmy, że ludzie, których zaprosiliśmy do akcji, faktycznie relacje opublikują. Mieliśmy lekkie obawy, że ludzie zainteresują się akcją, a potem nie będą zainteresowane publikacją ich realizacji w mediach społecznościowych. Pomimo obaw, zdecydowaliśmy się akcję przeprowadzić. Zaufaliśmy, że ludzie będą dobrzy, pozytywni, że opublikują relacje.
Podsumowując: autentyczność obopólna – dla społeczności i dla firmy oraz zaufanie do ludzi. To są najważniejsze elementy.

Super, trzymam kciuki za ten rok. Jest to naprawdę inspirujące. Ja też ostatnio nakierowuję się na przeżywanie, na odrzucanie rzeczy. Może nie radykalny minimalizm, zero, eko i bio, ale na skupianie się na byciu. Spełnianie marzeń jest fajne. Trzymam kciuki za tą i kolejną edycję. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dzięki wielkie za rozmowę i trzymanie kciuków. Mam nadzieję, że dzięki temu podcastowi też pozyskamy kilku nowych uczestników. Serdecznie zapraszam. Jak to mówią uczestnicy, jest to akcja zmieniająca życie na lepsze.

Tak, właśnie. Też przełamanie barier. Ja na pewno podlinkuję do mediów społecznościowych, w notatkach powrzucam zdjęcia, żeby było czym się zainspirować. Też zachęcam, bo po zdjęciach i Twoich opowieściach wiem, że to jest super. Jeszcze raz dziękuję za rozmowę. Trzymaj się.

Dzięki.

 

Rubryka z ogłoszeniami 🙂

Po pierwsze chciałam przypomnieć, że wraz z rozliczeniem rocznym możemy przekazać 1% naszego podatku na osoby, którym ten mały procencik może uratować życie lub poprawić jego przeżywanie. Ja wiem, że Ty to wiesz, ale przypomnieć nie zaszkodzi. Jeśli nie masz pomysłu na kogo przekazać ten 1% to w notatkach do tego odcinka podpowiadam komu możesz pomóc. 1% to tak niewiele, a jednak bardzo wiele!

  • Fundacja “Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci” KRS 0000287982
  • Fundacja Spełnionych Marzeń pomagająca dzieciom chorym onkologicznie KRS: 0000128832
  • Rehabilitacja nastoletniego Nataniela, który wygrał walkę z rakiem
    KRS: 0000037904 Cel szczegółowy: 1%: 34213 Słomski Nataniel

Po drugie jeśli słuchasz podcastów, a domniemam, że tak (no, bo w końcu mnie słuchasz teraz) to fajnie jeśli podzielisz się tą swoją aktywnością z innymi. Trwa akcja #wiosenneprzebudzenie #sluchampodcastow mająca na celu promocję podcastów!
Po trzecie wraz z magazynem Marketer+ szerzymy wiedzę o podcastach w biznesie! Zarówno na stronie internetowej magazynu, jak i w wydaniach drukowanych będą ukazywały się moje artykuły o tym dlaczego podcast i biznes idą w parze 🙂 Rzecz jasna zachęcam do czytania.

Jeśli działasz w Internecie to zapewne słyszałeś o WordPressie. Albo o sklepie na WordPressie, albo o stronie czy blogu na WordPressie. To taki cms do zarządzania treścią, który z jednej strony jest prosty i daje ogromne możliwości, z drugiej strony to jego ogromna wada – łatwo przesadzić z wykorzystywaniem owych możliwości.

Dziś z moim gościem Piotrem Całką porozmawiam o … WordPressie rzecz jasna. To poniekąd będzie część cyklu “Na czym postawić sklep internetowy?” jednak wychodziliśmy też poza tematy e-commerce i rozmawialiśmy ogólnie o tej platformie.

 

 

 

Przeczytaj transkrypcję odcinka “Strona i sklep na WordPressie – nie taki diabeł straszny” tutaj >>

 

W podcaście “Strona i sklep na WordPressie – nie taki diabeł straszny” poruszyliśmy m.in. takie tematy jak:

  • Sklep na wordpressie czy na woocommerce? Jaka nazwa jest poprawna?
  • WordPress to open source, podobnie jak Magento i PrestaShop. Jakie są różnice między tymi oprogramowaniami?
  • Dlaczego nie jakieś rozwiązanie Saas typu Shoper czy Shoplo?
  • Jak szybko możemy postawić sklep na WordPressie?
  • Czy wtyczki do WordPressa są bezpieczne?
  • Jak dbać o bezpieczeństwo witryny?
  • Ile kosztuje stworzenie sklepu na Woocommerce?
  • Jak wybrać osobę, która naprawdę zna się na WordPressie?
  • Dla kogo Woocommerce nie jest?
  • Czy wordpress nie jest dla dużych sklepów?
  • Na co zwracać uwagę przy wyborze szablonów?
  • Ile kosztuje sklep na WordPressie?
  • Czego warto się samemu nauczyć chcąc otworzyć sklep na wordpressie?
  • Czy aktualizacje są niebezpieczne?

strona i sklep na WordPressie

Wtyczki WordPress  dla twórców kursów online:

zalety WordPressa:

  • mniej wymagający od Magento
  • to także platforma blogowa
  • w porównaniu do rozwiązań SaaS jak np. Shoper, ma społeczność ludzi, która rozwija platformę, ponadto nie wiąże nas z dostawcą
  • łatwiej znaleźć kompetentnych programistów niż od Magento czy PrestaShop
  • pozwala na dostosowanie sklepu do naszych potrzeb praktycznie bez ograniczeń (pomijając rzecz jasna finanse)
  • pozwala na dużą elastyczność rozwoju sklepu
  • niska bariera wejścia, możemy praktycznie sami postawić sklep na WordPressie

WordPress wady także ma i to nawet kilka. Takie najpopularniejsze jakie znam:

  • łatwo nauczyć się WordPressa i stać się “specjalistą”
  • częste aktualizacje wtyczek przez co jeśli ktoś sam się boi to musi mieć pomoc do tego
  • podobno mniej bezpieczny od innych platform – czy to plotki to nie wiem, ale słyszałam tak i czuję się w obowiązku ostrzec

O czym pamiętać mają sklep lub stronę na WordPressie

  • regularne backupy
  • kopia zapasowa sklepu na innym serwerze, pod adresem ukrytym przed Google
  • robienie wszelkich zmian i aktualizacji na testowej wersji strony lub sklepu
  • nie instaluj gotowców do zabezpieczeń

Spotkania WordUp w Warszawie

Piotr Całka na Linkedin
InspireLabs
Sitecare.pl – opieka nad stronami i sklepami na WordPressie

Ogrom informacji, które pewnie ułatwią Wam podjęcie decyzji w wyborze oprogramowania do sprzedaży on-line lub stworzenia strony firmowej czy bloga. Z własnego doświadczenia polecam WordPressa w 100% do odpalenia bloga lub właśnie strony, jednak przy sklepie przeanalizowałabym kilka rzeczy, jak np. wielkość sprzedaży, czas na wdrożenie, możliwości finansowe na późniejsze aktualizacje i zmiany. Warto przegadać to ze specjalistą. Ja miałam kilka wdrożeń stron i sklepów na WordPressie (znaczy koordynowałam je) i zawsze rozważam to rozwiązanie.

Jeśli interesują Cię też inne platformy do e-commerce to przesłuchaj odcinki:

Mam nadzieję, że spodobał Ci się ten odcinek. Zapraszam Cię do wysłuchania innych odcinków. Będzie mi tez ogromnie miło za recenzję na iTunes (poniżej tłumaczę jak ją dodać). Jeśli chcesz abym od czasu do czasu podzieliła się z Tobą jakimś fajnym artykułem lub przemyśleniami to zapisz się do newslettera. Moim zdaniem warto! 😉
A tymczasem trzymaj się ciepło i do usłyszenia!

 

 

Skąd możesz pobrać podcast Firma On-line?
Podcast dostępny jest :

Zapisz się także na mój newsletter by być na bieżąco, a przy okazji otrzymać fajne prezenty.

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Oceń podcast Firma On-line >>

  • użytkownicy systemu IOS – iPhone, iPad i komputery Mac – wejdź do iTunes i kliknij w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Windows – zainstaluj na swoim urządzeniu aplikację iTunes, kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!
  • użytkownicy systemu Android – wejdź do Google Play, pobierz aplikację Apple Music i kliknij w niej w sklep, tam wyszukaj FiRMA ON-LINE. Możesz ocenić dodając gwiazdki, a także zostawiając komentarz. Dziękuje!

——————————————————————————

Transkrypcja odcinka Strona i Sklep na WordPressie – nie taki diabeł straszny

 

Cześć! Bardzo się cieszę, że znalazłeś tak szybko czas na rozmowę ze mną. Powiedz proszę na początku coś o sobie, nim przejdziemy do tego, o czym chcemy dziś rozmawiać.

Cześć! Dzięki za zaproszenie! Nazywam się Piotr Całka. Od 12 lat jestem profesjonalnie związany z digital marketingiem. Tak naprawdę swoją historię obejmującą projekty, strony internetowe, zacząłem dużo wcześniej. Dzisiaj sobie to podsumowałem, to ponad 20 lat temu wykonałem pierwszą stronę na swoje własne, prywatne potrzeby. Tak się zaczęła historia. Chciałem promować sport, który mnie interesował – rajdy samochodowe. Stworzyłem prostą stronę w HTML-u, patrząc z obecnej perspektywy to było w starej technologii. Działała. Tak w sumie temat mnie pochłonął. Tę stronę rozwijałem przez kilka lat w różnych kolejnych odsłonach, kolejnych technologia. Doprowadziło mnie to do tego, że profesjonalną przygodę zacząłem na trzecim roku studiów, gdzie miałem trochę przestrzeni. Poza godzinami szkolnymi mogłem zacząć pracować. Dostałem pracę w firmie, która postanowiła się rozwinąć o sklep internetowy. To było 12-13 lat temu. Od 2015 roku jestem związany z Inspire Labs, czyli software housem, który dość mocno specjalizuje się w WordPressie. Jestem prezesem i odpowiadam za rozwój tej firmy.

O WordPressie poniekąd chcę porozmawiać. I o sklepach internetowych. Sklep na WordPressie czy sklep na WooCommerce? Jaka jest poprawna nazwa?

To zależy. Zarówno jedna, jak i druga jest poprawna. Sklep na WooCommerce jest bardziej konkretną nazwą określającą moduł, na którym zbudowaliśmy nasz sklep. Można postawić sklep na WooCommerce, czyli konkretnie na wtyczce. To jest moim zdaniem moduł, a nie wtyczka. Wtyczka określa małe rozwiązania. To jest potężny moduł, który pozwala na wiele możliwości. Możemy też postawić sklep na WordPressie, wykorzystując Digital Downloads czy wtyczkę do formularzy – Gravity Forms. Można skonfigurować płatności online i można z powodzeniem sprzedawać. Zarówno jedno, jak i drugie określenie jest poprawne. Sklep na WooCommerce określa konkretnie, że stworzyliśmy sklep oparty o commerce.

OK. Musimy mieć WordPressa. On jest bazą, tak? Później wybieramy czy to będzie WooCommerce, czy coś innego tak?

Tak. WordPress jest bazą. Już dawno przestał być systemem blogowym. Teraz jest to framework tworzenia różnych rozwiązań. Równie dobrze można postawić bloga na WordPressie, ale pozwala on teraz na dużo więcej. WordPress jest bazą. Do niego dodajemy WooCommerce. Dzięki temu mamy tam sklep.

W swoim podcaście miałam dwie rozmowy – o Magento i o Preście. To są duże rozwiązania, prawda? Mówię na to kobyły. WordPress jest dla mniejszych. Mógłbyś powiedzieć czym on się różni od innych? To jest open source. Czym się różni od Presty, od Magento?

Ty mówisz kobyły, ja mówię kombajny. Łatwiej będzie mi porównywać do Magento. O Preście mam mieszane uczucia, więc nie będę się wypowiadał. Widzę dwa główne rozwiązania – Magento i WordPress z WooCommerce. Samo Magento, tak samo jak Presta, to są rozwiązania typowe dla e-commerce. Typowe pod stworzenie sklepu. Jeśli chcemy stworzyć tylko sklep, to możemy się na tym oprzeć. Są to jednak bardzo rozbudowane rozwiązania. Szczególnie Magento. To jest kombajn, który pozwala na bardzo dużo, ale też dużo wymaga. Dużo wymaga, jeśli chodzi o obsługę, zasoby czy rozwój. Na pewno łatwiej znaleźć deweloperów, którzy są w stanie stworzyć coś sensownego na WordPressie. Sam WordPress jest rozwiązaniem, które pozwala zainstalować moduł WooCommerce, ale pozwala też na dużo więcej. Pozwala stworzyć bardziej rozbudowany ekosystem, który można rozwijać w różnych kierunkach. Łatwiej iść w kierunku platformy e-learningowej, strony contentowej.

Często i gęsto jestem pytana o to, na czym postawić sklep internetowy. Po wstępnych pytaniach wiem, że Magento czy inne większe rozwiązania odpadają. Do głosu dochodzi WordPress z WooCommerce albo rozwiązania SaaS-owe typu Shoper czy Shoplo. Co twoim zdaniem jest główną różnicą, która przemawia za WordPressem? Dlaczego to polecać?

WordPress to społeczność. Społeczność tysięcy, może nawet milionów, miłośników, deweloperów, użytkowników platformy, którzy dbają o jej rozwój. Tworzą rozszerzenia, rozwijają system korowy. To jest potężna siła, która sprawia, że ta platforma żyje, rozwija się, jest na czasie. W wielu przypadkach wyprzedza te saasowe rozwiązania, które są. One są dobre do pewnych rozwiązań, pewnych zastosowań. W sytuacji, kiedy chcemy bardzo szybko uruchomić sklep, praktycznie od ręki, to możemy wejść na taką platformę i zacząć sprzedawać. W ciągu kilku godzin skonfigurować sobie sklep i zacząć działać. Musimy mieć świadomość, że bazując na takim rozwiązaniu, jesteśmy mocno uwiązani. Jesteśmy związani z dostawcą, który tworzy takie rozwiązanie. Jesteśmy zależni od tego jakie rozszerzenia dostawca nam udostępni, jakie opcje konfiguracji czy kastomizacji pod nasze potrzeby. Jeżeli chcemy mieć dużą swobodę i elastyczność rozwoju naszego sklepu, chcemy testować różne możliwości marketingowe czy opcje sprzedaży, które są bardziej unikalne, to zdecydowanie rekomenduję pójście w WooCommerce. Chociaż awaria wejścia tez jest niewielka. Można sobie postawić sklep samodzielnie. Wymaga to więcej determinacji niż korzystanie z platformy saasowej, jednak jest to możliwe. Można w ten sposób zacząć sprzedawać, nie wierząc się z jednym dostawcą. Pracując na WordPressie, możemy korzystać z siły społeczności, ta, która tworzy masę rozwiązań, dodatków, które często możemy mieć dostępne za darmo lub płacąc licencje za aktualizację. Dostajemy rozwiązanie takie, jak konkretnie potrzebujemy. Często bardzo unikalne.

Wspomniałeś o tym, że na tych gotowych rozwiązaniach możemy mieć sklep bardzo szybko. Ile trzeba szacować czasu na średnio skomplikowany czy wymyślny sklep internetowy na WooCommerce?

Nie ma złotego środka. Jeśli mówimy o współpracy z firmą, to zdarza się, że sklep można postawić w tydzień. Jeśli obie strony są zdeterminowane. Jak dokładnie określimy co ma powstać i nie tworzymy interakcji rozwojowych. Często okazuje się, że jak stworzymy prototyp, to powstają nowe przemyślenia. Nasz klient dochodzi do wniosku, że może warto spróbować dodatkowo nowe rozwiązanie. W trakcie developmentu czy konfiguracji proponujemy takie rozwiązanie. Dojście do finalnego efektu zajmuje trochę więcej czasu. W miesiąc można postawić taki sklep. To też jest taki czas, gdy inwestor może podpisać odpowiednie umowy z firmą oferującą płatności online czy z firmami przewozowymi. Trzeba liczyć na to około miesiąc czasu.

Czy ja dobrze mówię, że WooCommerce jest o tyle fajną platformą, że można na niej wszystko? Spotkałeś się z takimi życzeniami, marzeniami klienta, który zdecydował się na WooCommerce, bo inne platformy nie dawały mu funkcjonalności? Klientem, który usłyszał, że na WooCommerce można to zrobić? Miałeś doświadczenie, że czegoś się nie dało zrobić?

W dużym stopniu tworzymy dedykowane rozwiązania, więc często mówimy, że wszystko się da, tylko jest to kwestią czasu i budżetu. Z naszej perspektywy dla firmy, która zajmuje się developmentem tego typu rozwiązań, wszystko jest możliwe. Nie zawsze jednak jest to opłacalne. Zdarzają się pomysły, gdzie oczekiwania są specyficzne. Z tego powodu ilość pracy potrzebna na wykonanie takiego rozwiązania jest bardzo duża. Taką potrzebę można zaspokoić gotową wtyczką, której licencja kosztuje kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, a mamy praktycznie to samo. W 90% najczęściej spełnia oczekiwania. Dużo rzeczy jest możliwe. Tę platformę można mocno zcustomizować. Nie zawsze jednak jest to opłacalne. Warto skorzystać z gotowego rozwiązania, które można mieć od ręki.

Jeżeli chodzi o wtyczki, to często spotykam się z taką opinią, zwłaszcza od zwolenników Magento, Presty i innych rozwiązań, że wtyczki do WordPressa są bardzo zdradliwe. Czasem twórca takiej wtyczki albo jej nie aktualizuje, albo ją sprzeda komuś i ten ktoś zrobi tam dziury. Przez te dziury ktoś się włamie. Są zdradliwe pod kątem aktualizacji – tam gdzie jej nie ma, to mogą zagrozić bezpieczeństwu danych w sklepie. Można się od tego uchronić? Są jakieś sposoby na to?

Oczywiście, że można się uchronić. Ten problem dotyczy nie tylko WordPressa. Tak samo dotyczy to Presty i Magento. Dzieje się tak w miejscach, gdzie społeczność tworzy rozwiązania. Do WordPressa tych rozwiązań jest zdecydowanie najwięcej. Z tego powodu trafiają się czarne owce. Warto zwrócić uwagę na to, kto stoi za danym rozwiązaniem. Czy dana wtyczka jest aktualizowana, czy autorzy udzielają się na forum supportowym. Jeżeli jest to komercyjne rozwiązanie, to też czy firma jest wiarygodna, czy widać, że udziela się w społeczności?
Skoro bierzemy coś od społeczności, to też społeczności też chcemy dać coś od siebie. W naszej bliźniaczej spółce w WP Desk-u zespół praktykuje godzinę dla WordPressa lub dzień dla WordPressa. W tej spółce mamy taką regułę, gdzie każdy z pracowników zespołu daje coś od siebie społeczności. To nie jest unikalne podejście, bo wiele firm, które opierają się na WordPressie, chce dawać coś społeczności. Korzystając z tego typu rozwiązań czy ofert firm tego typu, możemy mieć pewność, że rozwiązania są sprawdzone. Jeżeli firma dała ciała, sprzedała swoją wtyczkę, z której korzystają tysiące użytkowników, komuś kto ją później zhakuje, to sam się spali na rynku. Warto korzystać z rozwiązań tworzonych przez tych, którzy dają coś od siebie społeczności. My w Inspire Labs udzielamy się mocno w organizowaniu WordUp w Warszawie. Dzielimy się swoją wiedzą. Nasi pracownicy występują w różnych miejscach, na różnych WordUpach. Staramy się dzielić wiedzą, którą budujemy u siebie. To jest nasz wkład do społeczności.

Też występowałam na jednym WordUpie 🙂 Tam się zresztą poznaliśmy! W Warszawie.
To jest tak samo jak z szablonami do WordPressa. Też trzeba patrzeć, kiedy ostatnio szablon był aktualizowany, czy na komentarze pod tym szablonem, czy twórca się wypowiada i odpowiada na pytania. Są te same zasady.

Dokładnie tak. To samo dotyczy wtyczek i motywów. Ta sama zasada. Warto korzystać ze sprawdzonych rozwiązań. Nie ważne czy one są darmowe, czy komercyjne. Warto sprawdzić autorów. Kto stoi za danym rozwiązaniem, czy się udziela, czy nadal wspiera to rozwiązanie? Czy testuje je na bieżąco z nowymi wydaniami WordPressa, czy WooCommerce? To nam pokaże, czy dane rozwiązanie jest warte naszej uwagi. Na pewno nie warto dać się omamić fajnymi marketingowymi hasłami, że dane rozwiązanie potrafi wszystko. Warto sprawdzić. W szczególności kiedy mamy już działają sklep i chcemy rozszerzyć go o dodatki. Warto na wersji testowej sklepu przetestować wtyczkę i zobaczyć czy takie rozwiązanie nie obciąża za bardzo działania sklepu, czy nie wchodzi w konflikt z innymi mechanizmami, które działają? Dopiero kiedy sprawdzimy daną wtyczkę lub motyw, to instalujemy go na naszym realnym sklepie, który zarabia.

WordPress jest znany z tego, że jest platformą blogową. Teraz jest już popularny jako platforma sprzedażowa, ale wiele osób kojarzy go z blogami. Teraz wiele blogerów tworzy różnego rodzaju produkty, kursy online. Czy można stworzyć na WordPressie własną platformę do sprzedaży kursu online? Coś takiego jak są zewnętrzne, dostępne też w systemie SaaS. Czy tylko da się zrobić sklep z produktami – kup, włóż do koszyka? Czy da się sprzedawać kursy online? Jak wygląda funkcjonalność do kursów online, czyli dostęp w określonym czasie?

Da się. Jest sporo ciekawych rozwiązań. Przyznam, że w praktyce złożyło się, że nie mieliśmy okazji żadnego z nich sprawdzić. Nie mogę się wypowiadać w 100% wiarygodnie, ale myślę, że warto rozważyć LearnDash. To są wtyczki, które mocno się rozwijają i pozwalają na wiele. Mając swój blog i pisząc posty, możemy niewielkim nakładem sił stworzyć platformę do sprzedaży kursów online. Nie tylko kursów online, bo rozwiązań jest dużo. Można stworzyć system rezerwacji, na przykład wizyt. Reklamujemy swoją firmę, gabinet kosmetyczny. Reklamujemy go poprzez content marketing, tworzymy bloga. Uznajemy, że warto by było dać klientom możliwość rezerwowania wizyt. W WordPressie można stworzyć coś takiego, czyli system rezerwacji wizyt. Mogą to być rezerwacje noclegów. Możliwości jest dużo. Często jest tak, że jest pomysł od klienta. Szukamy rozwiązania. Okazuje się, że ktoś już wcześniej na to wpadł. Jest rozwiązanie, z którego możemy skorzystać przynajmniej w jakiejś części. Możemy uniknąć niepotrzebnej pracy tworzenia wszystkiego od podstaw.

Fajnie. Nie wiedziałam, że są wtyczki do e-learningu. Myślałam, że trzeba kodować wszystko od początku. Zwykle to na co wpadniemy, ktoś już wcześniej wymyślił. Tak tutaj też jest. Mówiliśmy o dziurach przy wtyczkach i bezpieczeństwie. Jakie macie sposoby na uchronienie się przed atakami? Załóżmy, że coś nie jest zaktualizowane, pojawia się dziura w systemie i jest możliwość ataków. Czy macie sprawdzone sposoby jak zwiększyć bezpieczeństwo? Zawsze może coś się wydarzyć.

Zawsze może się coś wydarzyć, więc warto się upewnić, że firma hostingowa dba o backupy. Bardzo się cieszę, że zadałaś to pytanie. Dwa miesiące temu uruchomiliśmy markę dedykowaną tym tematom. Marka SiteCare, która zajmuje się wsparciem sklepów WooCommerce i stron na WordPressie. Postanowiliśmy stworzyć dedykowaną markę, aby skoncentrować w ramach jednego zespołu te kompetencje, które rozwijaliśmy u nas już od dłuższego czasu. Wielu klientów potrzebuje wsparcia. Została stworzona strona i trzeba się nią regularnie opiekować. Można to robić samodzielnie. Warto zadbać o wersję testową sklepu czy strony, czyli kopia działającej strony na adresie ukrytym przed Googlem typu beta. Zabezpieczonym w ten sposób, aby roboty, wyszukiwarki nie zaindeksowały naszej skopiowanej strony. Prowadzenie wszystkich działań na tej kopii, czyli wprowadzenie nowych aktualizacji, instalowanie wtyczek, wymiana motywu. Wszystko powinno być tworzone na wersji testowej. Jeżeli po wprowadzeniu danego rozwiązania, przetestowaniu czy wszystkie mechanizmy działają poprawnie, i jesteśmy pewni, że nowe rozwiązanie nie zaburzyło tego, co działało OK, to możemy je powtórzyć na wersji produkcyjnej dostępnej dla klientów. Jeżeli chodzi o techniczne zabezpieczenia, to możliwości jest sporo. Nie chciałbym wchodzić w technikalia.

Może być zbyt nudno 😉

Jedna rzecz, przed którą chciałbym przestrzec – nie instalujcie gotowców do zabezpieczeń typu Wordfence. Nie ma gotowców, które zabezpieczą nam stronę. Były przypadki, gdzie takie gotowce same w sobie zawierały dziury bezpieczeństwa. Zamiast nas chronić, sprawiały pozorne uczucie zabezpieczenia, a tak naprawdę nie zabezpieczały strony tam, gdzie powinny.

Dobrze, że o tym mówisz, bo to jest bardzo ważne. Zwłaszcza jak ktoś się nie zna, to łatwo można przekonać do takich rozwiązań. Ktoś może się nadziać.

Odnośnie programowania i tworzenia stron na WordPressie – nie raz spotkałam się z ogromnym rozstrzałem cenowym. Spotkałam się z tym, że ktoś zaproponował zrobienie sklepu na WordPressie za tysiąc złotych, ktoś inny za 5 tysięcy, a był ten sam brief.
Wordpressa może nauczyć się każdy. Jak rozpoznać czy ktoś się zna naprawdę na tym co robi i można mu zaufać? Czasem warto zapłacić więcej, ale mieć pewność, że wszystko zostanie wykonane jak najlepiej. Jednak jak się nie znamy na tym, to trudno to rozpoznać. Czym się kierować wybierając firmę lub osobę, która zna się na WordPressie?

To trudny temat. Trudno dać receptę. Z mojej perspektywy – osoba czy firma tworząca projekty na WordPressie jest bardziej konsultantem niż programistą. Ważne jest w jaki sposób komunikujemy się z tą osobą. Czy ta firma lub osoba nas słucha i proponuje swoje rozwiązania, a nie ma jednej sprawdzonej metody na wszystko, to dobrze. Ostrzeżeniem może być, kiedy ktoś ma jedno rozwiązanie i tylko na nim bazuje. Na przykład zestaw wtyczek do zabezpieczenia to Wordfence i to wszystko. Bardzo często jest tak, że wiele zależy od sytuacji. Brief jest briefowi nierówny i każdy trzeba przeanalizować w indywidualny sposób. Warto zwrócić uwagę na doświadczenie wykonawcy – jakie projekty wykonał wcześniej. Na pewno warto z tą osobą porozmawiać o tym i posłuchać o jego doświadczeniach. Nie zawsze portfolio widoczne na stronie internetowej jest czymś, co dana osoba lub firma może wykonać. Często nie można chwalić się wykonanymi projektami. Często mamy w umowach zastrzeżenie, że na stronie internetowej nie możemy publikować informacji. W rozmowach indywidualnych z klientem możemy, ale oficjalnie na stronie nie możemy się tym chwalić. To jest naszą bolączką. Warto porozmawiać i zapytać o doświadczenie. Poprosić o pokazanie przykładów. Nie zawsze muszą to być przykłady wykonane przez danego wykonawcę. Mogą to być przykłady, które zna na rynku i może polecić. Warto patrzeć na taką osobę bardziej jak na konsultanta niż na programistę, czy wykonawcę, który bezmyślnie wykona to, co mu narzucamy.

Przychodzę do specjalisty, aby powiedział mi co jest najlepsze, a nie po to, abym ja mówiła nie znając się na temacie. Myślę, że to jest ważne. Będąc takim klientem, osobą, która chce założyć sklep na WooCommerce, to jakie rzeczy powinnam już wiedzieć? Co powinnam mieć zebrane przychodząc na pierwszą rozmowę do takiego konsultanta, aby nie tracić jego i swojego czasu? Co warto wcześniej przygotować i wiedzieć?

Mieć sprecyzowane swoje oczekiwania. Oczekiwania w kontekście sprzedaży internetowej, czyli na jakie rynki planujemy sprzedawać nasz produkt? Jeżeli planujemy sprzedaż na więcej rynków niż na jeden, to do jakich krajów chcemy wysyłać? Czy mamy swoje przemyślenia w sposobie wysyłek, czy chcemy wysyłać kurierem, czy w inny sposób? Jakie metody płatności nas interesują. Oczywiście jakie wersje językowe. To nie są tematy techniczne, tylko bardziej koncepcyjne. Warto mieć pewne przemyślenia w tym zakresie. To są pierwsze rzeczy, które wpływają na pracochłonność. Może już nie dzieje się to tak często, bo klienci są coraz bardziej świadomi, ale zdarza się, że sprzedaż przez internet jest utożsamiana z tym, że możemy łatwo sprzedawać na całym świecie. Oczywiście jest to możliwe, ale musimy brać pod uwagę kwestie podatkowe, które w sklepie internetowym muszą być odpowiednio skonfigurowane, tak aby dany produkt na różnych rynkach był oferowany z odpowiednimi stawkami podatkowymi. Trzeba obsłużyć odpowiednie metody wysyłek na różnych rynkach, czy metody płatności.

To jest bardzo ważne. Mnie się bardzo w WordPressie podoba to, że jest bardzo dużo wtyczek. Każde z rozwiązań, na przykład do wysyłki maili, ma wtyczki do WordPressa. To jest duża zaleta, którą widzę w WooCommerce. O tyle jest dobrze. Po stronie sprzedażowej kwestie związane z logistyką, podatkami czy strefami czasowymi. To też jest istotne.
Powiedz mi dla kogo WooCommerce nie jest? Powiedzieliśmy sobie na początku dla kogo może być i jakie ma zalety. Kto powinien pomyśleć o czymś innym niż WooCommerce?

Trudny temat z naszej perspektywy. WooCommerce jest praktycznie dla wszystkich, chociaż są przypadki, że mówimy klientowi, że lepiej rozważyć inne rozwiązania typu Magento. Na pewno jeżeli klient buduje biznes oparty o dropshipping, czyli nie chce zatowarować sobie magazynu, tylko planuje sprzedawać produkty ze stanów magazynowych hurtowni, z którymi współpracuje, to Magento ma te tematy bardziej rozpracowane. W WordPressie nie widziałem jeszcze dobrego wdrożenia, jeśli chodzi o ten sposób sprzedaży. W dużych, korporacyjnych rozwiązaniach też byłbym ostrożny, jeśli chodzi o WordPress. Walczymy trochę z mitem, że WordPress nie jest dla dużych sklepów. To nie jest do końca prawda. Przykleiła się gdzieś taka łatka i tak jest WordPress czy WooCommerce postrzegany, ale są przykłady, gdzie jest kilkadziesiąt tysięcy produktów w sklepach. Ilość produktów w sklepach nie najlepiej obrazuje wielkość sklepu. Znacznie ważniejszy jest ruch, ilość sprzedaży, a nie ilość produktów. Do pewnych, specyficznych zastosowań lepiej rozważyć inne rozwiązania. To wszystko zależy. WordPress nie jest lekarstwem na wszystko. Jeżeli ktoś chce dzisiaj zacząć sprzedawać, dzisiaj ma pomysł, dzisiaj chce sprzedawać i tego samego dnia chce mieć sklep, to może warto pomyśleć o saasowym rozwiązaniu, chociażby po to, aby przetestować swoją hipotezę biznesową, związana ze sprzedażą produktów danego typu. W dłuższej perspektywie lepiej pomyśleć o własnej platformie, aby nie uzależnić się od dostawcy.

Żyłam w przekonaniu, że WordPress czy WooCommerce nie jest dla dużych sklepów. Skąd ta łatka się wzięła?

To wynika z niskiej bariery wejścia. Zdarza się często, że WordPress jest tworzony z gotowców bez większego przemyślenia. Tworzony z gotowych wtyczek, które są bardzo łatwe do zainstalowania. Tworzą się powtórki, gdzie jest kilkadziesiąt wtyczek, niesprawdzonych. Często robiących to samo. Na gotowym motywie, który sam w sobie jest przeładowany funkcjonalnościami i działa niewydajnie. Tego typu rozwiązanie stworzone po kosztach przez kogoś niedoświadczonego zaczyna sprzedawać na małą skalę. Jest OK, bo jakoś to działa. Serwer daje rade. Przy wzroście sprzedaży okazuje się, że tego typu rozwiązanie jest niewydajne. Zjada dużo zasobów, jest trudne w obsłudze, strona działa wolno. Jest łatka, że to rozwiązanie jest złe, bo nie pozwoli mi dużo sprzedawać. Większy sklep wymaga większej uwagi, większego doświadczenia, jeżeli chodzi o stworzenie tego typu rozwiązania. Do dużych sklepów trzeba podejść z głową. Do małych też, ale małe sklepy, gdzie są małe, początkujące rozwiązania więcej wybaczają. Większy ruch na sklepie obnaża wąskie gardła takiego systemu. Sprawia, że trzeba szukać optymalizacji w różnych tematach. Część wtyczek usunąć, wymienić motyw. Trafiają do nas takiego przypadki, gdzie strona jest toporna, bardzo zaśmiecona wpisami z różnych dodatków, które coś robią, ale nie realizują kluczowych funkcjonalności, na których jest oparty biznes. Czasami zaczynamy od tego, że połowę wtyczek, które są dodane po prostu wyrzucamy. Zastanawiamy się co z tego jest kluczowe dla klienta.

Najłatwiej zrzucić winę na to, co jest przez innych krytykowane, bo nie nadaje się do większych sklepów. Tutaj inne czynniki mają znaczenie. Chociażby serwer – jak się zwiększa ruch, to nie tylko oprogramowanie, ale też wydolność serwera musi być większa. Trzeba popatrzeć też pod tym kątem. Powiedz mi czy to jest prawda – jeżeli instalujemy sobie jakiś motyw, szablon na WordPressa i spotkałam się z opinią, że samemu nie warto tego robić, ponieważ te szablony mają bardzo dużo kodu, umożliwiającego różne wersje. Dodatki, które można włączać i wyłączać. Czy to jest prawda? Można te zbędne linijki kodu usunąć we współpracy z osobą, która zna się na WordPressie?

Zgadza się. Poruszyłaś ważny temat motywów, gotowców, na których można otworzyć stronę. Można powiedzieć są różne szkoły. Jedni mówią, że gotowce są złe i w ogóle z nich nie korzystają. My też najchętniej byśmy tworzyli rozwiązania dedykowane dla klientów. Nie zawsze to się opłaca czy nie zawsze warto inwestować w stworzenie takiego rozwiązania szytego na miarę. Tworzenie motywu od podstaw czy na frameworku często jest rozwiązaniem szytym na miarę. W naszej pracy nie odcinamy się od takich motywów, ale to od czego zaczynamy to optymalizacja. Patrzymy co w takim motywie jest nadmiarowe i co można wyciąć. Pierwszym, najczęstszym celem jest revolution slider, czyli kombajn do tworzenia sliderów. Często okazuje się, że tego typu kombajn wykorzystywany jest do dodania statycznej grafiki pod menu na stronie głównej. Kompletnie mija się z celem. Tego typu rozwiązania bardzo często zastępujemy czymś bardziej wydajnym – kilkoma linijkami kodu albo inną wtyczką, która jest lżejsza i robi tylko to, co jest potrzebne. Nie robi niczego więcej. Na pewno dużą wartością jest to, że tych motywów jest bardzo dużo. Warto być ostrożnym w wyborze. Kierować się tym, czego potrzebujemy, a nie tym, czego możemy potrzebować za rok czy półtora. Ten motyw ma opcje, które fajnie wyglądają w porównaniu do innych motywów. W tabelce przy porównaniu ma więcej ptaszków, czyli więcej funkcjonalności. Każda nowa funkcjonalność to jest dodatkowe obciążenie, które może sprawić, że sklep będzie trudniejszy w optymalizacji. Warto być ostrożnym. Jestem daleki od twierdzenia, że gotowe motywy są złe.

Ile kosztuje – mniej więcej, bo wiem, że to zależy – niewymagający sklep internetowy? Jaki jest średni koszt? Takie widełki, aby móc sobie to przekalkulować. Czy mógłbyś nam zdradzić?

Nie ma tutaj złotego środka. Myślę, że warto planować budżet w przedziale 5-10 tysięcy na sklep, który ma działać sensownie i być rozwojowy. Myślę, że tego typu budżet pozwala stworzyć rozwiązanie, które będzie działało sensownie i będzie przygotowane na rozwój w przyszłości.

Też tak myślałam. Tysiąc złotych za zrobienie sklepu to jest case życia. Bardzo się zdziwiłam, kiedy dostałam taką wycenę. To jest akceptowalne, w porównaniu do dedykowanego, własnego rozwiązania czy Magento. To jest całkiem przyjazna kwota. Prowadząc swój biznes, to jednak wiele czynności codziennych związanych ze sklepem, z jego obsługą, będziemy musieli robić sami. Nie będziemy mogli polegać na programistach, bo nie będzie to opłacalne cenowo. Powiedz proszę, czego warto nauczyć się samemu, chcąc prowadzić sklep na WooCommerce? Takie rzeczy, które nie są trudne, wymagające, a które trzeba szybko zmienić? Czego warto się nauczyć?

Trudne pytanie. Z mojej perspektywy sam WooCommerce jest bardzo intuicyjny. Nie ma specjalnej instrukcji, którą warto przejrzeć, aby się czegoś nauczyć, jeśli chodzi o obsługę sklepu. Obsługa zamówień jest dosyć prosta, jak dodawanie wpisów na blogu. Warto mieć świadomość, że prowadzenie sprzedaży internetowej będzie czasami wymagało przechodzenia pomiędzy różnymi systemami, na przykład systemem dostawcy, systemem płatności. Obsługą tego typu rozwiązań. Ta obsługa porównywalna jest do obsługi konta bankowego internetowego. Jeśli ktoś nie boi się robić przelewów przez internet, to nie powinien bać się prowadzenia sklepu internetowego. Tak bym to porównał.

Dla nas jest intuicyjny, ale dla osób, które nigdy tego nie robiły, to muszą się pobawić. Jak pierwszy raz mamy w ręku smartfona, to też nie wiemy jak się do niego zabrać. Pewnie osoby, które pierwszy raz widzą WordPress i WooCommerce od tej “brzydszej strony” 😉 to też muszą przyzwyczaić, poćwiczyć i spróbować z tym rozwiązaniem.
Mam wielką obawę przed aktualizacją wtyczek. U siebie widzę, że te wtyczki bardzo często chcą być aktualizowane. Jeżeli mam szablon robiony pode mnie i pewnie w większości sklepów internetowych na WooCommerce też tak jest, to aktualizowanie wtyczki może spowodować, że coś się rozwali w tym sklepie. Chcę wiedzieć jak mam robić ze swoim blogiem. Co zrobić z tą aktualizacją? Nie podejmować się tego samemu? Wynajmować kogoś do tego? Faktycznie to może być dosyć niebezpieczne?

Aktualizacje nie są niebezpieczne. Warto mieć wersję testową sklepu czy bloga i na tej wersji testowej sprawdzić aktualizację. Zobaczyć czy jest kompatybilna. Jeżeli coś się zepsuje, to zepsuje się na wersji testowej, a nie działający sklep czy blog, gdzie awaria może wpłynąć negatywnie na wizerunek marki. Warto mieć wersję testową. Wymaga to więcej wysiłku, bo trzeba zrobić kopię, utrzymywać ją, dbać o nią, tak jak o sklep i powielać tę pracę. Jednak to procentuje. Zdarzają się duże aktualizacje, jak przeskok z WordPressa 2.0 do 3.0, gdzie było sporo zmian i wiele autorów wtyczek nie nadążyło z przygotowaniem kompatybilnych wersji do najnowszego WooCommerce. W skrajnym przypadku czekaliśmy pół roku u jednego z naszych klientów, na aktualizację WooCommerca, ponieważ były wykorzystane takie wtyczki, gdzie jedna z kluczowych była nieaktualizowana przez długi czas. Autorzy tej wtyczki nie mieli interesu w tym, aby dostosować ją do najnowszej wersji WooCommerce. Są takie takie skrajne przypadki. Jest to jeden przypadek na wiele, który mieliśmy. To nie jest reguła. Najczęściej jest tak, że te aktualizacje idą bezboleśnie. Oczywiście, jak sklep jest dobrze przygotowany. Są przypadki, kiedy motyw dedykowany został przygotowany tak, że zmiany zostały wprowadzone w głównym motywie, który po aktualizacji został nadpisany. Są sprawdzone metody pracy na WordPressie tak jak motyw potomny, który pozwala uniknąć nadpisywania tych zmian zachowań dedykowanych po aktualizacji. Są przypadki, że raz na jakiś czas może się zdarzyć, że trzeba cofnąć taką aktualizację lub poczekać jakiś czas z aktualizacją produkcyjnego serwisu, produkcyjnego sklepu, który działa i sprzedaje. To o czym warto pamiętać to regularne aktualizowanie. Minimum to raz w miesiącu przeprowadzenie aktualizacji. Może nie od razu jak wychodzi najnowsza wersja WordPressa. Teraz wyszedł WordPress 5.0 z Gutenbergiem. Może warto poczekać, aż wyjdzie wersja 5.1 i dopiero przejść na najnowszą wersję. Przy dużych aktualizacjach zdarza się, że pewne rozwiązania mogą być niedopracowane. Wersja testowa pozwala uniknąć takich pomyłek.

Załóżmy, że boje się zaktualizować wtyczki. Mam sklep i o niego dbam. Czy mogę do was przyjść i u was wykupić usługę aktualizacji jednorazowej? Czy raczej skupiacie się na większych projektach i takimi małymi się nie zajmujecie?

Zajmujemy się też małymi projektami. Uruchomiliśmy markę SiteCare, która zajmuje się aktualizacją i modyfikacjami w mniejszych sklepach czy stronach. Jednorazowa aktualizacja to trudny temat, ponieważ wejście w nowy projekt, którego nie znamy wymaga od nas dużo inwestycji. Jeżeli rozpoczynamy profesjonalną współpracę, to w trybie cyklicznym. Wejść w stałą współpracę, tak abyśmy cyklicznie dbali o tę stronę. Abyśmy mieli zespół, który zna mechanizmy, które zostały zastosowane. W pakiecie możemy zaoferować hosting, tak by strona działa w środowisku, które jest sprawdzone, które my znamy i mamy zautomatyzowane pewne procesy, które ograniczają możliwość wystąpienia pomyłek czy błędów, czy ograniczają ilość pracy przy obsłudze. Jeżeli jest taka potrzeba, to też zdarza nam się aktualizować jednorazowo, bo sklep po dużej aktualizacji przestał działać. Trzeba szybko coś z tym zrobić. Wykonawca, który zrobił sklep kilka lat temu, już się tym nie zajmuje.

Dobrze wiedzieć. Na pewno podlinkuję do strony. Powiedz mi jedną najważniejszą radę dla osób, które myślą o założeniu sklepu i rozważają WooCommerce. Złotą myśl. Coś, co byś powiedział dla takich osób. Tak, aby ułatwić im podjęcie decyzji.

Nie jestem zwolennikiem złotych myśli. Lubię działać. Jeśli ktoś myśli o tym, to niech działa. Niech wchodzi w temat i próbuje sprawdzić czy ten pomysł na biznes zadziała. Możliwości jest dużo. Jeżeli nie mamy idei w 100% skonkretyzowanej, to na etapie wdrożenia jest szansa, że przy współpracy z wykonawcą wypracujemy rozwiązanie czy konfigurację sklepu, która będzie realizowała potrzeby. Wykorzystać sprawdzone rozwiązania na rynku. Jeżeli ktoś boi się, to warto porozmawiać z wykonawcą i zapytać się, co on o tym myśli. Często mamy takie zapytania dotyczące porady. Nawet na etapie zapytania ofertowego. Co myślimy o takim czy takim pomyśle? Czy to zadziała? Czy to możemy wdrożyć? Czy znamy takie rozwiązanie na rynku?

Super. Bardzo ci dziękuje za poświęcony czas i podzielenie się wskazówkami i wiedzą. Podlinkuję do twoich miejsc w sieci, jeżeli ktoś będzie chciał się skontaktować. Życzę dalszych sukcesów, szczególnie z nowym projektem. Do zobaczenia na następnym meetupie.

Dzięki Agata za zaproszenie. Dzięki za miłą rozmowę. Zapraszam na WordUp, który prawdopodobnie odbędzie się za miesiąc, w okolicy połowy marca. Będzie ścieżka biznesowa, czyli nowa ścieżka na warszawskich WordUpach. Zapraszam. Na pewno dużo ciekawych informacji będzie można tam uzyskać.

Super. Podlinkuję do miejsc na Facebooku i na meetupie aplikacji, gdzie można śledzić. Dziękuje raz jeszcze. Trzymaj się!

Dzięki. Cześć!

————————————————————————————

Trzymaj się ciepło i do usłyszenia niebawem 🙂

KONTAKT

[recaptcha theme:dark]

 

Wysyłając do mnie wiadomość powierzasz mi swoje dane osobowe. Będę dbać o ich bezpieczeństwo i wykorzystam je jedynie do korespondencji z Tobą. Więcej możesz przeczytać w polityce prywatności.