4
Maj
ksiazka-pani-swojego_czasu

Książka Pani Swojego Czasu „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla Kobiet”

Książkę “Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla Kobiet” przeczytałam bardzo szybko i pomyślałam, że podzielę się z Tobą moją opinią.

Książka Pani Swojego Czasu jak sama nazwa wskazuje jest o zarządzaniu sobą w czasie.

Blog Pani Swojego Czasu śledzę od dawna. Kiedyś czytałam go regularnie i nie ukrywam, że wiele się od Oli, autorki bloga i książki Pani Swojego Czasu, nauczyłam. O wielu rzeczach nie wiedziałam, wiele rzeczy Ola mi uświadomiła, z wieloma też rzeczami się nie zgadzałam, jak to w życiu bywa 😉 W pewnym momencie, w sumie za radami Oli, przestałam czytać jej blog regularnie, gdyż skupiłam się na działaniu, a nie na samym czytaniu i po prostu czasu mi brakowało. Ponadto oprócz jej bloga czytałam inne książki i publikacje na temat zarządzania sobą w czasie i wiedzę na ten temat posiadłam całkiem sporą.

Jednak zakupu książki „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla Kobiet” nie mogłam sobie odmówić. Byłam ciekawa co tam w niej Ola napisze, jakie wskazówki da, czy może coś jeszcze nowego się dowiem.

Moja recenzja książki „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla Kobiet” będzie w punktach, tak jak się robi listy zadań, które Ola Budzyńska tak lubi (i ja zresztą też).

  1. Książka napisana jest bardzo przyjemnym, bezpośrednim językiem, przez co czyta się ją bardzo szybko i nie czuje się zmęczenia. Duży plus dla Oli za takie ubranie myśli w zdania.
  2. Już na samym początku Pani Swojego Czasu urzekła mnie jednym stwierdzeniem, na które nikt nie zwraca uwagi: książki o zarządzaniu czasem są pisane głównie przez mężczyzn, którzy przeciwnie do kobiet, nie stawiają sobie za cel także perfekcyjnego porządku w domu, dbania o obiad i dzieci. Zatem książki te nie poruszają tych kwestii.
    ksiazka-pani-swojego-czasu
  3. Pani Swojego Czasu w przystępny sposób przedstawia kilkanaście mitów na temat zarządzania czasem. Szczególnie prawdziwe dla mnie są mity:
  • że istnieje jedna uniwersalna metoda zarządzania czasem – nie istnieje, każdy z nas jest inny i co innego będzie dla niego odpowiednie. Np. dla mnie metoda “jedzenia żaby”* nie działa, rano muszę rozruszać się czymś prostym, a dopiero potem mogę wziąć nóż i widelec i zacząć jeść żabę 😉
  • brak czasu wynika ze złej organizacji – ile razy ja to słyszałam…, nie da się zrobić wszystkiego, no po prostu się nie da! koniec, kropka i wykrzyknik 🙂
  • planowanie oznacza, że stajesz się niewolnicą planu – figa z makiem i pasternakiem – ja wszystko planuje, a że w moich planach pojawiają się zmiany, to plan zmieniam. Plan nie jest sztywny, jest elastyczny, to my nim zarządzamy.
  • wystarczy chcieć, bo chcieć to móc – to tak jak wszędzie i zawsze możesz wszystko. Ehe, pewnie 😉

„Planowanie nie jest sposobem na zrobienie wszystkiego. Planowanie jest sposobem na zrealizowanie tego co jest dla ciebie bardzo ważne i co chcesz zrealizować”.

Książka Pani Swojego czasu porusza też takie tematy jak:

  • nawyki – są dobre i złe, choć często kojarzą nam się źle, natomiast w modnym ostatnio “slow life” używa się słowa celebracja, które już brzmi dumnie. Dlatego jak pisze Ola “nawyk wczesnego wstawania możesz nazywać rytuałem wdzięczności wczesnego poranka jeśli tylko zmobilizuje Cię do wczesnego wstawania”, na którym Ci na przykład zależy.
  • metoda małych kroków – moja ulubiona metoda działania i zabierania się za większe zadania. Zacznij od małego elementu, a zadanie stanie się łatwiejsze do przetrawienia.
  • priorytetyzacja zadań – mądry to nawyk, ale trudny w wykonaniu niestety
  • jak realizować swoje cele
  • jak planować skutecznie
  • prokrastynacja
  • multitasking i jego nieefektywność
  • motywacja i samodyscyplina

„Samo dążenie do tego aby to, co robimy, było dobrej jakości, nie jest jeszcze perfekcjonizmem. Powiedziałabym, że to normalne, a nawet zdrowe. W końcu kiepsko byłoby, gdybyśmy akceptowały fakt, że robimy coś byle jak. Problem pojawia się wtedy, gdy w nasze życie zaczyna się wkradać niezdrowy perfekcjonizm. Taki bowiem perfekcjonizm powoduje, że robisz niewiele albo nie robisz wcale. Powoduje że jesteś tak bardzo zafiksowana na działaniu, które musi być idealne, że nie zauważasz, że świat już dawno poszedł do przodu i zrobił być może coś nie tak doskonałego i idealnego, co ty planujesz, ale zrobił.”

pani-swojego-czasu

Czuje, że Ola podobnie jak ja ma troszkę awersję do Pana B. Tracy’ego, dla którego jedynym celem jest praca, działanie, efekty (nie mylić z efektywnością) i wykorzystanie 100% czasu na pracę. Świetnie, ale gdzie w tym wszystkim miejsce na życie, wino z przyjaciółkami czy seks? No chyba, że B.T. wykształcił w sobie także nawyk aseksualności 😉
Poza tym, podobno Brian Tracy poleca aby zapisywać cele w czasie rzeczywistym i codziennie je przepisywać i kilka razy powtarzać – troszkę to strata czasu, nie sądzisz? Zamiast przepisywać lepiej coś zrobić z tym celem, jakiś malutki kroczek. Albo poświęcić ten czas na seks (o tym Ola nie wspomina, ale tak mi się jakoś skojarzyło ;)).

Dużo tu rad z metody GTD czyli Getting Things Done, której ja akurat nie jestem fanką – znaczy z części elementów tej metody korzystam, ale całościowo mi nie pasuje.

ksiazka-pani-swojego-czasu

Podsumowując, czy polecam książkę Pani Swojego Czasu “Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla Kobiet”

Tak, w 2 sytuacjach. Pierwsza jest wtedy, gdy jesteś zielona z zarządzania sobą w czasie, z ustalania celów, planowania i priorytetyzacji zadań. Druga, gdy chcesz sobie odświeżyć wiedzę. Jeśli natomiast siedzisz w temacie od dawna i wiele książek już przeczytałaś i szukasz nowej wiedzy, to książka nie jest dla Ciebie. Mi ta książka przypomniała o wielu kwestiach i dała nowego kopniaka to lepszej organizacji.

 

* metafora z książki B. Tracy “Zjedz tę żabę. 21 metod podnoszenia wydajności w pracy i zwalczania skłonności do zwlekania” – ogromna żaba to nasze najważniejsze zadanie danego dnia, a ponieważ nas bardzo zniechęca (jak obrzydliwa żaba) to zwlekamy z jego realizacją (tak jak ze zjedzeniem żaby). Dlatego pracę powinniśmy rozpoczynać od połknięcia/zjedzenia żaby, by mieć świadomość, że już na nas nie patrzy, nie czeka i nic gorszego nas tego dnia nie spotka.

Książka Pani Swojego Czasu

zdj. sklep.paniswojegoczasu.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco

  • Zastanawiałam się, czy książka PSC jest dla mnie. Owszem, przyjmuję rady i komentarze Oli i chętnie odwiedzam zarówno jej bloga, jak i profil na Fb, ale w sumie wypracowałam sobie swój „sposób na czas” 🙂 I to nie jest tak, że nie znajdę w książce nic dla siebie, tylko pytanie, czy będę w stanie skorzystać z tego i połączyć ze swoimi „magicznymi sztuczkami na czas” 🙂 Ale dzięki za artykuł. Kolejna dobra recenzja to krok bliżej do decyzji o zakupie 😉

    • a podzielisz się swoim sposobem? ja wciąż szukam nowych inspiracji 🙂

      • Bardzo mocno pracuję „na kalendarzu”. Nie na bullet journal, choć i ten temat przez chwilę był mi bliski, ale zbyt dużo czasu zajmowało mi robienie całej „otoczki” notatnika. Więc teraz mam kalendarz, który ma pod każdym dniem dużo miejsca do wpisywania rzeczy do zrobienia. I teraz tak: mój czas podzielony jest na 4 obszary: praca, dom, rodzina, czas wolny i każdy obszar ma przyporządkowany odpowiedni kolor. Ilość wpisanych zadań do wykonania w każdym obszarze codziennie nie przekracza 10 punktów. Wiem, że 40 zadań spokojnie jestem w stanie w ciągu dnia ogarnąć. A jeśli nie… Posiłkując się przeczytaną ostatnio książką Bregmana „15 minut” dodałam sobie jedną zasadę – jeśli jakieś zadanie przekładam więcej niż 3 razy to przerzucam je w czasie (czyli daję sobie jakiś tydzień i zapisuję je ponownie do wykonania. Być może w danej chwili nie jest ono moim priorytetem). Każde duże zadanie rozdzielam na 3-5 mniejszych. Dzieki temu nawet jeśli wykonam tylko część, to i tak widzę, ze coś zrobiłam i takie zadanie przenoszę na kolejny dzień do zamknięcia 🙂
        Jeśli to jest zrozumiałe, to super, jeśli nie, to pytaj. U mnie system się sprawdził i najlepiej pracuje mi się właśnie w ten sposób 🙂

        • ja też nie mam czasu na BJ, z kalendarza papierowego korzystam tylko do pisania „list todo”, a tak to kalendarz google
          Z tym przekładaniem zadań to ja mam ogromny problem, niestety mam za dużo priorytetów, wiem, że nie powinno tak być, ale chyba za dużo chcę robić :/
          dzielenie zadań jest super, metoda Kaizen którą uwielbiam 🙂 a książkę kupię, polecam też Jedna rzecz Gary Keller i Jay Papasan – niebawem napiszę recenzję 🙂

          • Też tak miałam 🙂 U mnie chyba pomogło przeczytanie książki 18 minut Petera Bergmana 😉

  • Przeczytałam kilka publikacji o motywacji i zarządzaniu czasem i przyznam, że z czasem coraz lepiej mi to wszystko wychodzi, ale niestety jak dla mnie jest to długi proces żeby wdrożyć sobie nowe nawyki. Niemniej dawno nic o zarządzaniu czasem nie czytałam i cieszę się, że trafiłam na Twoją receznję, bo z wielką chęcią sobie wiedzę odświeżę 🙂

    • warto sobie odświeżyć i Ola dobrze prawi, nie tysiąc zmian i nawyków naraz a małymi krokami!