8
Lut
anita-wata-optivo-polska

Odważne decyzje, przebranżowienie się i czas na życie – Anita Wata

“Cicha woda brzegi rwie.” To często prawda i wiele z pozoru spokojnych osób, które nie wychylają się za bardzo, robi wielkie rzeczy i zasługuje na uznanie. Moim zdaniem taką osobą jest Anita Wata, która jest dla mnie przykładem pracowitości, zaangażowaniu i cierpliwości. Ponadto Anita udowodniła, że jeśli czujemy, że potrzebujemy zmiany, czegoś nowego, przebranżowienia się to tylko od nas tak naprawdę zależy czy jest to możliwe czy nie.

Patrząc na historię Anity, jest to możliwe jeśli wiemy czego chcemy i potrafimy postawić wszystko na jedną kartę.

 

Agata Chmielewska: Anito tak naprawdę nie napisałam we wstępie czym się zajmujesz. Proszę powiedz o tym w kilku zdaniach.

Anita Wata: Od ponad 5 lat zajmuję się e-mail marketingiem. Pracuję w firmie, które dostarcza narzędzie do komunikacji wielokanałowej. Pracę w Optivo zaczęłam od stanowiska sprzedażowego, jednak po ok. 2 latach – w związku z rozwojem firmy – objęłam stanowisko osoby odpowiedzialnej za rozwój pozyskanych już klientów. Od tamtego czasu, w związku z nieustannym zgłębianiem e-mail marketingowego know-how (oraz rosnącą potrzebą klientów Optivo), zajęłam się także consultingiem. Prowadzę szkolenia, webinary, piszę teksty, a od zeszłego roku również zajęcia ze studentami. Dodatkowo ściśle współpracuję z działami PR i Marketingu w naszej centrali w Berlinie oraz naszą agencją PR tutaj, w Polsce.

targi ehandlu

AC: Przed Optivo Polska pracowałaś w zupełnie innej branży, praktycznie nie związanej z marketingiem internetowym. Czym się zajmowałaś?

AW: Pracowałam jako Menedżer Biura Organizacji Szkoleń w prywatnej szkole, która prowadziła kursy językowe dla firm w całej Polsce. Do moich obowiązków należało koordynowanie wszystkimi projektami szkoleniowymi, w tym kontakt z lektorami, koordynatorami szkoleń w działach HR wewnątrz danej firmy, samymi kursantami. Miałam też swój niewielki zespół, który mi bardzo pomagał w codziennych obowiązkach (i gaszeniu pożarów, które były praktycznie na porządku dziennym). W szkole językowej rzeczywiście niewiele miałam wspólnego z marketingiem internetowym – natomiast bardzo dużo z obsługą klienta biznesowego. W pracy menedżera szkoleń na pewno pomogło mi moje dodatkowe wykształcenie (lektora j. polskiego jako obcego). Rozmawiając więc ze wszystkimi osobami biorącymi udział w projektach szkoleniowych, bazowałam na swojej wiedzy i -krótkim bo krótkim, ale zawsze – doświadczeniu lektorskim. Dzięki temu wzbudzałam zaufanie wśród lektorów, kursantów i koordynatorów szkoleń. Z tamtego okresu wyniosłam cenne znajomości i przyjaźnie, które trwają do tej pory.

AC: Czy zmiana ścieżki zawodowej była trudną decyzją? Jak to u Ciebie wyglądało?

AW: Oczywiście, że była to trudna decyzja – nawet bardzo! Tym bardziej, że ja naturalnie panicznie boję się wielkich zmian i rzadko kiedy sama je prowokuję. W momencie, kiedy pojawiła się myśl o zmianie pracy, moje myśli i działania były skierowane na branżę HR. Skończyłam więc Zarządzanie Zasobami Pracy na SGH z nadzieją, że pomoże mi to na rynku pracy. Nie pomogło 😉 W podjęciu decyzji o postawieniu wszystkiego na jedną kartę i przekwalifikowaniu się pomogły mi zmiany, które działy się w tym czasie w moim życiu prywatnym – takie, które spokojnie mogę zakwalifikować do tak zwanych zmian „życiowych”. Dosłownie wszystko się wtedy zmieniło. Pomyślałam więc sobie – hej, czemu nie zaryzykować i nie zmienić też swojego życia zawodowego. Czy się bałam? Oczywiście. Tym bardziej, że rezygnowałam z pozycji eksperta w poprzedniej pracy na rzecz „świeżaka”, który musi nauczyć się wszystkiego od podstaw. A nie jest to łatwe. Był to jednak czas, w którym skumulowała się chyba cała odwaga i otwartość na zmiany, jakiej nie wykorzystałam w swoim – wtedy – prawie 30-letnim życiu i postanowiłam zaryzykować. Nie żałuję tego kroku absolutnie.

„…budując rozpoznawalność marki (zarówno firmy, jak i osoby, która może się taką marką samą w sobie stać), trzeba się przygotować na to, że nie stanie się to od razu. Proces ten wymaga czasu, ale i konsekwencji w budowaniu określonego wizerunku.”

 

AC: Poznałyśmy się wiele lat temu. Ty już pracowałaś w Optivo Polska, ja pracowałam w drogerii internetowej i szukałam systemu do e-mail marketingu. Od tamtego czasu Optivo powiększyło się, a i grono Klientów znacznie się rozrosło. Co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze w zwiększaniu rozpoznawalności marki?

AW: Moim zdaniem budując rozpoznawalność marki (zarówno firmy, jak i osoby, która może się taką marką samą w sobie stać), trzeba się przygotować na to, że nie stanie się to od razu. Proces ten wymaga czasu, ale i konsekwencji w budowaniu określonego wizerunku. Od długiego czasu obserwuję różne firmy i osoby w mediach społecznościowych. Część z nich utrzymuje poziom, dla którego zdecydowałam się im bliżej przyglądać. Są niestety i takie, którym albo zabrakło pomysłu, albo zmienili koncepcję, albo jedno i drugie i zamiast wartościowego contentu, dla którego zdecydowałam się ich obserwować, zaczynam być zarzucaną jakąś miałką treścią. Nie o to chodzi, żeby „paplać” – na zaufanie i zaangażowanie odbiorców trzeba sobie w dzisiejszych czasach zasłużyć i zapracować.

AC: Optivo to nie tylko system do e-mail marketingu, ale także do marketing automation. Wiele się o tym ostatnio mówi, czyta, słyszy. A jak jest naprawdę? Moim zdaniem, wiele firm chce wdrożyć działania marketing automation we własnej firmie, ale tego nie robi z braku wiedzy i pewnego strachu przed nowym. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

AW: Hm, moje doświadczenie pokazuje, że w momencie, kiedy marketing automation „weszło” do Polski, ogromna ilość firm zasugerowała się funkcjonalnościami jednego z obecnych na rynku narzędzi i przy każdej możliwej okazji pytała o funkcje MA, opierając się na większej bądź mniejszej jego znajomości. Optivo wdrożyło marketing automation 4 lata temu, więc uczestniczymy w tym trendzie praktycznie od samego początku. Co ciekawe, zdecydowana większość firm wiedziała, że chce wprowadzić marketing automation do swoich działań, ale nie wiedziała, po co i jak to w ogóle zrobić. Kiedy pytałam ich, do czego potrzebują konkretnej funkcji, o którą pytali, nie umieli odpowiedzieć na moje pytanie – zazwyczaj odpowiadali, że konkurencja to ma. Przecież to nie jest żaden argument, skoro nie wiesz, czy rzeczywiście tego potrzebujesz i czy będziesz z tego korzystać. Dlatego ja zawsze pytam klienta o cel – on jest najważniejszy. Niejednokrotnie się okazuje, że są znacznie prostsze sposoby, aby uzyskać pewne informacje czy też wdrożyć konkretne działania. Nie koncentrujmy się na sloganach czy nazwach, które nic nam nie mówią – naprawdę warto się zastanowić, co chcę robić i co jestem w stanie wdrożyć, a także jakie powinno mi to przynieść efekty. A jak się ta funkcja nazywa, to ma naprawdę niewielkie znaczenie.

„e-mail marketing nie umiera”

 

AC: Dokładnie, bez sensu mieć mercedesa w garażu, jeśli nie potrafi się prowadzić samochodu 😉
No dobrze, a co z e-mail marketingiem? Wszędzie się słyszy, że umiera podobnie jak display. Ja mam zupełnie odmienne zdanie, zwłaszcza, że sama łapię się na promocje w newsletterach….

AW: No proszę Cię! 😉 Pracuję w tej branży 5 lat i mogę z całą pewnością powiedzieć, że e-mail marketing bardzo się od tego czasu w Polsce rozwinął. Na początku mojej pracy widziałam sporą różnicę w działaniach polskich marek w porównaniu z tym, jakie działania prowadziły firmy zachodnie. Pokutowało też przekonanie, że marki w Polsce nie są gotowe na wdrożenie bardziej zaawansowanych działań. Na szczęście marketerzy mają już znacznie większą świadomość tego, że dzięki segmentacji bazy, personalizacji komunikacji, integracjom z różnymi narzędziami oraz wdrożeniu strategii wielokanałowej, mogą „wycisnąć” z e-mail marketingu znacznie więcej, niż zaledwie jeszcze kilka lat temu. Jest jeszcze sporo do zrobienia w tym względzie, ale nie, e-mail marketing nie umiera.

AC: Podobnie jak ja przeglądasz wiele newsletterów poszukując inspiracji i ciekawych wzorców. Czy tak jak ja łapiesz się na promocje w tych newsletterach, czy już się uodporniłaś?

AW: Nie jest mnie łatwo złapać na daną promocję, ale głównie dlatego, że nie robię zbyt często zakupów. Przeglądam więc newslettery głównie w poszukiwaniu inspiracji oraz z ciekawości, jak różne marki prowadzą swoje działania e-mail marketingowe.

AC: Oprócz działań consultingowych zajmujesz się także kontaktem z Klientami. Jak wiadomo Klienci różni są. Co jest najtrudniejsze w pracy z Klientami (pomijam takich klientów jak ja, którzy wszystko chcą na wczoraj ;)) ?

AW: Myślę, że mimo większej świadomości, jak powinno się prowadzić działania e-mail marketingowe, wciąż sporym problemem dla polskich firm są kwestie prawne – zarówno te związane z budowaniem bazy danych oraz jej higieną, jak i działań, które w świetle prawa można wykonywać bądź też nie. Poza kwestiami prawnymi dochodzą też tzw. dobre praktyki, których przestrzeganie pozwala na osiąganie oczekiwanych rezultatów. Przykładamy do tego w Optivo ogromną wagę. Spotykam się jednak czasem z oporem niektórych klientów, którym ciężko jest zaakceptować fakt, że znaczna część ich bazy jest totalnie martwa i wysyłka newsletterów do takich adresów przyniesie im więcej szkody, niż pożytku. To są dla mnie właśnie najtrudniejsze sytuacje – kiedy klienci bronią się przed wdrożeniem odpowiednich działań, ponieważ punktem odniesienia jest dla nich wielkość bazy, a nie jej jakość.

AC: W zeszłym roku prowadziłaś zajęcia ze studentami. Jak młodsze (bo my też jesteśmy młode! ;)) pokolenie podchodzi do e-mail marketingu i ogólnie do marketingu internetowego? Są nim zainteresowani, poddają się mu czy może uciekają stosując adblocki, czyszcząc cookies w przeglądarkach itd.?

AW: Kiedy ich zapytałam na pierwszych zajęciach, czym jest dla nich e-mail marketing, w zdecydowanej większości studentów pokutowało przeświadczenie, że „e-mail marketing to spam”. Jednak z zajęć na zajęcia, pokazując im przykłady złych i dobrych działań, widać było coraz większe zainteresowanie i zmianę podejścia do e-mail marketingu. Myślę, że jeśli nawet nie będą się tym zajmować zawodowo, to wyciągnęli coś dla siebie jako odbiorcy komunikacji e-mail marketingowej.

Anita Wata Optivo

AC: Jesteś bardzo oddana pracy i wiem, że nie potrafisz machnąć ręką na niezałatwione tematy. Czy zabierasz pracę do domu? Potrafisz zachować tzw.”work-life balance”? Jeśli tak to zdradź tajemnicę jak to robisz 🙂

AW: Nie zabieram pracy do domu. Częściej zdarza mi się zostać dłużej w pracy, jednak bardzo pilnuję tego, aby nie być w pracy (również myślami) 24h na dobę. Jeszcze niedawno był to dla mnie standard, przekonałam się jednak, że bez odpoczynku i kierowania myśli w innym kierunku, tracę na efektywności. A nie o to przecież chodzi. Od pół roku mam psiaka – to najlepszy motywator, aby podkręcić sobie śrubę w pracy i nie przesiadywać po godzinach.

AC: Masz jakiś swój sprawdzony sposób na relaks i oderwanie się od problemów życia codziennego i pracy?

AW: Dla tych, którzy mnie znają, nie będzie zaskoczeniem, jeśli zacznę od tego, że dbam o odpowiednią ilość snu 😉 Znam swój organizm na tyle, aby z całą pewnością stwierdzić, że jeśli się nie zregeneruję, to będę działać na pół gwizdka. Najlepiej odpoczywam wyciszając się – spacerując z psem lub znajomymi czy czytając książkę. Oczywiście spotykam się też ze znajomymi, ale preferuję raczej kameralne spotkania. Balowanie do białego rana nie jest moją ulubioną rozrywką – kiedy ja bym to odespała? 😉 Dlatego też zdarza mi się świadomie rezygnować z wyjść na rzecz takiego spędzania czasu, który w danym momencie uważam dla siebie za najlepszy. Uwielbiam naturę – nawet kilkudniowy wypad w góry potrafi zdziałać prawdziwe cuda.

Anita Wata

AC: Wiesz, że jestem fanką aplikacji różnych różnistych, zwłaszcza tych do zarządzania czasem i zadaniami. Czy Ty korzystasz z jakiejś? Czy może wolisz analogowy kalendarz i długopis?

AW: Jestem w tym względzie zdecydowanie analogowa. Korzystanie z aplikacji byłoby na pewno bardzo pomocne przy długoterminowych projektach – jednak nie opanowałam jeszcze żadnej na tyle, aby swobodnie z niej korzystać. Chyba sobie wpiszę to na listę zadań do zrobienia 😉

AC: Anito ślicznie dziękuję Ci za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!

AW: Również dziękuję 🙂

Mam nadzieję, że spodobał Ci się wywiad i wyciągnąłeś z niego jak najwięcej dla siebie.

Anita Wata jest osobą, od której naprawdę warto się uczyć odpowiedzialności i zaangażowania w pracę przy jednoczesnym dbaniu o relaks i wypoczynek.

Jeśli chciałbyś przeczytać z kimś wywiad to zaproponuj w komentarzu tą osobę, postaram się spełnić Twoją prośbę 🙂

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco

  • Bardzo wartościowy wywiad. Warto było przeczytać. 🙂

  • Aga Fla

    niesamowicie zajmujacy artykul 🙂 Godny przeczytania