24
Mar
dom-tymczasowy-boomerow

Koty, psoty i dom tymczasowy u Boomerów

Maja i Maciek to para ludzi o ogromnych sercach. Zamiast poznawać uroki nocnego życia w Warszawie, wolą posiedzieć w domu i głaskać któregoś ze swoich kotów (stałych domowników lub tymczasowych). Poznaliśmy się kilka lat temu na jednej z imprez dla blogerów. Wówczas ani nie mieli kotów, ani też jakoś nie kojarzyli się z nimi (nawet nie byli parą!). Maja była wiecznie zaczytana, Maciek interesował się marketingiem.

A teraz jak słyszę kot, to widzę ich przed oczami, a zwłaszcza Maję i jej zakaz karmienia mojego kota suchą karmą 😉 Bo oprócz tego, że mają swoje koty i traktują je iście po królewsku, to jeszcze starają się przekazywać posiadaną wiedzę innym, by kotom było lepiej na tym świecie (i przy okazji prowadzą dom tymczasowy dla kotów). Postanowiłam z nimi porozmawiać, bo po pierwsze to dzięki Mai mam teraz kota, a po drugie bardzo cenię ludzi, którzy są tak zaangażowani w pomoc innym, na przykład kotom.

Agata Chmielewska: Prowadzicie dom tymczasowy dla kotów. Jak to się zaczęło? Przecież jak się poznaliśmy to raczej o kotach od Was nic nie słyszałam 😉

Maja Sieńkowska: Ja lubiłam koty od zawsze. Akurat jak się poznałyśmy, nie miałam żadnego, bo moje współlokatorki się nie zgadzały. Poza tym byłam też w takim momencie życia, że nie byłabym oddaną opiekunką. Ale kiedy już zamieszkaliśmy razem z Boomerem, bardzo szybko zaczęliśmy myśleć o kocie. Dużo osób doradzało, aby wziąć od razu dwa i tak zrobiliśmy. Jednak z kotami jest jak z chipsami – na jednym się nie kończy. Niestety Boomer nie chciał zgodzić się na trzeciego kota, więc wymyśliłam dom tymczasowy i pomaganie kotom, które tego potrzebują. Na szczęście Maćkowi pomysł się spodobał.

Maciek Boomer Pietrukiewicz: Nie zgodziłem się na trzeciego, a teraz mamy w porywach do pięciu, chyba tego nie przemyślałem (śmiech)
Ja to porównanie z kotami znam w wersji z tatuażami, ale rzeczywiście coś w tym jest! Dom tymczasowy był sposobem na to, aby – jeśli będziemy chcieli – mieć przez pewien okres tych kotów więcej. Teraz przerodziło się to w misję ratowania czworonogów.

 

“[…]jestem popsuta. Nie mam instynktu macierzyńskiego, tylko kocierzyński.[…]”

“[…]podciągam to pod większą wrażliwość na otaczający świat.[…]”

 

dom tymczasowy

 

AC: Skąd ta miłość do kotów?

MS: Ja się śmieję, że jestem popsuta. Nie mam instynktu macierzyńskiego, tylko kocierzyński. Lubię wiele zwierząt, ale koty ubóstwiam. Im jestem starsza, tym ta miłość jest większa.

MBP: Jeszcze mieszkając z siostrą i rodzicami, mieliśmy jednego kotka – co prawda nie przykładałem aż tak wielkiej uwagi do opieki nad nim (brylowała w tym siostra), ale lubiłem jego towarzystwo. Teraz ta chęć zaopiekowania się kotem jest dużo większa. Nie wiem, czy nazywać to instynktem, raczej podciągam to pod większą wrażliwość na otaczający świat.

AC: Maja, nie martw się ja też jestem popsuta 😉 Maciek trafiłeś w punkt!
Wiem też, że bardzo interesujecie się tematyką związaną z behawiorem i kocim życiem. Co jest najbardziej zaskakujące, co Was samych zdziwiło, jak się o tym dowiedzieliście?

MS: Mieliśmy to szczęście, że na naszej drodze stanął koci behawiorysta i on nam dużo rzeczy uświadomił. Potem ja zaczęłam zgłębiać temat i coraz bardziej interesować się kotami i ich potrzebami. Najbardziej rozbawiało mnie to, że kiedy koty ocierają się o domownika, kiedy ten wraca do domu, to chcą oznaczyć go swoim zapachem, bo wywietrzał, a nie dlatego, że się stęskniły.

MBP: No i tym ocieraniem się, dodają go ponownie do “stada”. To również mój ulubiony fakt. Z bardziej zaskakujących kocich zachowań, które odczuliśmy na własnej skórze, to krótką pamięć kotów: nasz pierwszy oddany tymczasek, który spędził z nami 3 miesiące, już po 2 tygodniach nas nie pamiętał i nie dawał się nawet pogłaskać… Brutalne! 🙂

 

“Jesteśmy świadomi, dbamy o własne zdrowie, więc dbajmy też o zwierzaki, które przygarniamy.”

 

dom tymczasowy

zdj. Agnieszka Wanat

AC: Koci behawiorysta, zoopsycholog, zoodietetyk… to nowa moda czy Waszym zdaniem rzeczywiście potrzebne zawody?

MS: Moim zdaniem bardzo potrzebne! Weterynarz nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego, specjalizować się w każdej dziedzinie. Ludzie też nie mają jednego lekarza od wszystkiego. Kardiolog raczej nie zna się na psychologii czy dietetyce. Zwierzęta coraz częściej są pełnoprawnymi domownikami i naszym obowiązkiem dowiedzieć się o nich jak najwięcej, żeby dobrze im się z nami żyło. Zwierzęta mają inne potrzeby i czasem, mimo szlachetnych pobudek, możemy im szkodzić bez odpowiedniej wiedzy.

MBP: W miarę jak rośnie nasza zasobność portfela i świadomość nt. różnych procesów pojawia się zapotrzebowanie na takich specjalistów. Jeszcze 10 lat temu dietetyk ludzki też nie był tak bardzo popularny, a dzisiaj jest to naturalne, że korzystamy z jego usług. Podobnie będzie pewnie z tymi kocimi specjalistami, i dobrze! Jesteśmy świadomi, dbamy o własne zdrowie, więc dbajmy też o zwierzaki, które przygarniamy.

AC: Boomer chyba to wydrukuję i dam kilku osobom! Znowu w punkt! 😉 A powiedzcie co jest najtrudniejsze w wychowaniu kotów?

MS: Zawsze bawi mnie, kiedy ktoś mówi o wychowaniu kotów – to brzmi jak oksymoron. Ja zawsze mówię, że się kotami opiekuję. Wychowanie jakoś źle mi się kojarzy. Podobnie jak określenie właściciel. Kiedy tak bardzo kocha się koty, najtrudniejsze jest postawienie im granic i nie uleganie ich miauczącym namowom, kiedy np. domagają się jedzenia w środku nocy.

MBP: Zrozumienie, że na pewne kocie zachowania nie mamy wpływu? Koty czasami nietypowo komunikują nam różne swoje potrzeby. Zachowania, które wielu interpretuje jako problemy związane z niedostatecznym wychowaniem kota, są często wyraźnymi sygnałami, że coś się dzieje, np. załatwianie się kota poza kuwetą nie jest złośliwością, a znakiem, że coś jest nie tak. Trzeba tylko/aż właściwie je interpretować.

dom tymczasowy dla kotów

zdj. Dorota Woźniczka

AC: A w prowadzeniu domu tymczasowego?

MS: Trudne jest zachowanie rozsądku i powstrzymanie się przed przyjęciem kolejnych potrzebujących kotów. Musimy pamiętać też o naszych domownikach. Zbyt wiele kotów w mieszkaniu, może źle wpływać na ich komfort.

MBP: Trudne jest czasem znalezienie miejsca dla wszystkich kotów – w trakcie socjalizacji kotów tymczasowych z naszymi, te pierwsze tygodnie tymczaski spędzają w łazience i potrafi być wtedy ciasno. No i pożegnania… wtedy uczucia szczęścia i dumy z racji znalezienia domu stałego mieszają się ze smutkiem, bo człowiek cholernie się przyzwyczaja…

AC: Urządzając mieszkanie uwzględniliście też koty i ich potrzeby. Co z tych rzeczy, które zrobiliście sprawdziło się i polecacie to, a co się nie sprawdziło?

MS: Na szczęście wszystko się sprawdziło, ale pewnie dlatego, że sporo poczytaliśmy o tym, jak zaspokoić różne kocie potrzeby. Polecamy w tym zakresie książkę Kotyfikacja Jacksona Galaxy – ogromna dawka inspiracji i pomysłów. Na kocie umeblowanie trzeba spojrzeć od kociej strony i tak to wszystko wymyślić, by składało się na trasę, którą kot będzie mógł przechodzić na wysokości.

MBP: Najlepiej sprawdziła się “kociostrada”, czyli seria półek na ścianach z dwiema budkami, w których kotki często zasypiają. Oczywiście zdarzają się także wyścigi po niej oraz wdrapywanie po słupku obwiązanym sznurkiem.

dom tymczasowy koty

AC: Czy koty można wychować ;)?

MS: Tak jak wcześniej wspomniałam, ja uważam, że nie bardzo. Można wyznaczać granice, przyzwyczaić go do czegoś dzięki pozytywnym skojarzeniom i wzmocnieniom. Często ludzie chcą kota wychować, czyli oduczyć go kocich zachowań, które stanowią jego naturę. Dlatego adoptując kota, należy mieć świadomość, jakie kot ma zachowania i je przyjąć w komplecie z kotem.

MBP: Pewnie można starać się pewne zachowania kota ograniczać, ale i tak te rzeczy kot może zrobić, jak nas nie będzie w domu (śmiech)
Trzeba wiedzieć, skąd się bierze jakie zachowanie kota i wtedy będziemy wiedzieli, jak z nim postępować. Ale nie myślmy, że ze wszystkim się uda – może się zdarzyć, że przegramy z kocią naturą.

AC: Dzięki Tobie, Maju, mam moją Zuzię, która tak zawładnęła moim sercem, że mimo kilku chwil załamania nad jej zachowaniem, skoczyłabym za nią w ogień. Jak rozpoznajecie, czy dana osoba będzie dobrym stałym opiekunem? Czy jest jakiś sposób, by się przekonać o tym czy nadajemy się na kocich opiekunów?

MS: Tak naprawdę nigdy nie wiemy, jakim opiekunem okaże się osoba, której oddajemy kota. Zadajemy pytania o żywienie, o to, czy kot będzie niewychodzący, kto się będzie nim zajmował w razie urlopu. Nawet jeśli odpowiedzi na te pytanie nie są satysfakcjonujące, to zawsze tłumaczę, jak lepiej karmić kota, czemu chcemy, aby był niewychodzący. Jeśli osoba jest otwarta na tę wiedzę i bierze moje wskazówki pod uwagę, to rozmawiamy dalej. Ale jeśli ktoś nie chce słuchać, co mam do powiedzenia, to nie zaufam tej osobie. Przy adopcji obie strony muszą rozumieć się nawzajem. My oddajemy kota, z którym się związaliśmy, więc chcemy, aby miał jak najlepiej. Niezbędne jest też zabezpieczenie okien i balkonu. Jeśli ktoś od razu mówi, że tego nie zrobi, to też nie mamy o czym rozmawiać. Bezpieczeństwo kota jest dla nas najważniejsze. Naprawdę kilka razy w tygodniu słyszę o tym, że kot wypadł z okna czy z balkonu, zawiesił się i udusił w uchylonym oknie. Zabezpieczenia można zrobić samemu, niewielkim kosztem, nie trzeba od razu zatrudniać firmy do takich prac. Koty nie przewidują skutków swoich decyzji, często działają instynktownie i naszym obowiązkiem jest zminimalizować liczbę zagrożeń.

AC: Łatwo pogodzić opiekę nad wieloma kotami z życiem zawodowym i prywatnym?

MS: Nie jest jakoś bardzo trudno. Może wiąże się to z jakimiś wyrzeczeniami, ale to nasza dobrowolna decyzja, więc nie mamy z tym problemu.

MBP: Koty stanowią element naszego życia prywatnego, w końcu to nasza pasja i zarazem są to domownicy, z którymi spędzamy czas. Oczywiście tych obowiązków jest trochę więcej, kiedy mamy kilka tymczasów, ale dzielimy się obowiązkami i uzupełniamy. Też myślę, że już mamy za sobą okres życia “wychodzący”, kiedy codziennie wracało się o 23 lub później – dom tymczasowy i opieka nad kotami niejako zbiegła się z częstszym spędzaniem wieczorów w domu.

AC: Wasza praca związana jest po części z mediami społecznościowymi, czyli także z Facebookiem. Tam z kolei jest wiele słodkich kotów, co niektórych denerwuje i rozśmiesza. Czy Wasi znajomi nie denerwują się na kolejne zdjęcia kotów, które wrzucacie?

MS: Nie mam pojęcia. Ci, których to denerwuje, nigdy mi o tym nie powiedzieli. Teraz już bardzo często nie wrzucam zdjęć na prywatny profil, od tego mamy fan page Koty i inne psoty.

MBP: Ludzie rzadko mówią wprost, jeśli denerwuje ich coś takiego. Znacznie częściej słyszę, że kogoś rozbawiła kolejna poza Batmana czy zauroczył jakiś tymczasek.

slodki kotek

AC: Macie jakieś kocie plany na przyszłość? 😉

MS: Pomagać i edukować. W mojej głowie niedawno zakiełkowała też myśl, żeby pójść na kurs behawiorysty.

AC: Jesteście blogerami, wielu blogerów wydaje książki, może Wy wydacie o domu tymczasowym dla kotów? Myśleliście nad tym? Czytałabym!

MS: Nie myśleliśmy jeszcze o książce. Wydaje mi się, że mamy za małą wiedzę na poradnik. Może kiedyś, kiedy będziemy mieć jeszcze większe doświadczenie.

MBP: Nie wiem, czy to materiał na książkę. Poza tym chyba połowę z nich stanowiłyby wtedy zdjęcia, bo te robimy nawet jeszcze częściej 😉

AC: Opieka nad kilkoma kotami na pewno wymaga dobrej organizacji i odpowiedzialności. Czy macie jakieś rozpiski, plany, harmonogramy itd.? Nie wiem nawet, o co dokładnie zapytać 😉 Mam jednego kota, który tak jakby wciąż miał na mnie focha 😉

MS: Nie, wszystko jest w mojej głowie. Karmienie i sprzątanie kuwet jest już rutyną. O wizytach u weterynarza zawsze pamiętamy. Jeśli chodzi o podawanie leków też nie mamy z tym problemu.

MBP: To czynności rutynowe, które stają się zasadą. Mogę czasami zapomnieć o śniadaniu dla siebie, ale kot głodny rano nie zostanie.

AC: W sumie jak kot głodny to nie da się tego przeoczyć, kuweta też przypomni o sobie 😉 Moja Zuzia do brudnej nie wejdzie 😉 
Zawsze pytam o jedną rzecz i tu też zapytam. Korzystacie z jakiś aplikacji do zarządzania sobą w czasie? Czy raczej standardowy kalendarz lub “na spontanie”.

MS: Ja się nie polubiłam z aplikacjami do organizacji czasu. Polegam na tradycyjnym kalendarzu i notowaniu. Ostatnio próbuję z Bullet Journal, ale jeszcze nie wiem, czy będzie z tego miłość.

MBP: Spontan. Podobnie jak Maja, próbowałem zarządzać swoim czasem przy pomocy różnych aplikacji, ale ostatecznie z żadną nie zostałem na stałe.

AC: A może jakieś kocie aplikacje?

MS: Instagram 😉 Żartuję, ale kojarzy mi się z wrzuceniem zdjęć kotów, więc stąd taka pierwsza myśl. Nie kojarzę żadnych kocich aplikacji

MBP: Manager stron na Facebooku – do obsługi naszego kociego fanpage’a 😉

AC: No to jeszcze na sam koniec. Jeśli chcemy zrozumieć kocią psychikę, nauczyć się opieki nad kotem to jakie książki lub strony byście polecili?

MS: Jako podstawę polecam książkę Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota. Poza tym bardzo wartościowe i merytoryczne grupy na Facebooku:
Kocie Porady Behawioralne
Wszystko o naszych kotach
Wszystko o kocich chorobach
Kocie choroby – kot nerkowy – koty bardzo często chorują na nerki
O kotach – merytorycznie
A także blog behawiorysty: http://kocie-porady.pl/

AC: Bardzo Wam dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w znajdowaniu stałych opiekunów dla kociaków!

Maja i Boomer: Dzięki! I zachęcamy wszystkich do zakocenia i zdobywania merytorycznej wiedzy o kotach

A ja zachęcam do polubienia fan page Koty i inne psoty, bo “dom tymczasowy u Boomerów” przyciąga wyjątkowo fotogeniczne koty 😉

koty-i-inne-psoty

zdj. Dorota Woźniczka

 

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco

  • Super wywiad jak i również inicjatywa. Sama śledzę ich fp od niedawna, bo ze mnie też straszna kocia mama 🙂

  • instynkt kocierzyński, jak to fajnie brzmi:D